Prokurator na osuwisku

Robert Szkutnik
Ten dom jest nienaruszony, ale mieszkańcom kazano się z niego wyprowadzić. Powyżej stoi dom i działający warsztat. - To ten sam stok? Gdzie więc jest to osuwisko? - pyta Krzysztof Chorąży
Ten dom jest nienaruszony, ale mieszkańcom kazano się z niego wyprowadzić. Powyżej stoi dom i działający warsztat. - To ten sam stok? Gdzie więc jest to osuwisko? - pyta Krzysztof Chorąży Robert Szkutnik
Lanckorona. Mieszkaniec Łaśnicy oskarża: brak działania urzędników doprowadził do katastrofy. Sąd nakazał śledczym, aby ponownie zajęli się sprawą ewentualnego niedopełnienia obowiązków

Prokuratorzy jeszcze raz sprawdzą, czy to przez zaniedbania urzędników doszło do tego, że w 2010 r. w Łaśnicy, przysiółku Lanckorony, osunęła się ziemia, niszcząc dorobek kilkunastu rodzin. Sąd stwierdził, że decyzja prokuratury z Wadowic o odmowie wszczęcia śledztwa w tej sprawie była przedwczesna i nakazał wnikliwe jej zbadanie.

Wystąpił przeciw pani wójt
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ówczesną wójt Zofię Oszacką złożył w lutym ubiegłego roku radny i prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Łaśnicy Krzysztof Chorąży. Jego zdaniem pani wójt nie dopełniła obowiązków przy zabezpieczeniu osuwisk, przez co doprowadziła do katastrofy, stwarzając tym zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańcow.

- Po moich staraniach umocniono część brzegów lokalnej rzeczki. Gdyby nie to, także stojące nad wodą domy zostałyby zniszczone - mówi Krzysztof Chorąży.

Jest pewny, że gdyby wykonano na czas umocnienia osuwiska i odwodnienie terenu, to nie doszłoby do osunięcia się ziemi.
Osuwisko w Lanckoronie powstało w 1960 r. Mimo zniszczeń, jakie wówczas spowodowało, pozwolono ludziom tam mieszkać.

Ziemia ruszyła ponownie po dużych opadach deszczu w 2001 r. i to w tamtym okresie, zdaniem Chorążego, doszło do urzędniczych zaniechań. Jak mówi, gdyby po 2001 r. powstały umocnienia, to w 2010 r. być może nie doszłoby do dramatu. W jego wyniku 26 rodzin (w sumie aż 114 osób) straciło dach nad głową, ucierpiały też budynki gospodarcze. Straty oszacowano na 50 mln złotych.

- Domek rozleciał się na kawałki, ale ja do bloku nie pójdę mieszkać, bo nie stać mnie na czynsz - przekonuje Józef Skorut z Łaśnicy, który został na osuwisku. - Ludzie pomogli, odbudowałem szopę i tam mieszkam. Na opał i jedzenie mam. Kąt ciasny, ale własny.

24 rodziny dostały nowe domy wybudowane przez gminę dzięki dotacji z budżetu państwa.

Gdzie winni zaniedbań?
Zofia Oszacka od jesieni ub. roku już nie rządzi gminą. W 2010 r. tak mówiła dla naszej gazety: "Obejmując stanowisko wójta w 2002 r. nie wiedziałam o tym osuwisku. Jeżeli jednak ktoś taką wiedzę posiadał, to dlaczego nie ujawnił jej podczas opracowywania planu zagospodarowania przestrzennego w 2003 roku?". Stwierdziła też, że podczas tworzenia planu teren w Łaśnicy badały służby geologiczne i nie wskazały osuwiska.

Chorąży zgłosił sprawę do prokuratury, bo twierdzi, że wójt problem osuwiska poznała chociażby na zebraniach wiejskich, a od 2001 r. gmina prowadzi dokumentację osuwiska, tzw. kartę osuwiska. Uznał, że to właśnie Zofia Oszacka nie dopełniła obowiązku zabezpieczenia tego miejsca.

Wadowicka prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Uzasadniła to stwierdzeniem, że osuwisko było zjawiskiem wynikłym z działania niszczących sił przyrody.

Z takimi wnioskami nie pogodził się Krzysztof Chorąży, który doprowadził do tego, że prokuratura ponownie musi zająć się sprawą.

- Przeanalizujemy opinie geologów od 2001 do 2010 r. Odpowiemy na pytanie, czy zalecenia geologów zostały wykonane - zapewnia Jerzy Utrata, szef Prokuratury Rejonowej w Wadowicach. Postępowanie prowadzone jest z art. 231 kk, czyli ewentualnego niedopełnienia obowiązków.

Ludzie żyją w niepewności
Chorąży uważa, że zaniedbania urzędników doprowadziły nie tylko do powstania osuwiska. Spowodowały też to, że w Łaśnicy żyje się w niepewności o jutro. Co więcej - jak podkreśla prezes OSP - nikt nie odpowiedział, czy nadal można tam mieszkać.

- Część domów wyburzono, inne stoją nadal. Nikt nie wyznaczył granic osuwiska - podkreśla. Domaga się przeprowadzenia badań geologicznych.

"Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy budynki znajdujące się w granicach i poza terenem osuwiska mogą być zagrożone. Tak szczegółowych prac nie prowadziliśmy" - przyznaje Państwowy Instytut Geologiczy w Krakowie w piśmie do Chorążego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie