Prosto w oczy

Redakcja
Filozofia antyczna zaliczała ją do tzw. pomniejszych cnót ludzkiego ducha. W wyobrażeniach platońskich towarzyszyła sprawiedliwości. W średniowieczu przeciwstawiano szczerość obłudzie i kłamstwu - a personifikacje tych cech były częstym motywem sztuki zdobniczej. Dorodna niewiasta o regularnych, nieco surowych rysach odsuwała od siebie dwie kobiece postacie - fałszywie uśmiechniętą Obłudę z lisem u stóp, oraz odwracającą wzrok i zakrywającą szerokie usta - Kłamstwo.

Szczerości oczekujemy od władzy i współmałżonków, a co do reszty - przyjaciół, kolegów, sąsiadów i obcych - to niekoniecznie

   Aż do XIX stulecia szczerość uchodziła za jedną z najbardziej pozytywnych cech charakteru - wysławiali ją poeci, chwalili moraliści, podkreślali tę zaletę charakteryzujący pozytywnych bohaterów literaci.
   Właściwie dopiero autorzy powszechnie wydawanych kodeksów dobrego tonu zaczęli lansować twierdzenie, że chociaż w stosunkach z ludźmi szczerość uchodzi za zaletę, to jednak można zastanawiać się, czy w każdej sytuacji jest konieczna. Czasem lepiej pewne uwagi dotyczące innych przemilczeć niż wyrażać zbyt bezpośrednio zdanie w cudzych sprawach.

Zwolennicy bezwzględnej prawdy

   Jest ich nieomal tylu, co skłaniających się ku zasadzie przemilczenia jako mniejszego zła. Podobno też niektóre nacje są z natury bardziej skłonne do okazywania bezwzględnej szczerości za każdą cenę. Pół wieku temu amerykański psycholog Samuel C. Whitecomb na podstawie długoletnich badań, zresztą nie tylko psychologicznej, ale i historyczno-literackiej natury, wysunął tezę, że Skandynawowie i Niemcy są znacznie bardziej skłonni do mówienia bez ogródek nawet przykrych prawd niż Francuzi czy Włosi.
   Jeszcze trudniej okazać szczerość Latynosom - swoje opinie i sądy, szczególnie wypowiadane publicznie, przekazują w formie tak zakamuflowanej, że nieraz ich treść nie dociera do rozmówcy.
   Jeszcze inną taktykę wynikającą z odmienności kulturowej stosują ludzie Wschodu - z Japończykami i Chińczykami na czele. U nich, wyrażenie nawet zasłużonej dezaprobaty w sposób bezpośredni uchodzi za nietakt uchybiający również temu, kto wypowiada takie opinie. Krytykę czy odmowę, szczególnie przekazywaną oficjalnie bądź względem osób równych sobie wiekiem i społecznym stanowiskiem, wypowiedzieć należy szczególnie starannie dobierając słowa. A ten, do którego są one skierowane, powinien zrozumieć...
   Kończąc swoje wywody, profesor Whitecomb stwierdził jeszcze, że do mówienia innym wprost przykrej prawdy bardziej skłonni są introwertycy. Ludzie zamknięci w sobie, ważący każde słowo i formułujący swe opinie po namyśle, bardziej odważnie podchodzą do kwestii szczerości. Za to dbali o popularność i wychodzący naprzeciw innym częściej mówią to, co rozmówcy chcieliby usłyszeć, nawet za cenę nieprawdy.
   A jakie miejsce w tym swoistym rankingu poziomu narodowej szczerości zajmują Słowianie? Rzecz ciekawa, ale amerykański psycholog zupełnie ich pominął w swych badaniach, może dlatego, że w jego czasach Stany Zjednoczone i sporą część Europy oddzielała od krajów słowiańskich osławiona żelazna kurtyna. Stąd brak materiałów porównawczych i mniejsze zainteresowanie tym, co sądzą ludzie oddzieleni od reszty świata w tak drastyczny sposób...

Szczerość? Niekoniecznie

   Do takiego wniosku dojść by można, przeglądając wyniki ankiet Ośrodka Badania Opinii Publicznej z drugiej połowy lat 90., kiedy to zwrócono się do wskazanych losowo 5 tysięcy pełnoletnich obywateli płci obojga, indagując ich właśnie o kwestie szczerości w stosunkach międzyludzkich. Okazało się, że oczekujemy jej od władzy i współmałżonków, a co do reszty - przyjaciół, kolegów, sąsiadów i obcych - to niekoniecznie. A nawet jeśli od kogoś oczekujemy szczerości, my sami nie uważamy okazywanie tegoż uczucia innym za oczywiste czy łatwe. Prawie 70 proc. ludzi przyznało, że nie lubią przysłowiowego rąbania prawdy prosto w oczy (kobiety częściej niż mężczyźni), nie widzą też takiej potrzeby, szczególnie jeśli w grę wchodzą sprawy prywatne w rodzaju wyglądu, codziennych zachowań, sytuacji, jakie mogą przynieść ewentualną szkodę tylko danej osobie. Większość z nas stara się przekazać słowa prawdy w taki sposób, aby kogoś nie zranić czy nie obrazić. Lepiej przemilczeć pewne kwestie niż zasłużyć sobie na opinię osoby wtrącającej się, małostkowej i drobiazgowej - słowem niepopularnej.
   Niezbyt często oczekujemy też szczerości od lekarza, a jeśli już to podanej w formie pozwalającej się spodziewać znalezienia wyjścia z naszych zdrowotnych kłopotów. Pedagodzy w rozmowach z rodzicami uczniów też starają się formułować swoje sądy tak, by nie dotknąć rodzicielskiej godności. Stąd też stosują raczej omówienia niż sądy bezkompromisowe.

Szczerość i psychoterapia

   Doktor Anna Zarembska, psychoterapeutka z kilkunastoletnią praktyką, pracująca z osobami dorosłymi, twierdzi że ostatnim schronieniem szczerości w naszych czasach są gabinety psychologów. Odpowiedzialny specjalista od meandrów ludzkiej duszy tak poprowadzi rozmowę, że nawet bolesne stwierdzenia dotyczące pacjenta trafią mu do przekonania, a może i sam dojdzie - z pomocą psychologa - do takich wniosków.
   W związkach międzyludzkich zbyt szczere wyrażanie swych opinii na temat charakteru, sposobu postępowania czy bycia drugiej strony na ogół nie popłaca. Mało kto potrafi przyjąć bez goryczy krytykę ze strony bliskiej osoby. I nieraz zdarza się, że po takiej rozmowie nawet na pozór zakończonej z przyjęciem zarzutów do wiadomości, ten, kto szczerze przekazywał uwagi, nie jest już nam tak bliski. Mamy też niejakie podejrzenia co do jego życzliwości i bezinteresowności wypowiedzi.

Naprawdę szczery przyjaciel

   W wypowiedziach wspomnianej już ankiety szczerość w kontaktach, a także wypowiedziach przyjaciół cenili sobie najbardziej młodzi ludzie - pomiędzy 18. a 25. rokiem życia. W tym wieku najłatwiej znieść słowa krytyki - przede wszystkim ze strony rówieśników, starszych już nie - nie buntując się ani nie obrażając. Prawie 70 proc. przedstawicieli młodego pokolenia deklarowało, że szczerość to, ich zdaniem, nieodłączna cecha przyjaźni i że potrafią znieść każdy zarzut i uwagę, jeśli wypowiadana jest w imię tej właśnie więzi.
   W miarę jak przybywa nam lat, zaczynamy doceniać w przyjaciołach nieco inne cechy - z tolerancją i akceptacją nas samych, z wszystkimi wadami, przywarami i dziwactwami, jakimi obdarzył nas los. A osoby ostro krytykujące i wytykające nam takie czy inne cechy, nawet jeśli zastrzegają, że czynią to dla naszego dobra, zdecydowanie nie przypadają nam do gustu. Również wówczas, gdy są najbliższymi - z racji pokrewieństwa czy powinowactwa. Szczerość przejawiająca się w zbyt częstej krytyce współmałżonka omawiana jest nieraz podczas spraw rozwodowych jako jeden z powodów uwolnienia od siebie niedobranej pary. Nie znosimy szczerości ze strony teściowych, szwagrów, bratowych - nieszczególnie akceptujemy, tak w młodości jak i w wieku późniejszym, szczerej krytyki od rodziców.
   Lepiej więc, zanim sformułujemy szczerą - zwykle mniej lub bardziej krytyczną - wypowiedź, pomyślmy przez moment, czy nie dotkniemy tym kogoś przecież lubianego i przekażmy swoje uwagi łagodniej. Jest szansa, że odniosą zamierzony skutek, niekoniecznie raniąc czy zasmucając.
BOGNA WERNICHOWSKA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie