Praca dla młodych: informatyka, weterynarza przyjmę od zaraz

Zbigniew Bartuś
Nauczyciel zawodu Adam Janczyk w Centrum Kształcenia Praktycznego przy ul. Krupniczej
Nauczyciel zawodu Adam Janczyk w Centrum Kształcenia Praktycznego przy ul. Krupniczej Anna Kaczmarz
Raport. Aż 45 procent absolwentów zarejestrowanych w Grodzkim Urzędzie Pracy w Krakowie skończyło jakieś studia. Zmalał natomiast odsetek bezrobotnych z wykształceniem zawodowym - średnim i zasadniczym.

Co to jest dobre wykształcenie? Do niedawna uważaliśmy, że jest to wykształcenie wyższe. Dziś, gdy przybywa bezrobotnych z tytułem licencjata, a nawet magistra, coraz bardziej zwracamy uwagę na jakość kształcenia, poziom i efekty pracy danej placówki edukacyjnej. Specjaliści dowodzą, że najlepsze szkoły zawodowe zostawiają pod tym względem daleko w tyle przeciętne ogólniaki i uczelnie.

Według ostatnich badań aktywności ekonomicznej ludności (BAEL), prawie co trzeci Małopolanin w wieku 15-24 lat jest bezrobotny. Poprawie sytuacji mają służyć specjalne programy, jak "Modernizacja kształcenia zawodowego w Małopolsce". Władze województwa przeznaczyły na ten cel 140 mln zł z unijnego programu Kapitał Ludzki. Dzięki temu do końca 2014 roku uda się wyposażyć w nowoczesny sprzęt blisko 200 szkół (pisaliśmy o tym w zeszłym tygodniu), a w kursach, szkoleniach i zajęciach dodatkowych weźmie udział w sumie 37 tysięcy uczniów. Szkolą się też nauczyciele.

Władze regionu, podobnie jak Ministerstwo Edukacji Narodowej, oczekują, że rewolucyjna poprawa wyposażenia i poziomu kształcenia w szkołach zawodowych podniesie ich atrakcyjność i przyciągnie młodzież, która przez ostatnich kilkanaście lat preferowała ogólniaki. Gimnazjaliści (i ich rodzice) poszukujący odpowiedzi na pytanie, gdzie warto się dziś uczyć, powinni bacznie śledzić analizy Małopolskiego Obserwatorium Rynku Pracy i Edukacji przy Wojewódzkim Urzędzie Pracy.

Bezrobotni magistrzy

Najświeższy raport, przygotowany przez Beatę Mazur i Magdalenę Jelonek z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie ("Edukacja - urząd pracy - zatrudnienie") mówi, że choć nadal generalnie lepiej mieć dyplom wyższej uczelni niż go nie mieć, to w ostatnich latach wśród ogółu bezrobotnych rośnie odsetek osób z wykształceniem wyższym oraz średnim ogólnokształcącym. - Wynika to z dominującej na rynku edukacyjnym tendencji do wyboru kształcenia ogólnego i następnie kontynuowania nauki na studiach wyższych - wnioskuje dr Jelonek.

Na początku stulecia mury małopolskich uczelni opuszczało ok. 22 tys. absolwentów rocznie. W 2012 roku było ich już 56 tys. Teraz , z uwagi na niż demograficzny, ta liczba maleje, ale i tak mamy na rynku nadmiar ludzi na pozór dobrze, a tak naprawdę nieodpowiednio wykształconych. Aż 45 proc. bezrobotnych absolwentów zarejestrowanych w Grodzkim Urzędzie Pracy w Krakowie skończyło jakieś studia.

Zmalał natomiast odsetek absolwentów posiadających wykształcenie średnie zawodowe i zasadnicze zawodowe - z jednej strony pracodawcy coraz bardziej ich potrzebują, z drugiej - szkoły, zwłaszcza te, które dzięki pieniądzom unijnym doposażyły swe pracownie i warsztaty oraz nawiązały współpracę z biznesem, coraz lepiej przygotowują do zawodu - i poprawia pozycję na rynku pracy.

Wśród absolwentów szkół zawodowych największym wzięciem u pracodawców cieszą się technicy wsparcia informatycznego i technicznego.
- Ich niezachwiana pozycja może być uwarunkowana przez stale rozwijające się społeczeństwo informacyjne - oceniają autorki raportu. Maleje zaś zapotrzebowanie na zawody rękodzielnicze: krawców, kuśnierzy, kapeluszników.
Wśród absolwentów po zasadniczych szkołach zawodowych od lat pracy najczęściej szukają sprzedawcy, kucharze i mechanicy, a w drugiej kolejności piekarze (cukiernicy) oraz murarze i fryzjerzy.

Z drugiej strony specjaliści w wymienionych tu profesjach należą do najbardziej poszukiwanych na rynku - decydującą rolę odgrywa tu zatem jakość. Murów szkoły nie może opuszczać "po prostu mechanik" lub "po prostu fryzjer", lecz "naprawdę dobry mechanik" i "naprawdę dobry fryzjer". Dobry - czyli jaki?

Doświadczenie w cenie

W Małopolsce jest z tym różnie: według badań prowadzonych przez Marcina Węgrzyna z Małopolskiego Obserwatorium, największy odsetek uczniów posiadających umiejętności praktyczne odnotowano w powiatach: wielickim (66,8 proc.), nowosądeckim (63,3 proc.) i krakowskim (63,2 proc.). Najmniej-sze doświadczenie zawodowe miała młodzież z powiatów: proszowickiego (40,5 proc.), gorlickiego (45,7 proc.), oświęcimskiego (47,5 proc).

Wśród absolwentów z wykształceniem średnim zawodowym pracy szukają specjaliści od statystyki i dziedzin pokrewnych oraz technicy mechanicy, dietetycy i żywieniowcy, a także sprzedawcy i ekspedienci sklepowi.

Paradoksalnie, choć w szpitalach dramatycznie brakuje pielęgniarek, absolwentki pielęgniarstwa (bez specjalizacji lub w trakcie jej robienia) tkwią na bezrobociu. Pracy w Krakowie na próżno poszukują też fizjoterapeuci - mimo że pacjenci mają gigantyczne problemy z dostaniem się na finansowane przez NFZ zabiegi fizjoterapii i rehabilitacji ruchowej.

Na niekorzyść młodych przemawia tu brak doświadczenia oraz niedostatek pieniędzy w kasie Funduszu. W szeroko pojętej branży zdrowotnej większych problemów ze znalezieniem pracy nie mają natomiast weterynarze, stomatolodzy i optometryści (zajmujący się badaniem wad wzroku).

Ciekawie wygląda zestawienie odpowiedzi na pytanie "Czy po skończeniu nauki pracowałeś zarobkowo". "Tak i nadal pracuję odpowiedziało 100 proc. techników górnictwa podziemnego, 92 proc. asystentek stomatologicznych, 79 proc. opiekunów medycznych, 78 proc. piekarzy, 77 proc. techników farmaceutycznych, 73 proc. operato-rów obrabiarek oraz techników inżynierii środowiska i melioracji, 69 proc. elektrotechników pojazdów samochodowych oraz monterów izolacji budowlanych, 67 proc. techników dentystycznych.

O równie trwałej pracy mogą tylko pomarzyć technicy masażyści, żywienia, usług kosmetycznych, leśnicy czy posadzkarze. Tylko jedna czwarta techników architektury krajobrazu i techników technologii odzieży znalazło i po roku kontynuowało zatrudnienie. 60 procent tych ostatnich nie znalazło pracy wcale…

Pracownicy WUP zauważyli, że wielu gimnazjalistów wie, jakie szkoły "dają pracę", a jakie nie i chciałoby pójść do tej odpowiedniej, ale nie znajduje jej w swoim powiecie. Tymczasem dojazdy do innych miejscowości często nie wchodzą w grę, bo komunikacja jest generalnie słaba. W miarę dobre (z uwagi na aktywność prywatnych "busiarzy") są jedynie połączenia z Krakowem, co wzmacnia pozycję tutejszych placówek, zwłaszcza tych najlepszych, słynących z tego, że "dają pracę".

Do roboty? Na studia?

Pod koniec zeszłego roku specjaliści zapytali ponad 13,1 tys. uczniów ostatnich klas dwustu małopolskich zespołów szkół zawodowych o plany na przyszłość. 41 procent uczniów techników i 34 proc. kończących zasadnicze szkoły zawodowe odpowiedziało, że chce się dalej uczyć - blisko jedna piąta z nich wskazała jednak nie licea uzupełniające czy studia wyższe, lecz konkretne kursy "zapewniające robotę". Powodzenie kursów ("darmowych", czyli finansowanych ze środków unijnych) wyraźnie rośnie - jeszcze trzy lata temu wybierało je ok. 5 procent absolwentów. Swoją drogą, to paradoks, że kilkutygodniowy kurs może skuteczniej pomagać w znalezieniu pracy niż trzy- lub pięcioletnia szkoła.

- Z dotychczasowych badań losów absolwentów szkół zawodowych wynika, że po skończeniu szkoły 40 proc. z nich pracuje, 20 proc. uczy się, a 21 proc. łączy pracę z nauką - wylicza Marcin Węgrzyn.

W ostatnich trzech latach mocno zmalał jednak procent uczniów, którzy zaraz po ukończeniu szkoły mają zagwarantowaną pracę zgodną z wyuczonym zawodem - jeszcze dwa lata temu było to 14 proc., a obecnie tylko 8 proc. (z tego mniej niż połowa dostało ofertę pracy w firmie, w której odbywali praktyki). Drugie tyle dostaje robotę niezgodną ze zdobytym doświadczeniem. Widząc, co się dzieje, uczniowie szukają więc pracy nie tylko w wyuczonym fachu, ale i w innych profesjach - aż 40 proc. deklaruje, że szuka "jakiejkolwiek roboty".
Co najbardziej utrudnia uczniom znalezienie pracy? Dwa i trzy lata temu kończący szkoły zawodowe wskazywali najczęściej, że brakuje odpowiedniego wyposażenia pracowni i specjalistycznego sprzętu, na którym mogliby poćwiczyć pod okiem dobrych fachowców, a także lepiej zorganizowanych, ciekawszych i dłuższych praktyk w firmach. Kończący technika narzekali na brak kompetentnej kadry, zbyt małą liczbę przedmiotów zawodowych oraz słaby poziom matematyki.

W szkołach policealnych bolączką był słaby poziom nauczania języków obcych (pod kątem danej profesji) oraz specjalistycznych praktyk. Wszystko to ma się gruntownie poprawić dzięki wspomnianym unijnym milionom na wyposażenie, szkolenia i kursy.

A na razie… Ponad jedna czwarta uczniów ostatnich klas szkół zawodowych chce wyemigrować, głównie do Niemiec i Wielkiej Brytanii. Spora część deklaruje wyjazd na stale - najwięcej jest ich w powiatach wokół Tarnowa, najmniej - w powiecie proszowickim (10,2 proc.), oświęcimskim (13,1 proc.) i miechowskim (13,4 proc.).

Co ciekawe, proszowiczanie nie palą się do zagranicznych eskapad, choć bezrobocie młodych w ich powiecie jest rekordowe (ponad 37 proc.), wyraźnie wyższe niż w powiatach podtarnowskich, z których na emigrację wybiera się prawie jedna trzecia kończących technika i zawodówki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie