Prokurator w Almie na tropie oszustwa

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Andrzej Banas / Polska Press
- Ludzie pana Mazgaja wprowadzali nas w błąd i do końca wyciągali towar, choć wiedzieli, że za niego nie zapłacą - twierdzą byli dostawcy krakowskiej sieci

Czytaj również:
Krajobraz po Almie: twórca ma się świetnie, a tysiące wierzycieli cierpią czekając na zapłatę

Śledztwo dotyczące wielomilionowych strat poniesionych przez dostawców i usługodawców znanej krakowskiej sieci delikatesów Alma Market przejmie dziś wydział ds. przestępczości gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Sprawdzi, czy nie doszło do oszustwa na dużą skalę - dowiadujemy się z nieoficjalnych, ale pewnych źródeł.

Upadająca od kilku miesięcy Alma, stworzona kilkanaście lat temu przez Jerzego Mazgaja, jednego z najbogatszych Małopolan, winna jest setkom przedsiębiorców oraz bankom ok. 250 mln złotych. Lista zgłoszonych krakowskiemu sądowi upadłościowemu wierzycieli liczy... 200 stron.

Zawiadomienie o przestępstwie złożyło w zeszłym roku troje przedsiębiorców, którym władze Almy nie zapłaciły ok. pół miliona złotych za usługi budowlane i ochronę obiektów. Szybko zrobiła się z tego tzw. sprawa rozwojowa. - Grupa potencjalnych pokrzywdzonych rosła, bo dołączali dostawcy sieci i pracownicy - mówi Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej. Zastrzega, że za wcześnie mówić o zarzutach.

- Postępowanie toczy się „w sprawie”, a nie przeciwko komuś. Zbieramy dokumentację, przesłuchujemy kontrahentów - studzi emocje.Wiadomo jednak, iż śledczy badają sprawę pod kątem „doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem kontrahentów spółki Alma Market SA”, czyli oszustwa opisanego w art. 286 kodeksu karnego.

Przy wysokiej kwocie za czyn taki grozi nawet 10 lat więzienia. Prokurator musiałby jednak dowieść, że przedstawiciele Almy od początku założyli, iż nie zapłacą za dostarczony towar i usługi. - Na korzyść potencjalnych podejrzanych działają wszystkie działania podejmowane przez nich w celu uratowania firmy - mówi nam doświadczony śledczy.

Kto powinien usłyszeć zarzuty? Zdaniem wielu pokrzywdzonych - byłe kierownictwo Almy z Jerzym Mazgajem na czele.

- Czuję się przez pana Mazgaja oszukany, bo jego ludzie do końca wprowadzali nas w błąd i wyciągali ode mnie towar, choć wiedzieli, że nigdy mi nie zapłacą. Jest raczej niemożliwe, by działo się to bez wiedzy i zgody zarządu - uważa Zbigniew Jurasz, właściciel działającej od 30 lat gdańskiej hurtowni świeżych owoców i warzyw, wierny dostawca i współpracownik Almy od początku jej istnienia. Kiedy latem zeszłego roku po mediach rozlała się wieść, że półki w niektórych marketach krakowskiej sieci świecą pustkami, bo firma nie płaci dostawcom, zjawił się u niego wysłannik Almy.

- Spółka pana Mazgaja była mi już wtedy winna milion złotych. Ale jej przedstawiciel przekonał mnie, że na dniach oddadzą mi ten milion i będziemy handlować dalej, tylko muszę jeszcze zrobić jedną fajną promocję winogron. Zrobiłem. I wtopiłem kolejne pieniądze - wspomina rozżalony Jurasz. W sumie Alma jest mu dziś winna 1,5 mln zł. Dla zatrudniającej 26 osób firmy to bardzo dużo: równowartość miesięcznych obrotów. Jeszcze mniejsi wierzyciele przeżywają tragedię: upadają, tracą majątki.

- Ja już jestem całkowicie poza tą sprawą. Poza Almą. Spółka jest w sanacji, ma kontrolowanego przez sąd zarządcę. Wszystko w jego rękach - tłumaczy nam Jerzy Mazgaj. Pod koniec zeszłego roku zrezygnował z funkcji prezesa upadającej firmy, a niedługo potem sprzedał większościowy pakiet akcji Tomaszowi Żarneckiemu, kontrowersyjnemu biznesmenowi z Nowego Targu.

W restauracji zapłacimy więcej

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marian

Przecież Prezes Mazgaj wiedział od 3 lat, że Alma ma długi większe niż kapitały i tu nie trzeba długiego śledztwa....

M
Maruda

Każdy chciał dobrze a wyszło jak jest

Z
Zuzinka

Oj, chyba wiedział, czego ma się obawiać.
Nie było to jak za wyrozumiałych kompanów
Z PO-PSL, nie to co przy siepaczu Ziobrze.
No i arystokracja z podtarnowskiej wsi zasiliła
elitę towarzyską III RP. Sami swoi od ośmiorniczek,
dziś kandydaci do celi+.

R
Radca

Pamietam bardzo dobrze wypowiedz pana ? (Panem to trzeba sie urodzic ) Mazgaja, ktory w czasie wyborow w Polsce glosno sie wypowiadal, ze " Jak dojdzie PiS do wladzy, to on emigruje ". Moze wiec pan Mazgaj udal sie na wewnetrzna emigracje do rodzinnej wsi pod Tarnowem.

g
gość

jest prawo w Polsce i organy ścigania?
Przecież właśnie w takich przypadkach, powinno być skuteczne.

k
krakowianin

Firma zdycha, ludzie bez wypłat, dostawy oszukiwani do ostatniej chwili a fachowiec od win
wozi tyłek Jaguarem z kierowcą - ot, takie typy tak mają !

a
a

Jaki prezes tacy pracownicy...mentalnością można się zarazić

Dodaj ogłoszenie