Premier rusza na ratunek

Ewelina Sadko
W kopalni Brzeszcze na zwałach zalega obecnie 600 tys. ton węgla. W 2014 roku w kopalni wydobyto 900 tys. ton, a można by nawet 2 mln, tyle że nie ma takiego zapotrzebowania Fot. Ewelina Sadko
Brzeszcze. Beata Szydło zdecydowała, że Agencja Rezerw Materiałowych kupi węgiel z kopalnianych zwałów. Surowiec trafi do rezerw strategicznych. Co dalej z nim będzie - nie wiadomo. Plany są tajemnicą.

Pomysł na ratowanie polskiego górnictwa ogłosiła premier Beata Szydło podczas uroczystości barbórkowych w Brzeszczach. Górnicy liczą, że interwencyjny skup węgla kamiennego pozwoli kopalniom stanąć finansowo na nogi. Inni zarzucają szefowej rządu, że tym sposobem zmarnuje publiczne pieniądze.

- To tylko doraźnie wspomoże kopalnie, a w żadnym wypadku nie poprawi sytuacji polskiego górnictwa - przekonuje Janusz Steinhoff, były minister gospodarki i ekspert w sprawach górnictwa. - Interwencyjny skup węgla pozwoli na chwilowe utrzymanie ich płynności finansowej, a tu potrzebne są zdecydowane działania: restrukturyzacja, zamknięcie nierentownych zakładów. Na to jednak rządzący nie mają odwagi.

Jak podkreśla, obecnie wydobycie jednej tony węgla jest droższe niż jej wartość. A do tego niepoliczalne są straty, jakie generują niektóre kopalnie, np. zniszczenia budynków.

Premier twierdzi, że skup węgla, który zalega na zwałach, to dopiero początek planu, nad którym pracuje rząd.

- Dzisiaj trzeba mówić o rozwoju polskiego górnictwa, a nie o jego restrukturyzacji i zwijaniu czy wygaszaniu - podkreślała w Brzeszczach. - Zakłady górnicze muszą być doinwestowane i mieć perspektywy.

Jej zdaniem, przed górnictwem otwiera się właśnie nowa szansa, bo rząd jest zdeterminowany, by bronić tej branży i rozwijać.

Górnicy z rodzinnej gminy Beaty Szydło są zachwyceni. Przekonują, że każde wsparcie jest dobre, nawet to interwencyjne. - W historii Polski taka sytuacja zdarza się po raz drugi. Wcześniej interwencyjnie skupiono wieprzowinę od rolników, dzięki czemu do dziś nie mają problemu z jej zbyciem - zauważa Waldemar Wolant, szef związku zawodowego „Sierpień 80” w kopalni „Brzeszcze”. - Pomysł pani premier jest strzałem w dziesiątkę: kopalnie dostaną gotówkę na regenerację, a rząd czas na przygotowanie planu na połączenie górnictwa z energetyką.

O skupie węgla ostatecznie zdecydować ma nowe Ministerstwo Energetyki. Jeśli tak się stanie, surowiec trafi do zasobów Agencji Rezerw Materiałowych (ARM). Co potem, nie wiadomo.

- Informacje dotyczące rezerw strategicznych, ich ilości i miejsc przechowywania są objęte klauzulami w rozumieniu przepisów o ochronie informacji niejawnych - zaznacza Grzegorz Adamczewski, dyrektor Biura Organizacyjnego ARM.

Premier też nie zdradza, co stanie się z kupionym węglem. Wielu zastanawia się, czy w ogóle ma na to pomysł. - Może przeznaczyć go np. dla wojska albo podległych mu instytucji - sugeruje Wolant.

Na zwałach zalega obecnie 5,9 mln ton węgla, w samych Brzeszczach - 600 tys. ton (w całym minionym roku wydobyto tutaj 900 tys. ton).

Aby skupić wszystko, licząc po średniej cenie wydobycia ok. 300 zł za tonę, rząd musiałby zapłacić 18 mld zł.

- Premier kupi węgiel za pieniądze z naszych podatków. Górników to uciszy na chwilę. Przejedzą pieniądze i będą chcieli kolejne - ocenia Mirosław Naglik z Kęt, który do niedawna handlował węglem. - Po co zresztą inwestować w kopalnie, gdy coraz bardziej stawia się na ekologiczne źródła energii?

Fakty

- Kopalnia w Brzeszczach, należąca wcześniej do Kompanii Węglowej, od wielu lat jest nierentowna. Na przełomie 2014 i 2015 roku została przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, która m.in. zajmuje się zamykaniem kopalni. SRK dostała pieniądze z budżetu państwa, dzięki którym górnicy otrzymywali zaległe pensje, a kopalnię utrzymywano.

- W porozumieniu z górnikami premier Ewa Kopacz obiecała, że „Brzeszcze” nie zostaną zamknięte, a rząd poszuka dla nich inwestora. Okazała się nim energetyczna spółka Tauron, która nabyła zakład za symboliczną złotówkę.

- W listopadzie Tauron zapowiedział, że zainwestuje w kopalnię 200 mln zł w ciągu najbliższych dwóch lat. Jerzy Kurella, do wczoraj prezes zarządu Tauron, zdradził plan, z którego wynika, że w 2017 r. zakład zacznie przynosić zyski. Zapewnił też, że przejęcie Brzeszcz jest dla grupy opłacalne, a w ciągu siedmiu lat wyłożone teraz pieniądze powinny się zwrócić. Z biznesplanu, jaki przygotował zarząd Tauronu, wynika, że od drugiej połowy 2017 r. wydobycie w Brzeszczach sięgnie 1,7-1,8 mln ton węgla. Związkowcy z tej kopalni podkreślają, że w ciągu roku mogłaby wydobywać nawet do dwóch mln ton węgla kamiennego.

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja

No i mamy Nikodema Dyzmę :) A kto za te zakupy zapłaci? Może pani premier wykupi jeszcze inne niechodliwe produkty? Cz tylko górnicy nadal będą święta krową polskiej gospodarki?

Dodaj ogłoszenie