Pracowite życie emeryta

Redakcja
Jan Jodłowski (76 lat) twierdzi, że wolałby podróżować, ale musi pracować. Jednak praca przynosi mu wiele satysfakcji. Czuje się potrzebny. FOT. ANNA KACZMARZ
Jan Jodłowski (76 lat) twierdzi, że wolałby podróżować, ale musi pracować. Jednak praca przynosi mu wiele satysfakcji. Czuje się potrzebny. FOT. ANNA KACZMARZ
Udostępnij:
Czynnych zawodowo sędziwych seniorów jest w Polsce więcej, niż przypuszczamy. Prawdopodobnie najstarszym pracownikiem jest profesor UJ, który w tym roku skończy 100 lat.

Jan Jodłowski (76 lat) twierdzi, że wolałby podróżować, ale musi pracować. Jednak praca przynosi mu wiele satysfakcji. Czuje się potrzebny. FOT. ANNA KACZMARZ

Urzędniczki z kontroli skarbowej nie mogły się nadziwić, widząc przed sobą starannie prowadzone księgi z ręcznie naniesionymi równymi rzędami cyfr. W dobie powszechnej rachunkowości komputerowej ręczna księgowość, czyli tzw. amerykanka, wywołała u kontrolujących urzędniczek najpierw szok, a potem szacunek. Taki porządek w papierach mają tylko księgowi starej daty.

- Ja, proszę pani, studia kończyłem w katedrze rachunkowości, a rachunkowość kiedyś była sztuką. W komputerze natomiast z jednej strony są dostawcy, z drugiej odbiorcy, a osoba wprowadzająca dane obsługuje tylko jeden wycinek, nie mając pojęcia o całości przepływu środków - ubolewa Jerzy Kukla, rocznik 1926, mgr ekonomii, główny księgowy niedużej firmy budowlanej, autor ksiąg prowadzonych systemem "amerykanki". W przeszłości był dyrektorem ds. finansowych znaczącego przedsiębiorstwa. W 1993 r. odszedł na emeryturę. Przez miesiąc nawet próbował posmakować życia polskiego emeryta. Nie wytrzymał z nudów. Przez jakiś czas prezesował jednej z fundacji, a potem zajął się księgowością na mniejszą skalę, niż w czasie swojej wieloletniej pracy zawodowej. Czy nigdy nie kusiła go perspektywa nicnierobienia?

- Nigdy. Na pół roku z pracy wyłączył mnie zawał serca. Nie tęsknię za tą wolnością od obowiązków. Swojemu szefowi oznajmiłem nawet, że jestem skłonny pracować za darmo, żebym tylko mógł przychodzić do firmy - stwierdza żartobliwie 86-letni ekonomista. - Nie wiem, co bym robił bez pracy. To cała przyjemność rano się ogolić, włożyć czystą koszulę i udać się do biura. A tam trochę popracować, trochę porozmawiać z ludźmi, wypić kawę. Nie potrafiłbym inaczej żyć.

Pan Jerzy bardzo dba o swoje zdrowie. Dodatkowe dochody pozwalają mu dwa razy w roku wyjechać do sanatorium, nie czekając w kolejce NFZ. Dzięki dobremu zdrowiu, wciąż może pracować. Dzięki pracy, może lepiej dbać o swoje zdrowie. Pracuje już od 62 lat i nie zamierza nic w swoim życiu zmieniać.

Nie ma życia bez pracy

Kto jest najstarszym pracującym emerytem w kraju, nie wiadomo, bo nikt nie prowadzi rejestru weteranów pracy. Dwa lata temu Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan wspólnie z jednym z dzienników ogłosiła konkurs na najstarszego pracownika. Jego plon świadczy o tym, że czynnych zawodowo sędziwych seniorów jest więcej, niż przypuszczamy. Konkurs wygrał 95-letni Feliks Grejciun, kaletnik z Częstochowy. Tylko o 4 miesiące młodszy okazał się Sergiusz Hornowski, lekarz z Warszawy. Kolejną pozycję w rankingu zajął Marian Fuks, 95-latek, pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Na następnych miejscach znaleźli się: Jan Franciszek Mazurek (93 lata, właściciel firmy reperującej radia z Warszawy), Szymon Bojko (wykładowca z Warszawy, 92 lata), Stefan Elek (92 lata, tłumacz z Gdańska), Witold Andruszkiewicz (92 lata, wykładowca w Poznaniu i Sopocie), Józef Stojałowski (91 lat, właściciel firmy spedycyjnej w Jaśle), Adolf Skokowski (91 lat, fryzjer z Gdańska), Marianna Michalecka (90 lat, od 1972 r. prowadzi własny sklep metalowo-przemysłowy). PKPP Lewiatan przyznała również nagrodę honorową dla wówczas 105-letniej Zofii Morawskiej z Lasek. Honorowa laureatka z pracy w Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi w Laskach zrezygnowała w wieku... 103 lat. Nie mogła wygrać, bo regulamin zakładał, że trzeba było pracować w roku ogłoszenia konkursu.
Choć nie istnieje rejestr sędziwych pracowników, odważymy się zaryzykować stwierdzenie, że najstarszym pracującym emerytem w Polsce jest profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Adam Bielański (pisaliśmy o nim 4 lutego br.). W grudniu 2011 r. skończył 99 lat. Pracę zawodową rozpoczął w 1936 r. na Akademii Górniczej, a mamy nadzieję, że 100. urodziny będzie świętował jako wciąż pracownik UJ. Do "swojego" instytutu (pracuje w Instytucie Katalizy PAN i na Wydziale Chemii UJ) przy ul. Ingardena codziennie chodzi pieszo. Zamiast jazdy autobusem, woli spacer przez Błonia. Wraz ze współpracownikami stara się o teraz dofinansowanie projektu badań z Narodowego Centrum Nauki. Liczy na większe możliwości działania.

Profesor Adam Bielański jest w świetnej formie, więc z niecierpliwością czekamy na najbliższe urodziny. Mamy nadzieję pochwalić się takim pracowitym emerytem przed całym światem. Tak zrobili Brytyjczycy, gdy w 2006 r. najstarszy pracujący Anglik, Buster Martin -z zawodu mechanik - obchodził swoje 100. urodziny. Z tej okazji dostał dzień wolnego i jako fan Chelsea Londyn pojechał na wycieczkę na stadion Stamford Bridge. Informację o tym wyjątkowym wydarzeniu podały chyba wszystkie światowe agencje.

W pracy dziennikarskiej udało nam się poznać wiele fantastycznych osób, które w zacnym wieku imponują bystrością umysłu i dobrą formą fizyczną. Jedną z nich jest lek. med. Halina Krajewska - laryngolog, która, mając 92 lata, czyli 3 lata temu, wciąż ordynowała w prywatnej przychodni, dobierając pacjentom aparaty słuchowe. Dowcipu i ostrej riposty pozazdrościłby pani doktor niejeden satyryk. W mojej pamięci na zawsze zostanie jej odpowiedź na pytanie, dlaczego została lekarzem: "Mój ojciec był lekarzem, mój dziadek był lekarzem, moja małpa na drzewie też na pewno była lekarzem". A na pytanie, czy wciąż musi pracować, odparła. "Muszę. W domu mam najwyżej 14 st. Gdzieś muszę się ogrzać". Każde zdanie w naszej rozmowie było podszyte ironią. Ale od czasu do czasu pani doktor jednak wygłaszała całkiem poważne stwierdzenia, jak np. to: "Ja bez pracy nie mogę żyć. Zawsze najpierw byłam lekarzem, a dopiero potem mamą. Moje trzy córki nienawidziły kliniki" (Klinika Collegium Medicum UJ - przyp. red.). Doktor Halina Krajewska dziś wciąz by pracowała, gdyby nie fakt, że przychodnia została zamknięta.

Praca dla seniora

- Pracujący 80-, 90-latkowie to jednak rzadkość. Z badań wynika, że w grupie powyżej 65 r.ż. pracuje 6,1 proc. mężczyzn oraz 3,5 proc. kobiet (dane z 2008 r.). Im starsi, tym odsetek jest niższy - twierdzi dr Jolanta Perek-Białas, ekonomistka zajmująca się badaniami dotyczącymi jakości życia osób starszych w Instytucie Socjologii UJ oraz na SGH. - Mówienie o pracy zawodowej wymaga w przypadku tej grupy wiekowej pewnego komentarza. Profesorowie czy lekarze udzielają konsultacji, czasem poprowadzą wykład, przychodzą na kilka godzin i to niecodziennie. Rzemieślnicy pracują tylko na pewien procent dawnych możliwości. Sama znam 84-letniego jubilera, który czasami przychodzi do swego zakładu i wykonuje proste prace. To jednak nie taka sama działalność jak w okresie pełnej aktywności zawodowej. Zdrowie nie pozwala. Ale o to właśnie chodzi, nie żeby pracowali jakby mieli 30 lat, ale by nie tracili kontaktu z życiem zawodowym, z dawnymi znajomymi, bo to skazywałoby ich na wykluczenie.
Jak dowiedzieliśmy się w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, wśród 7,5 mln świadczeniobiorców jest około 5 mln emerytów. W styczniu 2012 r. pracowało 528,4 tys. z nich. W tej liczbie zostali uwzględnieni klienci ZUS, którzy osiagnęli ustawowy wiek emerytalny. Nie ma wcześniejszych emerytów ani pobierających tzw. pomostówki. Od takiej grupy osób w wieku emerytalnym odprowadzane są składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Oficjalnie zatrudniony jest więc w różnych formach prawie co 9. emeryt. Nieoficjalnie emeryci liczną grupą zasilają szarą strefę.

- Jak liczną? Nikt tego nie wie. Wszystkie sektory nisko płatnych usług, gdzie jest duża rotacja, to nisza dla starszych pracowników. Dorabiają do emerytury sprzątając, opiekując się dziećmi i niesprawnymi seniorami, rozdając ulotki, klejąc koperty. Łatwo można z nich zrezygnować i łatwo zastąpić. Emerytowani nauczyciele udzielają korepetycji, a mężczyźni remontują mieszkania, oferują drobne naprawy, dorabiają w ochronie. Niepoliczalne są starsze osoby, które pracują w prywatnych firmach bez żadnej umowy - mówi dr Jolanta Perek-Białas.

W najnowszej publikacji GUS znaleźliśmy branże, które najchętniej zatrudniają osoby mające już przyznane świadczenia z ubezpieczenia społecznego. To przede wszystkim administracja (ponad 67 tys. osób plus administracja publiczna - ponad 18 tys.), edukacja, handel, ochrona zdrowia i... budownictwo. Emerytów na budowach jest znacznie więcej niż w działalności naukowej i technicznej.

Chcieć, móc, musieć

Wiek emerytalny nie schodzi z łamów gazet. Propozycja jego wydłużenia spotyka się z ostrą reakcją społeczeństwa. Nie chcemy dłużej pracować, choć przecież nie należymy do najbardziej pracowitych nacji. Tylko 34 proc. Polaków w wieku 55 - 64 lata jest aktywnych zawodowo. (W latach 50. prawie 60 proc!). W całej grupie 50+ tylko 30 proc., a w odniesieniu do kobiet zaledwie 20 proc. W Szwecji - dla porównania - pracuje 70 proc. osób w tym wieku, a w Niemczech 60 proc. Co nas tak zniechęca do kontynuowania pracy?

- To przede wszystkim stan zdrowia i stres. Międzynarodowe badanie SHARE wykazało, że zaledwie 31 proc. starszych pracowników w Polsce odczuwało satysfakcję ze swojej pracy, blisko 30 proc. nie było zadowolonych z atmosfery w pracy i nie widziało możliwości awansu, a co czwarty stwierdzał, że wymaga ona już zbyt dużego wysiłku fizycznego. Starsi pracownicy są wypaleni. Mogliby zregenerować siły, wyłączając się na jakiś czas, tylko że z urlopu dla podratowania zdrowia, który teoretycznie jest możliwy, często już nie ma gdzie wracać. Na etaty seniorów czekają młodzi gotowi ich natychmiast zastąpić. Dlatego wybierają emerytury. Niskie, ale pewne - mówi dr Jolanta Perek-Białas.

Liczna grupa pracujących emerytów zestawiona z wyrażaną w sondażach niechęcią do dłuższej pracy każe się zastanowić nad rzeczywistymi motywacjami starszych Polaków, skłaniającymi ich do dorabiania. Pracują, bo chcą czy muszą?
- To zależy od zdrowia. Zdrowy człowiek może pracować nawet dla przyjemności. Emeryt nie jest już jednak taki sprawny. Ja pracuję, bo muszę - twierdzi Jan Jodłowski, 76-letni cholewkarz z Krakowa. - Gdybym miał pieniądze, to wiedziałbym, co z nimi zrobić. Chciałbym zobaczyć świat. Za młodu, za komuny to było niemożliwe, a teraz nie ma za co.

Jan Jodłowski pracuje od 1950 r., czyli od 14. r.ż. Jak dowiedzieliśmy się w Cechu Rzemiosł Skórzanych, jest wybitnym fachowcem. - Dawniej były dwa odrębne zawody: szewc i cholewkarz. To jak murarz i architekt. A dziś każdy jest obuwnikiem - mówi pan Jan.

Jan Jodłowski ma swoją pracownię w domu. - Warsztat to nie fabryka. Gdy dokucza mi kręgosłup, a po 62 latach pracy dokucza, w każdej chwili mogę odpocząć - mówi. I choć na początku naszej rozmowy stwierdził, że mógłby rozstać się z pracą, to pod koniec przyznaje, że cieszy go, gdy klienci są zadowoleni. Współpracuje z wieloma krakowskimi szewcami, robi cholewki na zamówienie do najbardziej wymyślnych modeli. Kto jeszcze dziś potrafi takie rzeczy! Musi więc nadal pracować. A praca daje mu nie tylko trochę grosza, ale przede wszystkim poczucie wartości. Jest w Krakowie potrzebny.

***

Ludzie, którzy mimo wieku nie mogli rozstać się z pracą, byli, są i będą. Nie było dyskusji o wydłużeniu wieku emerytalnego, a była cała rzesza pracujących emerytów. Nieprzekonanych i tak żadne argumenty do dłuższej pracy nie przekonają. Przekonanych przekonywać nie trzeba. Może zamiast kolejnej narodowej kłótni wziąć przykład z Finlandii, gdzie wiek przechodzenia na emeryturę jest elastyczny - między 63. a 68. rokiem życia. Kto chce wcześniej odpocząć, musi pogodzić się z bieda-emeryturą. Kto chce utrzymać dotychczasowy poziom życia, pracuje dłużej, bo za każdy kolejny rok pracy jego świadczenie na starość wyraźnie rośnie.

EWA PIŁAT

[email protected]

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
obserwator
Dawniej były dwa odrębne zawody: szewc i cholewkarz. To jak murarz i architekt. A dziś każdy jest obuwnikiem-Ewa patronka elektrykow
adekwatne porownanie
j
j.m
Pani Ewo !
Co komu rosnie ?
Nie pracuja dlatego ze chca . Pracuja bo nic innego nie maja do wyboru ! Tylko samotne nudy w domu bez dzieci i rodziny.Tak bylo wygodnie zyc.
Boja sie wyjechac za granice jak turysci bo ich tego nie nauczyli jak byla bieda.
A teraz zajmuja miejsce mlodym wyksztalconym ponizej 30 lat tu jest ogromne bezrobocie !
Dodaj ogłoszenie