Proszowianka w Raj(sk)u. 605 dni czekali na zwycięstwo!

Aleksander Gąciarz
Aleksander Gąciarz
Radość piłkarzy Proszowianki po wygranej w Rajsku
Radość piłkarzy Proszowianki po wygranej w Rajsku Proszowianka/Facebook
Aż 605 dni czekali kibice Proszowianki na ligowe zwycięstwo swojego zespołu. Fatalną serię meczów bez wygranej udało się przerwać w środę, w wyjazdowym pojedynku w Rajsku, gdzie goście zwyciężyli 2:1 po bramkach Leona Manaseryana i Sebastiana Gorczycy.

FLESZ - Jest nowy, skuteczny lek na Alzheimera

Po raz ostatni Proszowianka wygrała mecz ligowy 13 października 2019 roku. Był to wyjazdowy pojedynek klasy okręgowej z Piliczanką, w którym goście zwyciężyli 3:2. Potem nastąpiła seria 26 (!) kolejnych meczów bez zwycięstwa (7 remisów i 19 porażek), najdłuższa taka w klubowej historii. Poprzednia wynosiła 19 spotkań i została ustanowiona w sezonach 2004/05 i 2005/06 (wliczając mecze pucharowe seria wynosiła 21 meczów bez wygranej). Wcześniej, w sezonie 2003/04, jeszcze w III lidze, Proszowianka nie wygrała 18 kolejnych meczów. W bardziej zamierzchłej historii aż takich długich serii nie odnaleźliśmy. W sezonach 1975/76 i 1976/77 przydarzyło się 12 kolejnych meczów bez wygranej w klasie A.

We wszystkich opisanych przypadkach zespół spadał ze swojej ligi. Tymczasem, o paradoksie! w okresie trwania ostatniej fatalnej passy drużyna... awansowała do IV ligi. Jesienią 2019 roku była liderem klasy okręgowej, a runda rewanżowa została odwołana z powodu pandemii. Niezaprzeczalnie ta decyzja miała ogromny wpływ na ustanowienie niechlubnej serii. W okręgówce zespół na pewno spisywałby się o wiele lepiej niż w IV lidze.

W środę w Rajsku Proszowianka wygrała po upływie 605 dni! Pierwszą bramkę zdobył Leon Manaseryan, który dostał szansę gry od początku z powodu kartkowej pauzy młodzieżowca Wiktora Nowakowskiego. Drugiego gola strzelił w zamieszaniu po rzucie rożnym Sebastian Gorczyca. Było to dla niego pierwsze trafienie dla Proszowianki. W końcówce, mimo ataków rywali, udało się utrzymać korzystny rezultat. - Niepotrzebnie żeśmy sobie sami narobili kłopotów, bo zamiast strzelić trzecią bramkę, pozwoliliśmy, by rywala zdobyli gola z rzutu karnego. Do końca pozostawało jeszcze 10 minut i było bardzo nerwowo. Zwłaszcza po stałych fragmentach gry dla gospodarzy – mówi trener Marek Holocher.

Na pytanie, czy spodziewał się, że przełamanie passy meczów bez wygranej może przyjść w Rajsku odparł: - Trudno powiedzieć. Były jednak tego symptomy, bo przecież w kilku poprzednich meczach też przy odrobinie szczęścia mogliśmy wygrać. Tak było choćby w spotkaniach z Clepardią, Węgrzcanką, czy Orłem Piaski Wielkie. Również w Słomnikach wcale nie musieliśmy przegrać. W sumie tylko w meczu z Chełmkiem byliśmy wyraźnie słabsi, ale wtedy nagrodziło się najwięcej problemów kadrowych – wylicza szkoleniowiec.

Warto też odnotować, że w Rajsku zadebiutowali dwaj klubowi wychowankowie: Bartłomiej Kura i Patryk Oleksów.

Niestety kibice Proszowianki już do końca sezonu nie zobaczą w akcji swojego zespołu w Proszowicach. Ze względu na wznowienie prac budowlanych wokół stadionu na wszystkie trzy pozostałe do rozegrania mecze proszowianie będą musieli się wybrać na obiekty rywali. Najbliższy już w sobotę o godz. 17 w Śledziejowicach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie