Prof. Jan Czekaj: konsumpcja nie wyrwie nas z pułapki

Prof. Jan Czekaj: konsumpcja nie wyrwie nas z pułapki

Zbigniew Bartuś

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Opinie. - Polska dwa lata temu nie była w ruinie, więc dziś nie ma mowy o cudzie - podkreśla były wiceminister finansów.
Czy rząd Prawa i Sprawiedliwości dokonał w gospodarce cudu? Czy Polska jest zbyt uzależniona od kapitału zagranicznego? Na te i inne pytania odpowiada w najnowszym „Barometrze” prof. Jan Czekaj z krakowskiego Uniwersytetu Ekonomicznego, były wiceminister finansów i przekształceń własnościowych. Dwuczęściową rozmowę można obejrzeć na naszej internetowej stronie (w zakładce Dziennik Polski TV).

Kontynuacja, nie cud


Profesor przypomina, że w kampanii wyborczej PiS mówił o „Polsce w ruinie”. Ogłaszając Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju rząd zanegował dotychczasowy model rozwoju kraju i totalnie krytykował dorobek poprzedników, zwłaszcza 8 lat rządów PO i PSL.

Kluczowe w rządowej strategii stały się trzy kwestie: konieczność wyrwania gospodarki z pułapki średniego dochodu poprzez wysokie tempo wzrostu PKB, zmniejszenie zależności od kapitału zagranicznego oraz zwiększenie udziału inwestycji w PKB do 25 proc. (po to, by zapewnić krajowi zdrowy rozwój na długie lata). Na ile to się przez te z górą dwa lata udało?

Według ogłoszonych w ubiegłym tygodniu wstępnych danych GUS, w zeszłym roku PKB Polski wzrósł o 4,6 proc. To dobry wynik lokujący Polskę w czołówce Europy. W pierwszym roku rządów PiS nie było tak dobrze - PKB wzrósł o 2,9 proc., wobec 3,9 proc. w ostatnim roku rządów PO i PSL. Za dwa lata daje to PiS-owi średnią 3,75 proc.

Czy to oznacza, że w trakcie ostatnich dwóch lat Polska przeżywała okres niespotykanej wcześniej prosperity i czy takie tempo wzrostu pozwoli na wyrwanie się z pułapki średniego dochodu? - pyta profesor Jan Czekaj. Jego odpowiedź jest negatywna. Naukowiec przypomina, że od 1992 r., a więc momentu, w którym polska gospodarka odzyskała zdolności rozwojowe po szoku transformacji z komunizmu do kapitalizmu, do 2015 r. przeciętne roczne tempo wzrostu PKB wyniosło 4 proc., czyli więcej niż średnio w ostatnich dwóch latach. Co więcej: Polska jest jedynym krajem Europy, który od 1992 roku notuje nieprzerwany wzrost.



Tu niezwykle ważna uwaga: w ciągu owych 23 lat gospodarką światową wstrząsnęło kilka kryzysów (azjatycki, rosyjski), tym dwa za rządów PO i PSL (finansowy i strefy euro). Powodowały one załamania gospodarek wielu krajów i wpływały na sytuację w naszej gospodarce. A rządy PiS przypadają na najlepszą od lat koniunkturę w UE i strefie euro, a więc naszych najważniejszych partnerów.

Zasadne będzie zatem porównanie średniego tempa PKB w Polsce i w Europie. I tak: za rządów PO i PSL (2008-2015) wyniosło ono 3,2 proc. Tymczasem w krajach Unii było to niecałe 0,5 proc., natomiast w strefie euro 0,2 proc. Polska gospodarka rozwijała się zatem wtedy 6,5 razy szybciej niż gospodarki krajów UE i 13,5 razy szybciej niż gospodarki w strefie euro. Dzięki temu dystans między Polską a krajami EU szybko malał. Za rządów PiS nasza gospodarka nie ucieka tak szybko - wzrost PKB jest ok. dwa razy szybszy niż w UE.

Węgry są ponad dwa razy bardziej zależne od obcego kapitału niż Polska!

Ciekawie wypadają analizy naszego rzekomego uzależnienia od obcego kapitału. Po pierwsze - jak podkreśla profesor - wcale nie jesteśmy nadmiernie uzależnieni. Udział firm z kapitałem zagranicznym w tworzeniu naszego PKB wynosi ok. 15 proc. (i za czasów PiS nieco się... zwiększył), czyli tyle, ile w Austrii i Holandii, a mniej niż w Wielkiej Brytanii (17,8 proc.), Luksemburgu (23 proc.), Czechach (25 proc.) i na Węgrzech (31,4 proc.) uważanych przez polityków PiS za godny naśladowania wzorzec suwerennej polityki gospodarczej oraz uniezależniania kraju od kapitału zagranicznego. Absolutnym rekordzistą jest tu Irlandia (43 proc.), zaś najmniej uzależniona od zagranicznego kapitału jest Grecja (4,1 proc.).

Prof. Jan Czekaj podkreśla, że zagraniczny kapitał, po latach komunizmu, był nam potrzebny niczym tlen do życia. Bez niego nie doszłoby do jakościowej i ilościowej transformacji polskiej gospodarki. Prawdziwym problemem są niskie inwestycje polskich firm zagranicą.

Jeszcze bardziej martwi bardzo niski poziom inwestycji w kraju. W pierwszym roku rządów PiS dramatycznie spadł (do 18,1 proc. PKB), w zeszłym roku wciąż nie osiągnął poziomu z roku 2015, a więc wciąż daleko nam do zapowiadanych w rządowym programie 25 proc. Zamiast na inwestycjach polski PKB rośnie od dwóch lat na konsumpcji wewnętrznej, a ta - jak podkreśla ekonomista - nie była nigdy w żadnym kraju trwałą podstawą rozwoju.

ZOBACZ KONIECZNIE:



Komentarze (2)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
CO TU NIE TAK

krakus (gość)

Zgłoś naruszenie treści

pytajac p,czekaja o analize syt,gospodarczej jest hybione,,,TO DZIADOSTWO CO ZROBIONO Z POLSKA GOSPODARKA ODPOWIADA TEZ P, CZEKAJ WIEWC CO MA CGWALIC OBECNY RZAD????? NIE BADZMY...rozwiń całość

pytajac p,czekaja o analize syt,gospodarczej jest hybione,,,TO DZIADOSTWO CO ZROBIONO Z POLSKA GOSPODARKA ODPOWIADA TEZ P, CZEKAJ WIEWC CO MA CGWALIC OBECNY RZAD????? NIE BADZMY NAIWNI......WSZYSTKO SPRZEDANE,,HANDEL CZYJ JEST???/NIECH PAN CZEKAJ ODPOWIE...GDZIE TE ZASTRZYKI DLA GOSPODARKI>>>>>>>>>>>>>>>>WSPOLCZUJE PANA STUDENTOMzwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
odpowiedź

kibic (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Człeku śmieszny, zanim kogoś skrytykujesz, to naucz się pisać po polsku! zastrzyk to jest potrzebny tobie wolaku, który nie jest w stanie przyjąć jakiejkolwiek krytyki pod adresem tzw. dooobrej...rozwiń całość

Człeku śmieszny, zanim kogoś skrytykujesz, to naucz się pisać po polsku! zastrzyk to jest potrzebny tobie wolaku, który nie jest w stanie przyjąć jakiejkolwiek krytyki pod adresem tzw. dooobrej zmiany...a profesor Czekaj mnie uczył na AE w Krakowie i zapewne powiadam ci, nie musisz mi współczuć!zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo