Prawo godnego umierania czy eutanazja

Dorota Stec-FusZaktualizowano 
Fot. Ingimage
Fot. Ingimage
Budzące kontrowersje zapisy znalazły się w projekcie nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, który w poniedziałek trafił na biurko prezydenta Bronisława Komorowskiego. Autorzy projektu - prawnicy, lekarze, przedstawiciele Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci - chcą, by prezydent przyjął go jako własny i skierował do laski marszałkowskiej.

Fot. Ingimage

ZDROWIE. W tzw. testamencie życia moglibyśmy napisać, że nie zgadzamy się na przedłużanie leczenia, gdy wiadomo, że nie przyniesie ono skutku. Lekarze musieliby to uszanować.

Sprawa jest bardzo ważna, bo - jak zauważa mecenas Andrzej Kurkiewicz, współautor nowego prawa - przepisy dotyczące zgody pacjenta na leczenie (lub sprzeciwu) są niejasne i lekarze nie wiedzą, co robić. Wiele przypadków znajduje finał w sądzie, który też nie wie, jaką decyzję podjąć, bo orzeczenia Sądu Najwyższego w tej sprawie są ze sobą sprzeczne.

"Życie wymaga od nas trudnych decyzji" - przeczytaj komentarz Grzegorza Skowrona >>

W myśl interpretacji obowiązujących przepisów, decyzję o kontynuowaniu terapii lub jej zaniechaniu w przypadku dorosłych i osób nieubezwłasnowolnionych może podejmować wyłącznie sam pacjent. Gdy utraci zdolność świadomego podejmowania decyzji, sprawa trafia do sądu (z wyjątkiem sytuacji nagłych), na orzeczenia którego trzeba czekać i które nierzadko nie dają lekarzom jednoznacznych wytycznych. Prawo nie zezwala na podejmowanie decyzji przez członków rodzin. W efekcie - podkreśla dr Jerzy Friediger, wiceprezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie - lekarze bojąc się odpowiedzialności karnej, kontynuują uporczywą, na ogół bardzo kosztowną terapię także w sytuacji, gdy nie ma ona już żadnego sensu.

Zaletą projektu noweli jest sformułowanie definicji uporczywej terapii: obecnie w polskim prawie takowa nie istnieje i lekarze podejmują decyzje zgodne z indywidualną wiedzą i doświadczeniem. W myśl proponowanej definicji, uporczywa terapia to stosowanie procedur medycznych w celu podtrzymywania funkcji życiowych nieuleczalnie chorego, które przedłuża jego umieranie, wiążąc się z nadmiernym cierpieniem lub naruszeniem godności pacjenta.

Uporczywa terapia nie obejmowałaby podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, łagodzenia bólu i innych objawów oraz karmienia i nawadniania, o ile służą dobru pacjenta.

Projekt precyzuje też procedurę postępowania po stwierdzeniu stanu uporczywej terapii zarówno w odniesieniu do lekarzy jak rodzin pacjentów oraz ich przedstawicieli ustawowych.

Autorzy noweli zakładają, że każda osoba po ukończeniu 16. roku życia miałaby prawo do sporządzenia oświadczenia, w którym określiłaby procedury medyczne, których nie wolno wobec niej stosować. Rozwiązałoby to problem np. świadków Jehowy, których wiara wyklucza transfuzję. Dziś lekarze często nie wiedzą, co robić, gdy pacjent jest nieprzytomny i jego stan wymaga przetoczenia krwi, a rodzina nie wyraża na to zgody. Drugim dokumentem byłby tzw. testament życia, w którym autor oświadczałby, że w przypadku trwałej utraty zdolności do świadomego podejmowania decyzji nie życzy sobie daremnej terapii. Kolejny dokument to ustalenie pełnomocnika - mogłaby wskazać go tylko osoba pełnoletnia - który podejmowałby decyzje dotyczące jego leczenia wówczas, gdy on sam nie byłby do tego zdolny. Pełnomocnikiem nie mógłby być pracownik placówki medycznej.

Wszystkie te dokumenty można by zmienić lub wycofać w dowolnej chwili. Zgromadzone zostałyby w rejestrze informatycznym prowadzonym przez ministra zdrowia i byłyby wiążące dla lekarzy.
Projekt zapisów dotyczących tzw. testamentu życia i uporczywej terapii budzi wielkie emocje. Dr hab. Tomasz Dangel z Hospicjum dla Dzieci w Warszawie, współtwórca propozycji zmian prawa, opowiada o drastycznych przykładach daremnej terapii stosowanej wobec cierpiących dzieci.

Doktor Dangel wcześniej pracował na oddziale intensywnej terapii w Centrum Zdrowia Dziecka. Wówczas - wspomina - do respiratora podłączano wszystkie dzieci. Również te, które nie rokowały żadnych nadziei. - Dlatego nie chciałem pracować dłużej na tym oddziale - mówi wprost.

Dla naszego rozmówcy najbardziej drastycznym przykładem uporczywej terapii w pediatrii jest podłączenie do respiratora dziecka umierającego na nowotwór i bardzo cierpiącego. - Wiem, że takie przypadki nadal się zdarzają - ubolewa.

Inny drastyczny przykład to przywracanie funkcji życiowych noworodkom, u których w badaniach prenatalnych stwierdzono zaburzenia prowadzące do przedwczesnej śmierci - bez względu na zastosowane leczenie.

Prof. Marek Pawlicki, onkolog - choć samą ideę "testamentu życia" uważa za słuszną i nie chciałby, aby w stosunku do niego stosowano daremną terapię - obawia się, że nowe zapisy prawa mogą stać się instrumentem do nadużyć.

- Wyobraźmy sobie, że ludzie opiekujący się latami osobą niepełnosprawną w pewnym momencie mają tego dość i zaczynają szukać sposobu, jak uwolnić się od ciężaru. Taki "testament życia" mógłby stać się dla nich furtką, dzięki której przyspieszyliby śmierć podopiecznego - mówi prof. Pawlicki.

Zauważa też, że wola wyrażona w młodym wieku bywa nieprzemyślana i ciężko chory pacjent mógłby chcieć ją zmienić, ale nie będzie już do tego zdolny. Podkreśla, że pragnienie życia, także u ciężko chorych ludzi, jest niewiarygodne. Opowiada o mężczyźnie, który okrutnie cierpiąc, błagał o śmierć. Lekarz zlitował się nad nim i na jego szafce postawił butelkę morfiny zastrzegając, że może wypić tylko pół kieliszka. Kiedy nazajutrz przyszedł do niego, był przekonany, że wypił wszystko i już nie żyje. Znalazł jednak pacjenta uśmiechniętego i uradowanego z powodu uśmierzenia bólu. Okazało się, że skrupulatnie pilnował, by nie przekroczyć zaleconej dawki... Zmarł dopiero kilkanaście dni później.

Do propozycji nowego prawa ostrożnie podchodzi też dr Andrzej Kosiniak-Kamysz, dyrektor Szpitala im. J. Dietla w Krakowie. - Wątpię, by 16-latek mógł w sposób świadomy i przemyślany podejmować tak dramatyczne decyzje - zauważa. Ocenia, że granice pomiędzy eutanazją a zaniechaniem uporczywej terapii mogą stać się trudne do uchwycenia.

Bolesław Piecha, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia jest przekonany, że projekt podzieli parlamentarzystów. Poseł uważa jednak, że niejasne przepisy muszą zostać doprecyzowane. Nie wątpi, że takie ich sformułowanie, by jednoznacznie oddzielały eutanazję od zaprzestania daremnej terapii będzie dla parlamentarzystów wielkim wyzwaniem.

***

Zwolennicy nowelizacji prawa proponują lekturę encykliki "Evangelium vitae" Jana Pawła II, gdzie opisana jest różnica między uporczywą terapią a eutanazją. Przypominają też, że papież Polak umierając, prosił, by lekarze zaniechali kolejnych zabiegów i pozwolili mu odejść do Pana w spokoju.

Dorota Stec-Fus

dorota.stec@dziennik.krakow.pl

Wideo

polecane: FLESZ: Bez wiz do USA? Potrzebna pomoc Polaków.

Materiał oryginalny: Prawo godnego umierania czy eutanazja - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
p
pytam

to co tu jeszcze robisz?

zgłoś
A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Prawo godnego umierania czy eutanazja

zgłoś
k
kk

Jak nie przyspiesza smierci trucizna to nie eutanazja.
Eutanazja w bialych rekawiczkach jest natomiast taki poziom cen lekow refundowanych ze starych ludzi na nie nie stac i bez nich umra a mogliby zyc.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3