Proroctwa, objawienia, przepowiednie (2)

Redakcja
-Obecnie tłumaczy Pan z włoskiego księgę Franco Cuomo: "Wielkie proroctwa, czyli nowy klucz do odczytania najsłynniejszych przepowiedni w historii: od starożytnego Egiptu do Biblii, od Nostradamusa do Fatimy". Czy to kolejna książka o posmaku taniej sensacji, jakich ostatnio wiele?

Z tłumaczem Ireneuszem Kanią rozmawia Józef Baran

- Nie. Ma ambicję poważnego potraktowania tematu. Stała się głośna i otrzymała nawet prestiżową nagrodę we Włoszech. Jej autor przebadał obszerną dokumentację dotyczącą proroctw i próbował dać ich pełny i spójny obraz: skąd się biorą, jak funkcjonują, na jakich podstawach są oparte, co je łączy....
- I czego dowiedział się Pan z nich dla siebie w trakcie tłumaczenia?
- Trzeba zacząć od tego, że mnie ta problematyka nigdy specjalnie nie fascynowała. Zawsze bardziej interesowała mnie przeszłość niż przyszłość. Przeszłość jest bogatsza i pozwala zrozumieć lepiej czasy, w których żyjemy oraz samych siebie. Każdy z nas jest przecież zmaterializowaną formą przeszłości: ogólnej i indywidualnej. Przy takich założeniach przyszłość nie jest tak trudna do odgadnięcia. Jest owocem przeszłości...
- Jeśli oczywiście zakłada Pan statyczne ujęcie rzeczywistości.
- Jasne. Nie należy przesądzać sprawy. Nie da się przecież uchwycić wszystkich współczynników kształtujących przyszłość. Dużo jest zmiennych i na tym właśnie polega dynamika. Ale logika, że to, co jest, zawsze wynika z tego, co było, wydaje się niepodważalna.
- Przechodząc do książki - co w niej jest?
- Zaczyna się od końca, czyli od Fatimy. Potem jest blok poświęcony przepowiedniom związanym z Apokalipsą św. Jana... Jest też cała seria proroctw maryjnych.
- Pomówmy o przepowiedniach fatimskich. Powszechnie znane są tylko dwie części...
- Tak. Trzecią część objęto tajemnicą, nad którą pieczęć trzyma Watykan. Została przekazana przez siostrę Łucję w zapieczętowanej kopercie do rąk własnych papieżowi i tylko papież oraz jego najbliżsi współpracownicy znają jej treść. Aczkolwiek Cuomo twierdzi, że treść trzeciej tajemnicy jest już znana. Dotyczy głównie nawrócenia się Rosji i upadku komunizmu. Z tym nawróceniem to dyskusyjna sprawa, ale faktem jest, że Kościół prawosławny zaczyna podnosić głowę, więc można rzec, iż to się sprawdziło...
A jeśli jesteśmy już przy rozwikłanych zagadkach - jeden z rozdziałów książki jest poświęcony wielkiej piramidzie Cheopsa.
- Czego dotyczy?
- Proroctw na temat dziejów ludzkości, i to zarówno przyszłości, jak i przeszłości. Można je odczytać z wielkiej piramidy, z samej struktury, jak i budowli. Wnętrze piramidy to 2 galerie idące od wyjścia. Jedna - prowadzi w dół, do podziemia; druga - wspina się w górę. Rozplanowanie wnętrza, komór, szybów etc., wszystko to przy zastosowaniu pewnego klucza liczbowego daje - przekładając na okresy i lata w historii - precyzyjne proroctwo, co będzie się dziać jeszcze za tysiąc lat. Z drugiej strony ten sam klucz objawia nam przeszłość rodzaju ludzkiego, poczynając od mitycznego stworzenia świata.
- Według wyobrażeń egipskich?
- Wyobrażenia wykraczają poza egipską sferę kulturową i religijną. To się również pokrywa z naszą wiedzą z Biblii. Jest to efektem bardzo silnych filiacji historycznych pomiędzy kulturą egipską a żydowską. Są tak bardzo wyraźne, że można je traktować jako jeden kompleks kulturowy.
- Nie mogło też zabraknąć Nostradamusa i jego przepowiedni ujętych w formie centurii. Wydaje się je teraz masowo na całym świecie. Jak dużo jest tych centurii?
- Około 300 czterowierszy. Fakt, że niektóre z jego przepowiedni się już sprawdziły, ale nie wszystkie.
- Czy nie sądzi Pan, że te przepowiednie są na tyle mgliste i wieloznaczne, iż przy dobrej woli pasują do wszystkiego, co się dzieje? Stąd interpretatorzy mogą być hochsztaplerami....
- Oczywiście. Wiele przepowiedni Nostradamusa jest na tyle niejasnych, wieloznacznych, że poddają się różnym manipulacjom interpretacyjnym. Natomiast po redukcji tych elementów wątpliwych - zostaje jednak pewna liczba, może kilkanaście przepowiedni, które są tak jednoznaczne, że okazują się zastanawiające. Niektóre sprawdziły się po 100, 150 latach.
- Co wiemy o Nostradamusie?
- Że był jednym z najniezwyklejszych ludzi w dziejach kultury europejskiej. Wielki uczony. Specjalista od wszystkiego: od astronomii, matematyki, literatury; prekursor nowoczesnej medycyny. Parał się też astrologią i przede wszystkim z tego jest dziś znany, choć za życia cieszył się autorytetem wielkiego uczonego, mistyka i mędrca.
- Pewne przepowiednie Nostradamusa się sprawdziły, inne czekają na weryfikację.
- Tak, to jest rzecz, wobec której nasz rozum staje bezradny. Przepowiedział np. śmierć pewnego arystokraty francuskiego na turnieju rycerskim. I to ze szczegółami: jak ten człowiek zostanie zraniony, jak umrze! Nie operował imieniem, ale dał jego dokładny opis: w co ubrany i że potomek znanej rodziny. Stało się to w kilkadziesiąt lat po śmierci Nostradamusa. Przepowiedział też młodemu mnichowi - na 30 lat przed wybraniem go na papieża - iż wstąpi na tron Piotrowy. Spotkawszy go - upadł przed nim na kolana, co wszystkich zdumiało, a w największą konsternację wprawiło samego mnicha, który podniósł sławnego męża i zapytał: - Mistrzu, dlaczego przede mną klękasz? Usłyszał odpowiedź: - Jakże mam nie klękać przed kimś, kto w przyszłości zasiądzie na Tronie Piotrowym. I tak się stało...
- A jeśli chodzi o dalekosiężne przepowiednie?
- Najbardziej zagadkowa dotyczy naszych czasów, a konkretnie roku 1999. Jest to jedyna przepowiednia, w której Nostradamus użył konkretnej daty. Przepowiedział mianowicie na koniec lipca tego roku duże perturbacje polityczno-religijne na skalę co najmniej europejską, jeśli nie światową. Perturbacje związane z pojawieniem się fałszywego proroka czy antychrysta, który ponoć już gdzieś żyje na Bliskim Wschodzie...
- Saddam Hussein?
- To się okaże... Przepowiedział też, co nas może niepokoić, duże komplikacje związane z sukcesją na tronie Piotrowym. Nie chcę się więcej na ten temat rozwodzić, ale wymowa proroctwa jest jednoznaczna. Będzie je można potraktować jako sprawdzian wiarygodności Nostradamusa.
- Ciągle wybuchają jakieś wojny w różnych częściach globu, nie mówiąc o kataklizmach, np. ostatnio lawinowych, a za jakiś czas może powodziowych...
- To prawda. Stąd niezbyt poważnie w moich oczach wyglądają proroctwa typu apokaliptycznego, bo to, co one przepowiadają, rzeczywiście dzieje się ciągle. Cały czas mamy do czynienia z tego typu klęskami i ciągle - w pewnym sensie - dzieje się koniec świata. Toteż te proroctwa o klęskach ekologicznych, o końcu świata, anomaliach astronomicznych, pogodowych - zbanalizowały się.
- Ich pierwowzorem jest zapewne Apokalipsa św. Jana?
- Tak. Najeżona tajemniczą symboliką. Bardzo to wszystko dziwne, tajemnicze i okrutne, wręcz krwawe. Po niej powstały dziesiątki apokalips funkcjonujących w I, II i III wieku w obrębie chrześcijaństwa. Były oparte na interpretacji Nowego jak i Starego Testamentu (np. na proroctwach Izajasza). One mają też wspólne cechy. Zapowiadają koniec świata jako karę za grzechy, winy rodzaju ludzkiego. Jednocześnie dają nadzieję, otwierają pewien margines ocalenia, bo w Apokalipsie św. Jana mówi się np., że nie wszyscy ulegną zagładzie. Część ocaleje - 144 tys. sprawiedliwych. Będą to sprawiedliwi z 12 pokoleń Izraela. Te 12 pokoleń Izraela należy oczywiście rozumieć metaforycznie.
- Przejdźmy do nowszych czasów.
- Przez całą książkę Cuomo przewija się motyw charyzmatycznych chrześcijan, osób świętych, stygmatyków, jasnowidzących: często zwykłych ludzi, prostych kobiet. Szczególnie - w obrębie proroctw maryjnych, poczynając od tych, które wystąpiły w Fatimie, Lourdes poprzez Medjugorie. To są Włoszki, Francuzki, zakonnice, gospodynie domowe. Do nich należała m.in. Bernadetta (późniejsza święta), która doznała objawienia w Lourdes. Te objawienia zostały już uznane przez Kościół, choć podchodzi on do wszelkich cudów bardzo ostrożnie i z dystansem. Wielu z nich w zasadzie nie uznaje i nie przyjmuje w poczet ortodoksyjnych kanonów objawienia.
- Do takich stygmatyków należał Ojciec Pio. Przepiękna postać...
- Cuomo poświęca mu dużo uwagi. Ojciec Pio trochę podobnie jak Nostradamus przepowiedział też pewnemu nieznanemu księdzu - Karolowi Wojtyle - objęcie tronu papieskiego. Zresztą jest autorem wielu innych, zupełnie niesłychanych proroctw z czasów nam współczesnych. Co ciekawe, Ojciec Pio był rzadkim okazem jasnowidza, którego proroctwa były absolutnie optymistyczne. Bo wszystkie przepowiednie maryjne, fatimskie kończyły się surowymi napomnieniami. Matka Boska mówiła wszystkim, niezależnym od siebie, prawie to samo: - Módlcie się, odmawiajcie różaniec, nawróćcie się, bo inaczej spadną na ludzkość straszliwe kary i nie będę mogła zatrzymać karzącego ramienia mego Syna. Natomiast przesłanie Ojca Pio jest dziwnie optymistyczne, wręcz osobliwe na tle proroctw maryjnych. Nigdzie nie straszy ludzi. Mówi, że człowiek jest istotą ułomną i upadającą, ale miłosierdzie Boga jest nieskończenie wielkie. Stulecie, które nadejdzie, nie będzie według niego stuleciem zagłady, lecz stuleciem szczęścia powszechnego. Troski znikną, ludzkość wejdzie w epokę szczęścia.
- Piękna wizja...
- Piękna, ale osobliwa, bo jedyna na tle proroctw maryjnych, których specjaliści naliczyli od początku chrześcijaństwa około 1000. Z tego w naszym stuleciu zanotowano połowę z tej liczby. A więc w miarę zbliżania się do eschatologicznego kresu, w którym mają się pojawić klęski na wielką skalę, a związane to ma być z paruzją, drugim przyjściem Chrystusa - atmosfera zagęszcza się. Ów eschatologiczny moment ma przypaść podług przepowiedni na koniec drugiego tysiąclecia lub początek trzeciego.
- Co myślał Pan jako uczony, intelektualista, czytając to wszystko? I jak ustosunkowuje się do tematu sam Franco Cuomo?
- Autor gromadzi bogatą dokumentację, skrupulatnie ją bada. Jest ostrożny we wnioskach. Temat jest śliski, mętny. O proroctwach napisano mnóstwo książek. Na ogół - jak mówiliśmy - jest to tandeta nic nie warta. Natomiast ta książka ujęła mnie ostrożnością podejścia, dlatego podjąłem się jej tłumaczenia. Cuomo przedstawia fakty, które sam sprawdził. Osobiście przychyla się ku stanowisku, że w tym wszystkim musi być coś, wobec czego rozum ludzki jest bezradny. Trzeba to traktować poważnie, gdyż są na tym świecie tajemnice, przed którymi wypada schylić głowę. Niektóre fakty oczywiście po wnikliwej analizie można uznać za omyłki czy falsyfikaty. Innych nie da się zanegować, bo są na to jakby dowody.
Ta postawa jest mi bliska. Ja patrzę podobnie na te sprawy. Poza tym Cuomo jest w pewnym sensie socjologiem. Opisuje fakty społeczne, które zaistniały na wielką skalę i wywierały wielki wpływ na życie milionów. W proroctwa maryjne wierzą miliony ludzi. Mamy więc do czynienia ze zjawiskami psychologicznymi, społecznymi, które oddziałują na bieg dziejów, na oblicze naszego czasu.
- Jeszcze o tych ostatnich cudach czy objawieniach. W epoce cudów techniki zachodzi podejrzenie, że pewne objawienia można sztucznie wyreżyserować...
- Dziś pewnie tak, ale jeśli weźmiemy pod uwagę np. proroctwa fatimskie, które działy się jeszcze przed I wojną światową w kraju niesłychanie zacofanym, jakim była Portugalia, nie sposób tego tak tłumaczyć. Objawień doznały przecież małe dzieci - analfabeci. Słyszały słowa, terminy, o których nie miały pojęcia. Nikomu nie mogła się nawet śnić w tym środowisku rewolucja w Rosji, która miała wybuchnąć za parę lat, bo nikt nie słyszał tu o Rosji i nie znał słowa "rewolucja". Wygląda, że coś tutaj się stało, czego nie rozumiemy. Nadto objawienia się powtarzały (było ich chyba 6) przez miesiąc i ostatnie, zapowiedziane wcześniej przez Matkę Boską, ściągnęło dziesiątki tysięcy osób. Są na to dowody: dokumenty, artykuły prasowe z tamtych czasów. Wynika z nich, że ci ludzie oglądali bardzo zdumiewające zjawiska, zapowiedziane wcześniej. Bywam sceptyczny wobec takich niewytłumaczalnych zjawisk, ale nie sposób ich obalić i powiedzieć, że to była tylko zbiorowa halucynacja czy oszustwo. A jeśli tak, to tymczasowo - jak w nauce - musimy ową hipotezę przyjąć jako roboczą.
- Są na tym świecie rzeczy, które nie śniły się filozofom...
- Takie jest też stanowisko autora. Z drugiej strony - do rzetelności Cuomo przekonało mnie to, że w pewnych sytuacjach wskazuje na wyraźne sprzeczności zachodzące między proroctwami. Np. Matka Boska ukazuje się parę razy i mówi, że to jej ostatnie objawienie. Tymczasem objawia się jeszcze w 20 różnych miejscach. Coś tu nie gra. Jest pytanie, co nie gra i dlaczego? Może niektóre objawienia były falsyfikatami?
- Co było dla Pana najbardziej zaskakujące w tej książce?
- Nie wiedziałem np., że Hitler i ludzie z otoczenia wodza wierzyli w proroctwa i objawienia. Zasięgali nawet rad u swoich proroków i jasnowidzów. Ba, tworzyli - jak twierdzi autor, o czym długo nie wiedziano - sektę pod nazwą Thule. Była ona satanistycznym, lustrzanym odbiciem czegoś w rodzaju Różokrzyżowców. To była sekta wtajemniczonych, sekta pseudoreligijna, której przewodziło paru proroków i jasnowidzów. Przekazywali objawienia wpływające na bardzo ważne decyzje Hitlera. Sygnalizował o tym pierwszy Rauschning, przedwojenny mer Gdańska. Z początku - wyznawca Hitlera i orędownik faszyzmu, dość wcześnie przejrzał na oczy, zdradzając Führera. Znał go jednak osobiście z bliska i przeprowadził z nim całą serię dziwnych rozmów. Rauschning jest autorem jednego z pierwszych dzieł demaskujących istotę hitleryzmu pt. "Rewolucja nihilizmu".
- Wiara w proroctwa zaprowadziła Hitlera na manowce.
- Ideologia sekty Thule była mieszaniną mitu o św. Graalu i elementów staronordyckich, np. mitu o Zygfrydzie. Dawała ideologii faszystowskiej podkład mistyczno-religijny, a właściwie pseudoreligijny.
- Reasumując: poza przepowiedniami Ojca Pio wszystkie proroctwa skłaniają nas do pesymizmu. Smutna książka?
- Nie do końca. Każde najbardziej pesymistyczne proroctwo ma drogę wyjścia. Mówi, że na ludzkość spadną nieszczęścia - o ile człowiek nie nawróci się i nie poprawi. O ile nie zatrzyma się w popełnianiu występku. Pozostawiono - okres warunkowy, margines wyboru, furtkę...
Rozmawiał: Józef baran

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie