Profesor syna nie zatrudni

Redakcja
Prof. Kazimierz Flaga z Politechniki Krakowskiej Fot. Jan Zych
Prof. Kazimierz Flaga z Politechniki Krakowskiej Fot. Jan Zych
Ministerstwo Nauki chce walczyć z nepotyzmem. Podobnie jak w firmach, tak i na uczelniach można spotkać spokrewnionych pracowników. Często są to jednak wybitne rodziny naukowców.

Prof. Kazimierz Flaga z Politechniki Krakowskiej Fot. Jan Zych

Reportaż

- Trzeba więc uważać, żeby nie pójść o dwa mosty za daleko - komentują przedstawiciele krakowskich uczelni. Zgodnie z przyjętą przez Sejm nowelizacją ustawy o szkolnictwie, osoby blisko spokrewnione nie będą mogły być zatrudnione na uczelniach, na stanowiskach, między którymi istnieje zależność służbowa. Taka zasada już od trzech lat obowiązuje w Collegium Medicum UJ.

- Nie jest to żaden zamach na prawa obywatelskie. Chodzi o zdroworozsądkowe podejście - mówi prof. Wojciech Nowak, prorektor UJ ds. Collegium Medicum. - Nie zabraniamy pracy na tej samej uczelni, co rodzic czy inny członek rodziny. Wykluczamy jednak zwierzchnictwo, na przykład ojca, kierującego kliniką nad zatrudnionym w niej synem - podkreśla.

Zdaniem prof. Nowaka, takie rozwiązanie jest dobre, bo nie naraża młodego człowieka, rozpoczynającego karierę na nieprzychylne komentarze.

- Bądźmy szczerzy. Nawet jeśli ktoś byłby bardzo wybitny, ale zatrudniony przez własnego rodzica, uważany byłby przez otoczenie bardziej za protegowanego niż uzdolnionego - tłumaczy prorektor. Podkreśla, że do nowej ustawy będzie trzeba podchodzić ostrożnie i z dystansem. Według prof. Nowaka powinna ona wprowadzać naturalne, etyczne podejście, a nie służyć jako pretekst do "karania" dzieci z rodzin o naukowych tradycjach i blokowania im dostępu do kariery.

- W Collegium Medicum pracę naukową podejmowało już kilka rodzin, w których dzieci szły śladem rodziców. I nie ma w tym nic złego. Jest wśród nich rodzina prof. Szczeklików, Aleksandrowiczów, Miodońskich i Obtułowiczów - wylicza prof. Nowak. - Jeśli ktoś jest dobry i zdolny, to wszędzie sobie poradzi. A uczelnia dba o takie perły, bez względu na to, jak ma na nazwisko - dodaje.

Uniwersytet Jagielloński może pochwalić się również sagami rodzinnymi, w których tradycje naukowe przekazywane były od XVIII czy XIX wieku. Zasłużona dla polskiej nauki jest na przykład rodzina Estreicherów. Znane rody profesorskie można znaleźć m.in. wśród prawników, czego dowodem jest rodzina Zollów oraz Studnickich. Na innych krakowskich uczelniach również nie brakuje rodziców i ich dzieci, rodzeństwa czy małżeństw, które wybrały taki sam sposób na życie. Przyznają, że nie zawsze jest to proste.

***

Prof. Ryszard Markiewicz, dyrektor Instytutu Prawa Własności Intelektualnej UJ, zawsze lubił literaturę. Miłością do książek zaraził się od ojca - prof. Henryka Markiewicza, teoretyka i historyka literatury z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nie chciał jednak być naukowcem. Był młody, lubił życie towarzyskie i zabawę. O tym, jak trudna jest praca badawcza, przekonywał się za każdym razem, gdy widział późną nocą ojca pochylonego w domu nad książkami. Decyzja o studiach nie należała do prostych. Z jednej strony chciał iść na polonistykę, z drugiej na matematykę. Ktoś mu polonistykę odradził; powiedział, że wszyscy będą na niego patrzeć, jak na syna znanego ojca i myśleć jak o protegowanym.
- Studiowałem więc prawo na UJ. Dopiero kończąc aplikację, zdecydowałem się na pracę naukową - wspomina prof. Ryszard Markiewicz. Akurat w tym czasie na UJ tworzony był Instytut Prawa Własności Intelektualnej. - Okazało się, w istocie wbrew moim obawom, że było to i jest nadal dla mnie najpiękniejsze miejsce pracy, które nie wymieniłbym na żadne inne. Nie chciałem jednak zaczynać od tematyki autorskiej ochrony dzieła literackiego, gdyż - równolegle, choć z innego punktu widzenia - zajmował się nią ojciec, mimo że bardzo mnie już wtedy interesowała. Bałem się bowiem zarzutów w sprawie wpływu taty na moją pracę. Rozpocząłem więc od prawa patentowego, a dopiero później habilitację napisałem na temat ochrony dzieła literackiego, zbliżony do tematyki badawczej taty - teorii literatury.

Prof. Ryszard Markiewicz podkreśla, że jego tata jest nieporównywalnie lepszym od niego naukowcem. To najwyższy autorytet. Łączy ich także pasja czytania i biblioteka. Prywatna biblioteka prof. Henryka Markiewicza jest jedną z największych w Polsce; biblioteka w Instytucie Ryszarda Markiewicza jest natomiast najlepsza w Polsce i jedną z 10 w zakresie własności intelektualnej w Unii Europejskiej.

- Wspólne jest w nas to, że obaj podejmujemy próbę przej- rzystego i logicznego wywodu, układania spójnego tekstu - mówi prof. Ryszard Markiewicz. Dodaje, że bardzo wiele zawdzięcza ojcu. Często poza murami uczelni rozmawiają o zagadnieniach, którymi się zawodowo zajmują i wymieniają się uwagami.

- Wiele osób na uczelni już na początku mojej drogi identyfikowało mnie poprzez nazwisko ojca - mówi prof. Markiewicz. - Ale dzięki temu, że studia i pracę wykonywałem w innym instytucie, a i nasze dziedziny nauki są różne - nikt jak sądzę nie zakładał, że ojciec miał bezpośredni wpływ na moją sytuację. Niewątpliwie jednak i na studiach, i zwłaszcza w początkowym okresie mojego życia zawodowego, życzliwy stosunek do ojca w jakimś stopniu "przenosił się" na mnie. Nie mogę i nie chcę więc kwestionować jego ogromnego wpływu na mój rozwój naukowy - podkreśla prof. Markiewicz.

***

Ścieżka kariery obecnego rektora krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego przebiega dokładnie tak samo jak jego ojca. Wybrał tę samą uczelnię co ojciec, studiował na kierunku fizjoterapii, a później postanowił zostać naukowcem. Zajął się fizjologią człowieka - w ten sposób kontynuował prace badawcze ojca. Idąc jego śladem, nie tylko w pracy zawodowej, został również instruktorem żeglarstwa i narciarstwa. Wspólnym elementem w życiorysach okazało się też stanowisko kierownicze.

- Mój ojciec był rektorem AWF, a teraz ja pełnię tę funkcję. Nawet nasze imiona rozpoczynają się od tej samej litery - mówi dr hab. prof. nadzw. Andrzej Klimek, syn prof. Adama Klimka.

Wybór takiej drogi nie był jednak łatwy. Przez wiele lat trzeba było się wykazywać i robić wszystko, żeby nie przynieść ojcu wstydu.
- Wiele osób myśli, że znane nazwisko na uczelni pomaga, daje fory, zwalnia z nauki. Ja poświęcałem mnóstwo czasu studiom po to, żeby mieć jak najlepsze wyniki. Czułem się zobowiązany do tego - wspomina rektor.

Od zawsze wiedział, że będzie chciał uczyć się i pracować na AWF. Uczelnia ta była dla niego drugim domem. Gdy był dzieckiem, ojciec często zabierał go ze sobą na wyjazdy ze studentami - obozy żeglarskie i narciarskie, często też rozmawiali o różnych aspektach fizjologii człowieka.

- Pozostali pracownicy, czyli znajomi ojca, byli dla mnie w dzieciństwie przyszywanymi ciociami i wujkami. Kilkanaście lat później przyszło mi zdawać u nich egzaminy w ramach sesji na studiach. Myślę, że moi koledzy mieli pod tym względem łatwiej. Przed obcymi nauczycielami człowiek aż tak bardzo się nie stresuje - wspomina dr hab. prof. nadzw. Andrzej Klimek. - Dużo pracy musiałem włożyć i w studia, i w późniejszy doktorat i habilitację, ale było warto. Za kilka tygodni oczekuję pozytywnej, mam nadzieję, decyzji o przyznaniu tytułu naukowego profesora, co będzie symbolicznym ukoronowaniem drogi naukowej, którą podążałem śladami mojego ojca...

***

O tym, że praca na tej samej uczelni, ze spokrewnioną osobą jest dużym wyzwaniem, przekonali się również bracia: profesorowie Kazimierz i Andrzej Flaga z Politechniki Krakowskiej.

- Niektórych to raziło, że pracujemy na tym samym wydziale. Nie zawsze było to mile widziane. Brat ciągle musiał udowadniać, że na swój sukces pracuje sam - mimo że każdy z nas zajmuje się inną dziedziną. Brat jest bardziej teoretykiem, ja praktykiem. Bardzo chętnie jednak skorzystał z propozycji podjęcia pracy w drugim miejscu, czyli na Politechnice Lubelskiej. Tam utworzył od podstaw Katedrę Mechaniki Budowli. W ten sposób pokazał, że to, co osiągnął, jest jego zasługą - opowiada prof. Kazimierz Flaga z Katedry Budowy Mostów i Tuneli na Wydziale Inżynierii Lądowej PK. Prof. Andrzej Flaga pracuje na tym samym wydziale, w Instytucie Mechaniki Budowli.

- Nasi rodzice nie byli naukowcami. Byli zdolni, ale w przedwojennych warunkach był trudno o wyższe wykształcenie i karierę naukową - wspomina prof. Kazimierz Flaga. - My, jako dzieci również początkowo mieliśmy zaraz po szkole średniej iść do pracy, żeby finansowo wspierać rodzinę.

Nauczyciele namawiali jednak, żeby iść na studia, bo inaczej będzie to marnowanie talentu. W efekcie rodzice wyrazili zgodę i tak zaczęła się przygoda z nauką, która trwa już ponad 40 lat.

- W sumie mam siedmioro rodzeństwa. Oprócz mnie i brata karierą naukową zajęła się jeszcze jedna z moich sióstr - Zofia, która pracuje na Uniwersytecie Ekonomicznym i zajmuje się mikroekonomią - mówi prof. Kazimierz Flaga. - Gdy spotykamy się prywatnie, staramy się jednak nie rozmawiać o sprawach nauki i nie absorbować życia rodzinnego tematami uczelnianymi.

***

Bliskich relacji nie brakuje też na uczelniach prywatnych, które często przypominają firmy rodzinne. - Znam przypadki, gdzie ojciec jest rektorem, a żona albo syn kanclerzem uczelni - mówi prof. Jerzy Malec, rektor Krakowskiej Akademii im. Adama Frycza Modrzewskiego. - To naturalne, bo często uczelnie od podstaw tworzyło kilka osób i jako wspólników dobierało sobie członków rodziny - dodaje.
Krakowską Akademię założyło Krakowskie Towarzystwo Edukacyjne. Zarząd ma strukturę rodzinną. Są w nim dzieci założycieli i współmałżonkowie. - Nie ma to jednak nic wspólnego z nepotyzmem, bowiem nie przekłada się na zależność służbową w strukturach samej uczelni - zapewnia prof. Jerzy Malec. - Nasza uczelnia jest młoda, więc nie ma tutaj rodów profesorskich z wieloletnią tradycją, ale nawet gdyby były, nie widziałbym w tym nic złego, a wręcz przeciwnie. "Naukowe dynastie" Estreicherów czy Zollów dodają uczelni tylko blasku i znaczenia - podkreśla.

Katarzyna Klimek-Michno

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie