Prawo godnego umierania czy eutanazja

Prawo godnego umierania czy eutanazja

DOROTA STEC-FUS

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Fot. Ingimage

Fot. Ingimage

Budzące kontrowersje zapisy znalazły się w projekcie nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, który w poniedziałek trafił na biurko prezydenta Bronisława Komorowskiego. Autorzy projektu - prawnicy, lekarze, przedstawiciele Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci - chcą, by prezydent przyjął go jako własny i skierował do laski marszałkowskiej.
Fot. Ingimage

Fot. Ingimage

Fot. Ingimage

ZDROWIE. W tzw. testamencie życia moglibyśmy napisać, że nie zgadzamy się na przedłużanie leczenia, gdy wiadomo, że nie przyniesie ono skutku. Lekarze musieliby to uszanować.

Sprawa jest bardzo ważna, bo - jak zauważa mecenas Andrzej Kurkiewicz, współautor nowego prawa - przepisy dotyczące zgody pacjenta na leczenie (lub sprzeciwu) są niejasne i lekarze nie wiedzą, co robić. Wiele przypadków znajduje finał w sądzie, który też nie wie, jaką decyzję podjąć, bo orzeczenia Sądu Najwyższego w tej sprawie są ze sobą sprzeczne.

"Życie wymaga od nas trudnych decyzji" - przeczytaj komentarz Grzegorza Skowrona >>




W myśl interpretacji obowiązujących przepisów, decyzję o kontynuowaniu terapii lub jej zaniechaniu w przypadku dorosłych i osób nieubezwłasnowolnionych może podejmować wyłącznie sam pacjent. Gdy utraci zdolność świadomego podejmowania decyzji, sprawa trafia do sądu (z wyjątkiem sytuacji nagłych), na orzeczenia którego trzeba czekać i które nierzadko nie dają lekarzom jednoznacznych wytycznych. Prawo nie zezwala na podejmowanie decyzji przez członków rodzin. W efekcie - podkreśla dr Jerzy Friediger, wiceprezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie - lekarze bojąc się odpowiedzialności karnej, kontynuują uporczywą, na ogół bardzo kosztowną terapię także w sytuacji, gdy nie ma ona już żadnego sensu.


Zaletą projektu noweli jest sformułowanie definicji uporczywej terapii: obecnie w polskim prawie takowa nie istnieje i lekarze podejmują decyzje zgodne z indywidualną wiedzą i doświadczeniem. W myśl proponowanej definicji, uporczywa terapia to stosowanie procedur medycznych w celu podtrzymywania funkcji życiowych nieuleczalnie chorego, które przedłuża jego umieranie, wiążąc się z nadmiernym cierpieniem lub naruszeniem godności pacjenta.


Uporczywa terapia nie obejmowałaby podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, łagodzenia bólu i innych objawów oraz karmienia i nawadniania, o ile służą dobru pacjenta.


Projekt precyzuje też procedurę postępowania po stwierdzeniu stanu uporczywej terapii zarówno w odniesieniu do lekarzy jak rodzin pacjentów oraz ich przedstawicieli ustawowych.


Autorzy noweli zakładają, że każda osoba po ukończeniu 16. roku życia miałaby prawo do sporządzenia oświadczenia, w którym określiłaby procedury medyczne, których nie wolno wobec niej stosować. Rozwiązałoby to problem np. świadków Jehowy, których wiara wyklucza transfuzję. Dziś lekarze często nie wiedzą, co robić, gdy pacjent jest nieprzytomny i jego stan wymaga przetoczenia krwi, a rodzina nie wyraża na to zgody. Drugim dokumentem byłby tzw. testament życia, w którym autor oświadczałby, że w przypadku trwałej utraty zdolności do świadomego podejmowania decyzji nie życzy sobie daremnej terapii. Kolejny dokument to ustalenie pełnomocnika - mogłaby wskazać go tylko osoba pełnoletnia - który podejmowałby decyzje dotyczące jego leczenia wówczas, gdy on sam nie byłby do tego zdolny. Pełnomocnikiem nie mógłby być pracownik placówki medycznej.


Wszystkie te dokumenty można by zmienić lub wycofać w dowolnej chwili. Zgromadzone zostałyby w rejestrze informatycznym prowadzonym przez ministra zdrowia i byłyby wiążące dla lekarzy.
1 »

Komentarze (2)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kk (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Jak nie przyspiesza smierci trucizna to nie eutanazja.
Eutanazja w bialych rekawiczkach jest natomiast taki poziom cen lekow refundowanych ze starych ludzi na nie nie stac i bez nich umra a...rozwiń całość

Jak nie przyspiesza smierci trucizna to nie eutanazja.
Eutanazja w bialych rekawiczkach jest natomiast taki poziom cen lekow refundowanych ze starych ludzi na nie nie stac i bez nich umra a mogliby zyc.zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia

pytam (gość)

Zgłoś naruszenie treści

to co tu jeszcze robisz?

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo