Prawda i legenda

KRM
- Myślę, że nie boimy się, bo obecnie chyba nikt nie ma wątpliwości, iż należy rozdzielać dwie sfery: naukową, która ma na celu dociekanie do prawdy historycznej, oraz artystyczną, gdzie talent i zamierzenia piszącego są ważniejszymi kwestiami niż wierność źródłom i ustaleniom historyków. Sienkiewicz pisząc "Quo vadis" nie miał na celu podania czytelnikom prawdy i tylko prawdy o epoce neronowskiej.

Rozmowa z prof. ELŻBIETĄ JASTRZĘBOWSKĄ, autorką książki "Rzym w czasach `Quo vadis`"

- Prof. Olgierd Górka, historyk, napisał kiedyś książkę, w której wytknął Henrykowi Sienkiewiczowi nieścisłości historyczne w "Trylogii". Naraził się na liczne drwiny, a po kraju krążyło powiedzenie: "Górka historii i Giewont talentu". Czy dzisiaj historycy boją się prostować błędy historyczne Sienkiewiczowi?
- Wiadomo jednakże, że przystępując do pisania "Trylogii", świetnie - na ówczesny stan wiedzy - znał realia epoki, o której pisał. Jak wyglądało jego przygotowanie historyczne, gdy tworzył "Quo vadis"?
   - Był zupełnie nieźle przygotowany. Po pierwsze - znał starożytne źródła, przede wszystkim pisma Tacyta i Swetoniusza. Po drugie - na temat Nerona i jego czasów wiele wiedział również z dzieł współczesnych mu historyków, a po trzecie - dobrze znał topografię Rzymu, gdyż był tam kilkakrotnie. Właśnie spacerując po Wiecznym Mieście, a dokładniej Via Appia (Drogą Appijską), usłyszał od Henryka Siemiradzkiego legendę Quo vadis, mówiącą o tym, że św. Piotr - opuszczający Rzym na prośbę prześladowanych przez Nerona chrześcijan - został zaskoczony wizją idącego mu naprzeciw Chrystusa, którego zapytał: "Quo vadis, Domine?". W odpowiedzi usłyszał: "Po to, aby znowu zostać ukrzyżowanym".
- O tej legendzie opowiadają apokryfy chrześcijańskie.
   - Tak. Pierwsze, spisane po grecku, pochodzą z przełomu II i III wieku. Jednak tych apokryfów, co jest niemal pewne, Sienkiewicz nie znał, choć scenę ze słynnym pytaniem Domine, quo vadis? opisuje m.in. św. Ambroży.
- Czy artystyczna wizja Sienkiewicza nadmiernie nie zniekształciła bohaterów powieści, np. Nerona, który dzisiaj ma u historyków wcale nie najgorszą opinię, a Sienkiewicz zrobił z niego potwora?
   - Sienkiewicz nakreślił postać ostatniego cesarza z dynastii julijsko-klaudyjskiej, wzorując się na tekstach Tacyta i Swetoniusza. Można powiedzieć, że autor powieści opisując czyny Nerona nieco łagodniej niż we wspomnianych źródłach przedstawił niektóre czyny cesarza. Oczywiście że dzisiaj panowanie Nerona nie jest oceniane wyłącznie negatywnie. Przypomnę, że już cesarz Trajan (panował w latach 98-117) uważał, iż pierwsze pięć lat rządów Nerona było najlepszym okresem w dziejach cesarskiego Rzymu, a cały I wiek - okresem szczytu potęgi imperium. Z pewnością jednak Neron miał na sumieniu wiele złych czynów, w tym zbrodnie, co z psychologicznego punktu widzenia nie może nadto dziwić, zważywszy że do władzy doszedł jako 17-letni młodzieniec, który, co warto pamiętać, miał niemal nieograniczoną władzę nad ogromną częścią całego ówczesnego cywilizowanego świata. Był panem życia i śmierci, i to nie w przenośni, ale naprawdę.
- Sienkiewicz wykpiwa talent artystyczny Nerona. Tymczasem część współczesnych historyków uważa, że cesarz nie był zupełnym beztalenciem, a swoje sądy opierają m.in. na tym, że jego teksty śpiewano na ulicach Rzymu, podobnie jak pieśni ówczesnych gwiazd sceny, a ocalałe z jego spuścizny literackiej niepełne 12 linijek też nie świadczy o typowej grafomanii. Na przykład chwalą oni wers, w którym Neron porównuje kolor włosów jego żony Poppei z bursztynem, co nie było wówczas skojarzeniem banalnym, gdyż bursztyn dopiero za Nerona rozpowszechnił się w Rzymie.
   - Poeta Marek Anneusz Lukan, niemal rówieśnik Nerona, nie był najlepszego zdania o jego twórczości. Również Petroniusz - już niemal na łożu śmierci - niezbyt pochlebnie wyraził się o Neronie jako artyście. Chociaż przyznać trzeba, że cesarz otaczał się utalentowanymi poetami, wezwał z Aten Lukana i przynajmniej przez pewien czas współzawodniczył z nim w układaniu wierszy. Później, niestety, zabronił mu recytować wiersze w swojej obecności. Największą zasługą Nerona, moim zdaniem, jest to, że był on pierwszym cesarzem, który wprowadził do rzymskich zwyczajów, w tym do igrzysk, grecką tradycję, polegającą na konkursach muzycznych, atletycznych, teatralnych, przez co doprowadził do nie spotykanego wcześniej rozkwitu sztuki teatralnej w Rzymie. Chociaż musiał urządzać walki gladiatorów, to jednak nie pozwalał zabijać pokonanych zawodników, co z pewnością rozczarowywało wielotysięczną widownię.
- Ignacy Matuszewski, krytyk literacki, twierdzi, że obraz chrześcijaństwa w "Quo vadis" wypadł blado, a powieściowi bohaterowie, np. apostołowie Piotr i Paweł, schematycznie i szaro. Świat pogański i jego bohaterowie natomiast - Petroniusz, Neron, Chilon Chilonides - czarują pełnią życia.
   - Podzielam pogląd prof. Matuszewskiego. Jednak niemal regułą jest, że łatwiej opisać zło, występek, grzech niż czystość, braterstwo, wspaniałomyślność. Proszę też pamiętać, że poza Dziejami Apostolskimi i listami św. Pawła oraz krótką wzmianką Tacyta i jeszcze krótszą Swetoniusza nie mamy niemal żadnych innych źródeł dotyczących życia chrześcijan w okresie panowania Nerona. Pierwsze źródła archeologiczne pochodzą z okresu ponad dwieście lat późniejszego. Nie mógł zatem Sienkiewicz posiadać solidnej wiedzy o pierwszych chrześcijanach, tak zresztą jak nie mamy jej my, współcześni historycy i archeologowie.
- Prof. Ewa Wipszycka, historyk, twierdzi, że przy ocenie moralnych postaw pogańskich "trzeba nam koniecznie wyzbyć się Sienkiewiczowskiej wizji z `Quo vadis`, wedle której poganin był człowiekiem rozpustnym, znajdującym sadystyczną przyjemność w dręczeniu niewolników, dzielącym czas między krwawe widowiska a dom publiczny". Czy zgadza się Pani z autorką "Kościoła w świecie późnego antyku"?
   - W pełni zgadzam się z tą opinią. Już Seneka, który był nauczycielem Nerona, głosił zasadę tzw. złotego środka, czyli umiarkowania, niepoddawania się emocjom, tak złym, jak i dobrym. Ocena moralnego działania Rzymian, którzy uważali się za odpowiedzialnych za państwo oraz życie swoje i rodziny, była bardzo wysoka. Cnoty, które należało w życiu prywatnym i publicznym wcielać, były wyraźne, i to tak bardzo, że miały one swoje personifikacje i były czczone; np. pietas, czyli pobożność, była nie tylko pobożnością wobec bogów, ale także polegała na prawidłowym stosunku wobec bliźnich. Zresztą Rzym nie przetrwałby tak długo, nie doszedłby do takiej potęgi, gdyby niemal wszyscy Rzymianie byli wyuzdani i ciemiężycielami.
- Wyjaśnijmy pewne kwestie, które zawarł w swojej powieści autor "Quo vadis". Neron nie podpalił Rzymu.
   - W nocy z 18 na 19 lipca 64 r., gdy wybuchł wielki pożar w mieście, Neron przebywał w swej nadmorskiej willi w Ancjum, gdzie się urodził.
- Mógł zlecić podpalenie?
   - Ale po co, przecież pożar strawił nie tylko miasto, którym rządził, ale też jego pałace.
- Czy Sienkiewicz mógł wiedzieć, że pożar Rzymu nie był dziełem Nerona?
   - Gdyby dobrze przeczytał Tacyta, to być może miałby wątpliwości co do tego, bo sam Tacyt mówi, że rozeszła się pogłoska, czyli wielki historyk sprawy nie stawiał jasno.
- Dlaczego chrześcijanie zostali obwinieni o podpalenie Rzymu?
   - Prawdopodobnie dlatego, że byli inni, wyróżniali się na tle innych religii w ówczesnym Rzymie. Autorzy pogańscy, wspominający w wiekach II i III o chrześcijanach, twierdzą, że zasługują oni na najsurowsze kary, czyli na śmierć, z dwóch głównych powodów: byli ateistami i uprawiali zgubny i zbrodniczy zabobon. Oczywiście oba słowa: "ateizm" i "zabobon" w ich ustach znaczyły coś innego niż dzisiaj. Ogromna większość religii politeistycznych owej doby polegała na niemal bezuczuciowym składaniu ofiar i takimż uczestnictwie w kulcie oraz była wyrazem lojalności wobec państwa i władzy cesarskiej. Chrześcijanie nie chcieli uczestniczyć w kulcie, zamykali się we własnym kręgu, przez co byli uznani za ateistów. Wówczas bano się ateizmu, bo wierzono, że obrażeni bogowie mogą swój gniew obrócić przeciw całej społeczności. Zgubny zabobon polegał na tym, że chrześcijaństwo było nowością. Dla Rzymian religia wiarygodna to tylko dawna religia i jedynie ona zasługiwała na szacunek.
   - Czy przed rokiem 64 zdarzały się prześladowania chrześcijan w Rzymie?
   - Nie. Trudno zresztą to, co miało miejsce za Nerona, nazwać prześladowaniami na masową skalę, bo takie rozpoczęły się dopiero niemal dwieście lat później za Decjusza, a szczytowa fala prześladowań dotknęła chrześcijan na początku IV w. za Dioklecjana.
- Czy postać Petroniusza oddał Sienkiewicz zgodnie z tym, co o nim dzisiaj wiedzą historycy?
   - Tak. Wiernie - tak jak przedstawił go w "Rocznikach" Tacyt, a ponadto Petroniusza znamy z ocalałych fragmentów jego powieści "Satyryki", które, jak wiemy, czytał Sienkiewicz.
- Ligię całkowicie wymyślił sobie autor.
   - To czysta fantazja, a Ligię wymyślił po to, by nawiązać do naszych ziem, naszych przodków.
- Czy zdarzało się podczas walk gladiatorów, aby człowiek pokonał dzikie zwierzę, np. niedźwiedzia, byka, lwa czy tygrysa?
   - Oczywiście że się zdarzało. Zwierząt ginęło na arenie bardzo dużo, np. podczas otwarcia Koloseum w roku 80 zginęło około 5 tysięcy zwierząt sprowadzonych z Afryki. Na ogół jednak - co pokazują pozostawione nam dzieła sztuki - walki ze zwierzętami były prowadzone przy użyciu broni.
- A Marek Winicjusz? Czy był postacią rzeczywistą, czy wymyśloną przez wielkiego powieściopisarza?
   - Znamy jedynie ojca, również Marka Winicjusza, który był dwukrotnie konsulem, a Tacyt pisze o nim, że miał łagodny charakter i odznaczał się subtelną wymową. Nie wiemy jednak, czy miał syna. Moim zdaniem, Sienkiewiczowi potrzebny był młody człowiek, więc na użytek powieści wymyślił sobie Marka Winicjusza.
Rozmawiał Włodzimierz Knap
   
    Elżbieta Jastrzębowska jest profesorem archeologii Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W badaniach naukowych koncentruje się m.in. nad topografią i zabytkami późnoantycznego i wczesnochrześcijańskiego Rzymu. Napisała m.in. "Sztuka wczesnochrześcijańska", "Miasta Apokalipsy". W tym tygodniu nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazać się ma jej książka "Rzym w czasach Quo vadis".

Quo vadis, Domine?

Według legendy, pytanie Quo vadis, Domine? - Dokąd idziesz, Panie? - zadał spotkanemu na drodze Chrystusowi uchodzący z Rzymu przed prześladowaniami święty Piotr. Usłyszawszy w odpowiedzi: "Gdy ty opuszczasz lud mój, do Rzymu idę, by mnie ukrzyżowano po raz wtóry", apostoł wrócił do Wiecznego Miasta, by umrzeć za wiarę. Scena ta, bardzo istotna dla artystycznej symboliki i koncepcji ideowej Sienkiewiczowskiej powieści, jako ostatnia została zrealizowana przez ekipę Jerzego Kawalerowicza. Zdjęcia zakończono blisko rok temu. Światowa prapremiera filmu odbyła się wczoraj w Watykanie, polska przewidziana jest w Warszawie - 9 września. Na ekrany kin całej Polski film wejdzie 14 września.
   "Quo vadis. Powieść z czasów Nerona" Henryka Sienkiewicza, po raz pierwszy drukowaną w odcinkach w "Gazecie Polskiej" w latach 1895-96 i nieomal równocześnie w "Dzienniku Poznańskim", wydano ostatecznie w Krakowie w 1896 r. Pomysł książki wyrósł ze znamiennej dla kultury XIX w. mody na dzieła o tematyce antycznej i wczesnochrześcijańskiej oraz zainteresowań autora.
   Akcja powieści toczy się w latach 63-66, zaś jej epilog przypada na rok 68. W "Quo vadis" Sienkiewicz przedstawił rozległy obraz Rzymu pod koniec panowania Nerona, starcie kultur dwóch światów: antycznego i chrześcijańskiego. Ich wzajemne stosunki autor opisuje w typowy dla siebie sposób, przez wprowadzenie znanego z wielu innych dzieł schematu fabularnego. Winicjusz, młody patrycjusz, poznaje Ligię, chrześcijankę, chroniącą się przed jego zaborczą miłością wśród współwyznawców, i odzyskuje ją, gdy sam zostaje chrześcijaninem.
   "Quo vadis" przyniosło Sienkiewiczowi światową sławę, udokumentowaną przyznaniem w 1905 roku Literackiej Nagrody Nobla. Powieść przełożono na ponad 40 języków, stała się inspiracją malarzy (m.in. powstała panorama pędzla Jana Styki), doczekała się niezliczonych przeróbek teatralnych, operowych, baletowych oraz filmowych.
   Pierwszej ekranizacji "Quo vadis" dokonał włoski reżyser Enrico Guazzoni w 1912 r., kolejną była włosko-niemiecka produkcja z 1924 (w reżyserii Gabriellino d’Annuzio i Georga Jacoby’ego), hollywoodzka - pierwsza dźwiękowa wersja - Mervyna LeRoya z 1951 r. (Robert Taylor zagrał Winicjusza, Peter Ustinov - Nerona, Ligię - Deborah Kerr; jeden z krytyków pisał o jej kreacji, że jako kochanka była zbyt religijna, zaś w scenach religijnych z kolei zbyt zmysłowa). Ostatni do tej pory film, z 1985 r., - to serial nakręcony we Włoszech przez Franco Rossiego, w którym Klaus Maria Brandauer był Neronem, a Max von Sydow - św. Piotrem. Do tego dochodzą ekranizacje fragmentów "Quo vadis" - pierwsza już z roku 1909 zrealizowana w wytwórni braci Lumiére, "Neron wypróbowuje truciznę na niewolnikach".
   "Quo vadis" Jerzego Kawalerowicza jest najdroższą polską produkcją filmową - ekranizacja dzieła Sienkiewicza kosztowała 18 mln dolarów. Akcja toczy się niemal wyłącznie w Rzymie (za czasów Nerona zamieszkiwanego przez około milion osób), na krótko przenosząc się do ulubionej miejscowości wypoczynkowej cesarza - Ancjum (Atium), portu nad Morzem Tyrreńskim, położonym kilkadziesiąt kilometrów na południe od Wiecznego Miasta. Zdjęcia do filmu kręcono w plenerze i halach zdjęciowych w Polsce, Tunezji, we Francji i Włoszech. W rzymski amfiteatr przekształcony został stadion stołecznej "Warszawianki", wnętrze pałacu Nerona powstało w halach lotniczych pod Modlinem, Zatybrze urosło natomiast pod Piasecznem, obok niego zbudowano Forum Romanum.
Krzysztof Maćkowski

Ekranizację powieści Henryka Sienkiewicza, którą wczoraj w Watykanie obejrzał Ojciec Święty, już za dwa tygodnie zobaczymy w Krakowie

Kto jest kim

LIGIA (Magdalena Mielcarz)

   Jedna z głównych bohaterek powieści, panna niezwykłej urody, obiekt westchnień Winicjusza. Wywieziona do Rzymu słowiańska zakładniczka, córka wodza plemienia Ligów, w ojczyźnie swej - dorzeczu Wisły i Odry - zwana była Kalliną. Wychowywana w domu Plaucjusza i jego żony Pomponii Grecyny zgodnie z etyką chrześcijańską. Ucieka przed zaborczą miłością Winicjusza, by w ostateczności trafić w ramiona odmienionego patrycjusza.
   Magdalena Mielcarz - studentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. W szkole podstawowej zagrała rolę królowej Jadwigi w filmie dla dzieci "Paziowie króla Zygmunta". Przez kilka lat należała do zespołu "Gawęda". Od kilku lat pracuje jako modelka, jej twarz wykorzystywana jest w kampaniach reklamowych firmy L’ORÉAL.

MAREK WINICJUSZ (Paweł Deląg)

   W ogólnym rysunku postaci - powtórzony portret Kmicica. Młody patrycjusz rzymski, nieustraszony, acz porywczy. Siostrzeniec Petroniusza. Szaleńczo zakochany w Ligii, wpierw chce z niej uczynić nałożnicę, później myśli o małżeństwie. Pod wpływem uczucia przechodzi głęboką wewnętrzną przemianę.
   Paweł Deląg - absolwent PWST w Krakowie. Występuje gościnnie w stołecznych teatrach, związany jest też z wrocławskim Teatrem Współczesnym. Ma na koncie role w filmach fabularnych i serialach telewizyjnych, m.in. w: "Czułości i kłamstwach" Jarosława Żamojdy, "Ciemnej stronie Wenus" Radosława Piwowarskiego, "Siedlisku" Janusza Majewskiego oraz "Tygrysach Europy" Jerzego Gruzy.

PETRONIUSZ (Bogusław Linda)

   Postać historyczna - prokonsul Bitynii, autor "Satyryk", stoik i epikurejczyk, dowcipny, ironiczny, wyrafinowany esteta: ceni piękno cielesne i piękno myśli. Tacyt nadał mu miano elegantiae arbiter (arbiter elegancji). Mistrz gier dyplomatycznych. Pomaga swojemu siostrzeńcowi zdobyć Ligię. Usiłuje zapobiec pomysłowi Tygellina, by odpowiedzialnością za pożar Rzymu obarczyć chrześcijan, przez co ściąga na siebie niełaskę Nerona.
   Bogusław Linda - absolwent krakowskiej PWST. Zagrał w ponad siedemdziesięciu filmach, m.in.: "Kobiecie samotnej" Agnieszki Holland, "Przypadku" Krzysztofa Kieślowskiego, "Matce Królów" Janusza Zaorskiego, "Psach" Władysława Pasikowskiego, "Jańciu Wodniku" Jana Jakuba Kolskiego oraz "Panu Tadeuszu" Andrzeja Wajdy. Ostatnio wyreżyserował "Sezon na leszcza".

URSUS (Rafał Kubacki)

   Człowiek natury, prostolinijny, obdarzony nieludzką siłą opiekun Ligii, również Słowianin. Na arenie amfiteatru staje do walki z turem, do którego przywiązano miłość Winicjusza.
   Rafał Kubacki - judoka: kilkunastokrotny mistrz Polski, trzykrotny mistrz świata, czterokrotny mistrz Europy. Laureat Plebiscytu Przeglądu Sportowego na Najpopularniejszego Sportowca Roku (1993).

CHILON CHILONIDES (Jerzy Trela)

   Filozofujący błazen o ciemnej przeszłości, lekarz, mędrzec, wróżbita, szpieg, oszust, łotr. Podejmuje się odnaleźć dla Marka Winicjusza Ligię. Pomaga Neronowi w planie zrzucenia odpowiedzialności za pożar Rzymu na chrześcijan. Wśród palonych w ogrodach cezara ofiar dostrzega człowieka, którego kiedyś wystawił na śmierć, a ten później wspaniałomyślnie mu przebaczył. Kiedy jeszcze raz uzyskuje przebaczenie, dokonuje się w nim wewnętrzna przemiana.
   Jerzy Trela - absolwent krakowskiej PWST, obecnie jej wykładowca. Stworzył kreacje sceniczne m.in. w "Dziadach" Konrada Swinarskiego, "Fauście" Jerzego Jarockiego. Znany z takich filmów, jak: "Kolumbowie" Janusza Morgensterna, "Karate po polsku" Wojciecha Wójcika.

NERON (Michał Bajor)

   Historyczny Neron (37-68) był cesarzem Rzymu od roku 54 do śmierci. Wychowanek filozofa Seneki Młodszego, autora - o ironio! - szeregu dialogów o treści moralistycznej. Neron kazał otruć swojego przyrodniego brata Brytanika, matkę Agrypinę Młodszą i żonę Oktawię. Urządzał wystawne igrzyska dla ludu, podczas których sam występował jako śpiewak, poeta, brał udział w wyścigach rydwanów. Terroryzował przedstawicieli opozycji w senacie i wojsku. Uważany jest za pierwszego cesarza prześladującego chrześcijan. Przypisuje się mu spowodowanie w 64 roku wielkiego pożaru Rzymu.
   Michał Bajor - absolwent warszawskiej PWST. Już jako 16-latek brał udział w festiwalach piosenki: w Opolu, Zielonej Górze i Sopocie. Zagrał kilkadziesiąt ról teatralnych, filmowych (m.in. w "Limuzynie Daimler-Benz" Filipa Bajona) oraz telewizyjnych, wydał także kilkanaście płyt. "Quo vadis" jest jego powrotem po dziesięciu latach na plan filmowy.

POPPEA SABINA (Agnieszka Wagner)

   Postać historyczna. Druga, po zamordowanej Oktawii, żona Nerona. Pierwsza piękność Rzymu, która zazdrośnie strzeże tego tytułu. To Poppea faktycznie sprawuje rządy w pałacu cezara.
   Agnieszka Wagner - absolwentka Europejskiej Akademii Filmowej w Berlinie. Zagrała m.in. w "Pierścionku z orłem w koronie" Andrzeja Wajdy, "Pożegnaniu z Marią" Filipa Zylbera, "Tygrysach Europy" Jerzego Gruzy.

POMPONIA GRECYNA (Danuta Stenka)

   Postać historyczna. Żona wodza rzymskiego Plaucjusza, otacza Ligię matczyną opieką. Według "Roczników" Tacyta obwiniano ją o obcy zabobon. Aleksander Krawczuk, w książce o Neronie, uważa chrześcijaństwo Pomponii za późniejszą legendę; skłonny byłby raczej uznać ją za zwolenniczkę kultu Izydy lub religii żydowskiej.
   Danuta Stenka - absolwentka nie istniejącego już Studium Aktorskiego w Gdańsku, aktorka filmowa, telewizyjna i teatralna. Zagrała w serialu "Ekstradycja" Wojciecha Wójcika oraz "Bożej podszewce" Izabelli Cywińskiej, w filmach: "Prowokator" Krzysztofa Langa, "Odwiedź mnie we śnie" Teresy Kotlarczyk.

APOSTOŁ PIOTR (Franciszek Pieczka)

   Postać historyczna. Rybak z Galilei o imieniu Szymon - imię Piotr nadał mu Chrystus: Ty jesteś Piotr (czyli Skała) i na tej Skale zbuduję Kościół Mój. Po śmierci Chrystusa został Jego namiestnikiem na ziemi - pierwszym papieżem. Nauczał w Rzymie w czasie prześladowania chrześcijan przez Nerona.
   Franciszek Pieczka - absolwent warszawskiej PWST. Zagrał w kilkudziesięciu filmach fabularnych i przedstawieniach teatralnych. Popularność przyniosła mu rola Gustlika w filmie "Czterej pancerni i pies" Konrada Nałęckiego. Wystąpił w "Paciorkach jednego różańca" Kazimierza Kutza, "Żywocie Mateusza" Wojciecha Leszczyńskiego, "Jańciu Wodniku" Jana Jakuba Kolskiego, "Austerii" Jerzego Kawalerowicza.

TYGELLINUS (Krzysztof Majchrzak)

   Postać historyczna. Czarny charakter, zły duch Nerona, prefekt pretorianów, schlebiający najniedorzeczniejszym pomysłom cesarza, przeciwnik Petroniusza w walce o wpływy Nerona. Inicjator zrzucenia winy za pożar Rzymu na chrześcijan.
   Krzysztof Majchrzak - zagrał m.in. w "Arii dla atlety" Filipa Bajona, "Konopielce" Witolda Leszczyńskiego, "Historii kina w Popielawach" Jana Jakuba Kolskiego.
   (KRM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie