Proszowice. Właściciel prowadzi korespondencję z konserwatorem, a dach przecieka coraz bardziej

Aleksander Gąciarz
Aleksander Gąciarz
Dom przy ulicy Kościuszki, który wymaga remontu to ten z żółtą elewacją
Dom przy ulicy Kościuszki, który wymaga remontu to ten z żółtą elewacją Aleksander Gąciarz
Andrzej Patoła kupił dom przy ulicy Kościuszki w Proszowicach i chciałby wymienić przeciekający dach. Tymczasem zamiast remontu prowadzi korespondencję z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków w Krakowie. Choć dom, który kupił zabytkiem nie jest. Wymiana pism trwa już prawie pół roku.

Piętrowy dom stoi naprzeciwko Szkoły Podstawowej nr 1 i jest wciśnięty pomiędzy dwa inne budynki. Andrzej Patoła kupił go w czerwcu ubiegłego roku. Nie ukrywa, że obiekt nie był w najlepszy stanie. Pilnej interwencji wymagał zwłaszcza dach.

- Blacha już była przegnita i zaczynało kapać. Pomyślałem, że dach trzeba wymienić. Poszedłem do gminy. Tam usłyszałem, że to jest strefa chroniona i muszę się zwrócić do konserwatora – mówi.

W piśmie do Małopolskiego Urzędu Ochrony Zabytków z 7 października napisał o swoich planach:

- Chcemy wymienić pokrycie dachowe z blachy płaskiej na blachę dachówkową. Sąsiedni zabytkowy dom jest taką pokryty, więc zachowany byłby ciąg takich samych dachów. Chcemy także wstawić dwa okna dachowe od strony ulicy i jedno od strony podwórka. Następną sprawą jest zmiana tynku na gładki z podobnym jak w sąsiednim budynku białym gzymsem oraz obwódkami wzdłuż drzwi i okien.

Odpowiedź nosi datę 23 listopada. Stwierdza, że budynek przy ul. Kościuszki nie jest wpisany do rejestru zabytków, ale jest zlokalizowany na obszarze układu urbanistycznego miasta Proszowice, który jest do tego rejestru wpisany. To z kolei oznacza, że to konserwator zabytków przedstawia zalecenia „określając sposób korzystania z zabytku, jego zabezpieczenia i wykonania prac konserwatorskich, a także zakres dopuszczalnych zmian, które mogą być wprowadzone”.

Na koniec wnioskodawca został wezwany do sprecyzowania, czy wniosek dotyczy wydania zaleceń konserwatorskich, czy pozwolenia konserwatorskiego.

Ponieważ czas na odpowiedź wynosił 7 dni, Andrzej Patoła wysłał kolejne pismo już 28 listopada. Stwierdził w nim, że chodzi mu o pozwolenie konserwatorskie na wymianę dachu.

Odpowiedź została wysłana... 25 stycznia. Pierwsza część jest w dużej mierze powtórzeniem pisma poprzedniego. W drugiej zawarto szczegółowe wymagania, dotyczące zakresu planowanych robót i powiadomieniem, że wniosek o pozwolenie na wykonanie robót budowlanych należy zawrzeć na specjalnym formularzu, dostępnym na stronie internetowej WUOZ.

Właściciel budynku odpisał, choć przyznaje, że nie na formularzu. I znów czekał na odpowiedź.

- Przez trzy tygodnie dzwoniłem codziennie. Nie było możliwości się dodzwonić do kogokolwiek, a już zwłaszcza do osoby, która prowadzi sprawę. W międzyczasie, po opadach śniegu zalało cały sufit i odpadł tynk. Wszystko w środku podmokło. A pisałem, że sprawa jest pilna bo obiekt ulega degradacji – mówi

.

Odpowiedź nadeszła w połowie marca. Znalazło się w niej stwierdzenie, że „przedłożony program robot budowlanych jest niewystarczający do oceny wpływu omawianych robót budowlanych na zabytek”. I dalej: „wniosek należy uzupełnić o projekt budowlany, zawierający inwentaryzację budynku oraz przedstawiający rozwiązania projektowe, dotyczące wnioskowanych robót. W przeciwnym razie wniosek pozostanie nierozpoznany”.

A dach nadal przecieka.

Przedstawiciel jednego z biur architektonicznych, prosząc o zachowanie anonimowości przyznaje, że opisany przypadek nie jest odosobniony. W podobnej sytuacji są wszystkie osoby, które posiadają nieruchomości na terenie zabytkowego „układu urbanistycznego miasta”.

- Wszystkie te osoby muszą spełnić wymagania, jakby ich budynki były zabytkami. A poza tym każda z tych spraw ciągnie się niemiłosiernie ze względu na długi okres oczekiwania na odpowiedź ze strony urzędu konserwatora – słyszymy.

Stanowisko WUOZ

Z uwagi na specyfikę pracy w WUOZ, inspektorzy prowadzący poszczególne postępowania dokonują oględzin oraz kontroli zabytków. Dlatego też może powstać wrażenie „utrudnionego kontaktu”. Z tego powodu zasadnym jest korzystanie z kontaktu mailowego.

Poruszona kwestia długiego czasu oczekiwania na odpowiedź wynika w przeważającej mierze z braków formalnych we wnioskach i dokonywanych w wyznaczonych terminach administracyjnych koniecznych uzupełnień, które powodują wydłużenie postępowania. Ponadto wniosek złożony przez pana Andrzeja Patołę nie zawęża się do remontu samego dachu, a obejmuje dodatkowo m.in. remont elewacji, co z kolei przekłada się na złożoność sprawy, a tym samym również na wydłużenie czasu jej procedowania.

Rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków

Proszowice. Wiosna zakwita w lasach i ogrodach

Spadek liczby miejsc na rynku pracy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej
Opatrzność mnie powstrzymała przed kupnem tego domu - masakra !!!
E
Elżbieta
Nabywając budynek w ochronie konserwatorskiej, można dopytać organu czy potrzeba do prac pozwolenia konserwatorskiego i należy go zlecić odpowiednim osobom posiadającym stosowną wiedzę i uprawnienia. Centrum Miasta różni się nieco od zagrodowych zabudowań na wsi. Ale nie dla wszyscy chcą to zrozumieć.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski