Prawda Krynicy

Paweł Kowal
Od Krakowa do Brukseli. Krynickie Forum Ekonomiczne jest jak zwierciadło, które raz w roku mówi nam prawdę. Jeszcze parę lat temu pisano „polskie Davos”, żeby dotarło do kogo trzeba „z czym to się je”.

Dziś już nie potrzeba: biznes, politycy i ludzie kultury już wiedzą, że to nasza poczciwa Krynica z rydzami i oscypkiem, ale też przez te kilka dni w roku na przykład z Venclową, Sołowowem, Florkiem i Kaczyńskim. Pamięta krynicki deptak rozmowy po rozpadzie ZSRR, po rewolucji róż i po Pomarańczowej Rewolucji, pamięta Kwaśniewskiego jako prezydenta i Tuska zapowiadającego wejście Polski do strefy euro. Tymczasem polski premier do strefy euro wchodzi już, a Polska zostaje na swoim miejscu.

Tośmy już 24 raz dzięki Zygmuntowi Berdychowskiemu i setkom współpracowników przyjrzeli się swojemu krynickiemu odbiciu. Jeszcze we wtorek jakby więcej było o nominacji Tuska, o wariantach, jakie go czekają. Czy będzie Adenauerem i Schumanem, jak mu ustawia poprzeczkę Jarosław Kaczyński, czy już jest jak ci dwaj europejscy mężowie, a nawet jak Jan Paweł II, jak chcieliby kochający go publicyści popierający rząd. Czy nazywanie Tuska „prezydentem Europy” przez zaprzyjaźnionych dziennikarzy to kurtuazja czy już ociera się o żart, bo wiadomo, że zbyt niski ukłon niejeden raz bywa kpiną. Trochę więcej było o wojnie Rosji z Ukrainą. Litwini, Gruzini mają nietęgie miny. Jakby wiedzieli, co dalej: im Pan Bóg dał miejscówkę jeszcze bliżej Rosji niż my. Pod koniec lipca wyglądało, że Poroszenko ma szansę na zwycięstwo i wzmocnienie, teraz widać, że Zachód dał Rosji chwilę na przeorganizowanie się i Ukraina została wymęczona już prawie roczną detalizacją sam na sam z niedźwiedziem.

Jeśli Tuskowi nie wyjdzie wariant na nowego Adenauera to też przeżyjemy, gorzej jeśli najgorsze scenariusze spełnią się na Ukrainie. Mało kto dostrzega dzisiaj, że klęska militarna rządu w Kijowie w walce z rebelią oznacza niechybnie poważne polityczne kłopoty: nie będzie reform, bo reformy nie da się wprowadzać, gdy okazało się słabość. Do tego dąży dzisiaj Putin: obnażyć rząd Ukrainy, postawić go wobec świata jak jeńców w Doniecku kilka dni temu. A potem droga do Kijowa prosta. Wystarczy uruchomić agentów wpływu na propagandę i protesty ludności. To nie koniec czarnych scenariuszy: kolejny rząd na Ukrainie może być w takich warunkach albo radykalny i rozczarowany Europą, albo być ukraińskim wariantem rządu Vichy. Każdy wariant zły. Poczucie polskiej bezsilności każe napić się w Krynicy w sklepie - salonie Biedronki i zagryźć porto najlepszym mango w Polsce. Można wznieść toast raz jeszcze śladem niezrównanego ministra Sienkiewicza w najlepszej części nagrania od Sowy: „za czarne scenariusze, żeby się nie spełniały”.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie