Promotor Andrzej Wasilewski: Nie wiem, czy Szpilce nokaut nie został gdzieś z tyłu głowy

Krzysztof Kawa
Artur Szpilka
Artur Szpilka Anna Kaczmarz/Dziennik Polski/Polskapresse
Odbyliśmy długą rozmowę z Andrzejem Wasilewskim, człowiekiem, który sprawił, że krakowianin Andrzej Wawrzyk będzie walczył o pas mistrza świata wagi ciężkiej z Deontayem Wilderem, a wieliczanin Artur Szpilka na tej samej gali w Alabamie 25 lutego w pojedynku o powrót do światowej czołówki zmierzy się z Dominikiem Breazeale'em. Promotor Sferis KnockOut Promotion nie kryje, że obawia się i o pierwszego z podopiecznych, i o drugiego.

Przed Wawrzykiem największe wyzwanie w życiu, przy którym szybki nokaut z Aleksandrem Powietkinem w Moskwie sprzed prawie trzech lat może być niewinną igraszką. Ale i przed Szpilką wielka niewiadoma, bo powraca między liny po roku przerwy. Przerwy spowodowanej ciężkim nokautem, którego sprawcą był Deontay Wilder, a także przebytymi operacjami ręki.
Wasilewski ma świadomość, jak wielkie zadanie czeka Polaków w amerykańskim Birmingham. Poniżej jego krótkie opinie na ten temat, a cała rozmowa we wtorkowym wydaniu.

O walce Artura Szpilki z Dominikiem Breazeale'em:
- Powiem szczerze, że walki Artura z nim trochę się obawiam. Bo po pierwsze był rok przerwy, a w boksie to jest bardzo dużo. Sparingi to jedno, a realna walka to drugie. Nie znam Artura na tyle, by wiedzieć, jak to zniósł. Ponadto nie wiemy, czy ten ciężki nokaut ze stycznia tamtego roku z Wilderem nie został mu gdzieś z tyłu głowy. Breazeale nie jest może błyskotliwym pięściarzem, nie jest fenomenalnie szybki, natomiast jest bardzo solidnym rzemieślnikiem o ponad dwóch metrach wzrostu, z ciężką ręką. Na powrotną walkę po nokaucie jest dla Artura bardzo dużym wyzwaniem. Ale jeżeli Szpilka przejdzie tę próbę, to znajdzie się w wąskiej grupie czterech, pięciu zawodników najciekawszych na świecie do stanięcia twarzą w twarz z Anthony'm Joshuą. Mówię to absolutnie serio, z pełną odpowiedzialnością.

O walce Andrzeja Wawrzyka z Deontayem Wilderem:
- Powiedzmy to sobie szczerze i po męsku, że mocnym faworytem jest Wilder. Biorąc pod uwagę dotychczasowe statystyki wiele wskazuje na to, że walka zakończy się zwycięstwem Amerykanina przed czasem. Tak to wygląda na papierze. Ale to była decyzja głównie Andrzeja. Nie pchałem go do tej walki, bo sam też miałem różne obiekcje. Porozmawiałem z nim, porozmawiałem z trenerem Fiodorem Łapinem. Andrzej poprosił o kilka dni do namysłu i stwierdził zdecydowanie, że chce walczyć. To jest nie tylko decyzja sportowa, bo przy sile ciosu Wildera i jego skuteczności to jest również poważna decyzja życiowa.

Czytaj we wtorek w gazecie i na Sportowy24.pl

Artur Szpilka: Siemanko, wracam na ring! [WIDEO]

Sportowy24.pl w Małopolsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie