MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pozszywali bijące serce

Katarzyna Hołuj
Ordynator Waldemar Dutkiewicz
Ordynator Waldemar Dutkiewicz Katarzyna Hołuj
Wydarzenie. Operacja na otwartym sercu uratowała życie 36-latka. Był to trzeci taki zabieg w historii myślenickiego szpitala.

Pacjent trafił do szpitala z sercem przebitym na wylot wąskim, ostrym narzędziem. Był to efekt próby samobójczej. Mężczyzna został przywieziony karetką reanimacyjną. W takich wypadkach, jak mówi dr Waldemar Dutkiewicz, ordynator oddziału chirurgii, nie ma czasu na transport do specjalistycznych ośrodków, a myślenicki szpital był najbliżej miejsca zamieszkania 36-latka.

Lekarze są zgodni co do tego, że decydujące tu były minuty. - Szybka diagnostyka, a następnie decyzja o operacji zdecydowały, że pacjent przeżył - mówi Jakub Salwa, lekarz, który pełnił tego dnia dyżur. Operował razem z ordynatorem, którego dyżur dobiegł końca, kiedy przywieziono pacjenta. Pozostał jednak w szpitalu i stawił się na bloku operacyjnym.

Operacje na otwartym sercu w szpitalach powiatowych są ewenementem, ale jak mówi dr Dutkiewicz, o tym czy mogą w takich być przeprowadzane nie decyduje np. sprzęt, ale umiejętności i odwaga chirurgów. W jego przypadku była to już druga taka operacja, właśnie w myślenickiej lecznicy.

Niemal dokładnie dwa lata temu operował kobietę, której mąż zadał cios nożem w klatkę piersiową. Porównując ostatni przypadek z tamtym mówi, że rana 36-latka była w nieco lepszej lokalizacji, bo nóż został wbity z boku, po lewej stronie, w przypadku kobiety trafił zaś w środek klatki piersiowej, w mostek.

Gdy chirurdzy dostali się do jamy opłucnej pacjenta, musieli usunąć bardzo wiele krwi. Wtedy - jak relacjonuje dr Dutkiewicz - uwidocznił się rozdęty przez zalegającą w nim krew worek osierdziowy. Serce nie miało jak się rozkurczać. Najważniejszą częścią zabiegu było zaszczycie ran na przedniej i tylnej ścianie mięśnia sercowego. Bijącego, a więc ruszającego się. Potem zostało już tylko płukanie i zamknięcie worka osierdziowego.

Szwy na sercu rozpuszczą się same. Pacjent stracił dużo krwi, ale w szpitalu był jej zapas. Po operacji mężczyzna był w dobrym stanie, oddychał prawidłowo, miał wyrównane krążenie i ciśnienie w normie.
Również jego stan psychiczny był zadowalający.

Satysfakcji z takiego wyniku operacji nie krył również dyrektor szpitala Adam Styczeń: - Jestem dumny, że myślenicki szpital ma tak wspaniałych lekarzy i pielęgniarki - mówił "Dziennikowi Polskiemu".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Pozszywali bijące serce - Dziennik Polski

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski