Pracownicy Almy chcą pieniędzy [WIDEO, ZDJĘCIA]

Piotr Subik
Piotr Subik
Ewa Haber (z torebką na ręku) przyszła na protest, bo po zwolnieniu z Almy nie może się doprosić zaległych pieniędzy fot. Adam Wojnar
Kontrowersje. Od jesieni pracownice zwolnione z delikatesów Alma nie otrzymały zaległych pensji i należnych im odpraw. Nie wierzą w obietnice, dlatego wczoraj protestowały w Krakowie. Tymczasem spółkę ma uratować biznesmen Tomasz Żarnecki.

- Rozmawiałam z panem Mazgajem, powiedział mi, że... jemu też jest ciężko. Nie rozumie tego, że na święta zostałyśmy bez pieniędzy, że wiele z nas musiało się zapożyczyć - mówiła wczoraj Ewa Haber, która pracowała w Almie przy ul. Stojałowskiego w Krakowie.

Autor: Piotr Subik

Pani Ewa wypowiedzenie z pracy dostała pod koniec października, krótko przed tym, jak sklep zlikwidowano. Do dziś nie zobaczyła pensji ani za październik, ani za listopad. Nie dostała też odprawy. - Nikt z nami nie rozmawia. A chcemy tylko, żeby ktoś dziś wyszedł i oświadczył, że pieniądze się nam należą i kiedy je dostaniemy - żaliła się.

Pod kamienicę przy ul. Floriańskiej w Krakowie, w której wczoraj odbywało się nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki Alma Market SA, przyszło kilkanaście byłych pracownic delikatesów. Protestowały przeciwko postępowaniu właściciela i byłego prezesa Almy Jerzego Mazgaja. Wspierało je w tym kilkudziesięciu członków Partii Razem.

- Przyszliśmy tu, aby przypomnieć pracodawcom, że prawo pracy to nasze prawo, a nie jakiś lewacki wymysł - mówił Mateusz Trzeciak, krakowianin, członek Zarządu Krajowego Partii Razem. Skandowano hasła: „Hańba”, „Złodzieje” i „Prawo pracy”. Członkowie partii przekazywali sobie też z ręki do ręki kartkę z napisem: „Wstyd mi za Mazgaja”. Pod kierunkiem właściciela Almy kilkakrotnie padły nieprzyjemne słowa.

- Nigdy wcześniej nie było problemów z wypłatami. Gdy pieniądze miały być, to były, bez opóźnień. A teraz? Czekamy, czekamy i nic - opowiadała Anna Jeziorska, która w Almie przepracowała 9 lat, ostatnio jako kierowniczka delikatesów przy ul. Stojałowskiego. Jak twierdziły byłe pracownice, wedle ostatnich zapowiedzi działu kadr zaległe wynagrodzenia miałyby otrzymać do połowy stycznia. O jakie pieniądze chodzi? W przypadku uczestniczek wczorajszego protestu to ok. 8-10 tys. zł na osobę. - Nie wierzymy, bo im się nie da wierzyć - tłumaczyła brak optymizmu jedna ze zwolnionych kobiet Aneta Widziałek.

Mimo głośnych okrzyków: „Chodźcie śmiało, jest nas mało”, nikt z uczestników walnego zgromadzenia nie spotkał się z protestującymi. Budynku, gdzie obradowali akcjonariusze, pilnowało czterech ochroniarzy. A przebiegowi protestu przyglądało się trzech policjantów. Nie musieli interweniować.

Istotne są postanowienia wczorajszego walnego zgromadzenia. Akcjonariusze zdecydowali m.in. o podwyższeniu kapitału zakładowego spółki o ok. 5,5 mln zł. Jak podał wczoraj Puls Biznesu, akcje o tej wartości obejmie biznesmen z Nowego Targu Tomasz Żarnecki, który zobowiązał się udzielić spółce pożyczki w wysokości 24 mln zł. Kim jest Żarnecki? M.in. właścicielem sklepu E’Leclerc w stolicy Podhala, w ostatnich latach zasłynął m.in. staraniami o zakup Polskich Kolei Linowych i budową bez zezwoleń stacji benzynowej przy ul. Ludźmierskiej.

Problemy finansowe Alma Market SA trwają już od kilku miesięcy. W październiku ub.r. bank PKO BP wypowiedział firmie umowy kredytowe (wtedy z odsetkami było to 60,88 mln zł), bowiem obawiał się upadłości spółki. Wcześniej, bo w połowie września, władze Alma Market SA złożyły w krakowskim sądzie wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego, czyli naprawczego, co pozwoliłoby uniknąć upadłości. 15 listopada prezesem Almy przestał być Jerzy Mazgaj, zastąpił go na tym stanowisku Rafał Dyląg. O wszczęciu postępowania sanacyjnego (ma ono przynieść kompleksowe przekształcenie spółki w wydajny podmiot gospodarczy) Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia zdecydował 15 grudnia 2016 r. A tym samym oddalił wnioski o upadłość Almy, z których jeden złożył wierzyciel spółki Zbigniew Jurasz. Obecnie trwa spis wierzytelności.

Alma to krakowska sieć renomowanych marketów. Działa od 1991 r., a od 1994 r. jest notowana na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Po ponad 20 latach sukcesów w ostatnim półroczu tylko w Krakowie zamknęła trzy sklepy, jej szyldy zniknęły także m.in. z Warszawy, Rzeszowa i Opola.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
res 15

Mazgaj to mazgaj.

g
grzeg

Cóż tu więcej dodać?

G
Gość

Gdzie sa Zwiazki Zawodowe ?

O
Obserwator PL

Brawo Razem, gdzie są związki zawodowe?!

Dodaj ogłoszenie