Przed 755 laty

Redakcja
Relikwie św. Stanisława niesione w majowej procesji Fot. Wacław Klag
Relikwie św. Stanisława niesione w majowej procesji Fot. Wacław Klag
W latach dwudziestych ubiegłego stulecia wybitny uczony, prof. Mieczysław Gębarowicz, tak scharakteryzował rolę św. Stanisława Biskupa i Męczennika w naszej narodowej kulturze: Kult ten musimy uważać za jeden z najpiękniejszych tworów ducha polskiego średniowiecza, o znaczeniu przerastającym pod niejednym względem zarówno samo zdarzenie historyczne, które stanowi jego podkład, jak i intencje jego pierwszego twórcy. Wszystko to miało swój początek 8 maja 1254 roku i wiązało się z polskimi, pokanonizacyjnymi uroczystościami św. Stanisława. Zatem siedemset pięćdziesiąt pięć lat temu.

Relikwie św. Stanisława niesione w majowej procesji Fot. Wacław Klag

Głęboko wierzono, że tak jak - wedle legendy - cudownie zrosło się posiekane przez siepaczy ciało świętego, tak również w przyszłości zrośnie się państwo polskie i znowu powstanie Królestwo Polskie.

Nadszedł wreszcie błogosławiony dla Krakowa wiek XIII. Było to niespokojne stulecie w dziejach Polski. Była słaba, rozbita na dzielnice i zwalczające się nawzajem księstwa oraz księstewka, nieumiejąca sobie poradzić z okrutnymi najazdami tatarskimi (mongolskimi), ani też z rosnącym w siłę zakonem krzyżackim. Jednak równowaga w naturze być musi, przeto opatrzność obdarowała Polskę niespotykaną dotąd liczbą świętych i błogosławionych, którzy w tym trudnym stuleciu znaleźli się na naszej ziemi. Działali wtedy święta Jadwiga Śląska (zm. 1243), małżonka księcia Henryka Brodatego, św. Kinga (zm. 1292), poślubiona księciu Bolesławowi Wstydliwemu, jej siostra błogosławiona Jolanta (zm. 1298), która chowała się na krakowskim dworze i tutaj zaręczyła się z księciem Bolesławem Pobożnym. W Krakowie działały błogosławione Salomea (zm. 1268), siostra księcia Bolesława Wstydliwego, oraz Bronisława (zm. 1259). U krakowskich dominikanów przebywał święty Jacek (zm. 1257), gościł tu także błogosławiony Czesław (zm. 1242).
Biskupi krakowscy w osobie biskupa Iwo Odrowąża (zm. 1229) i Jana Prandoty (zm. 1266) oraz książę Bolesław Wstydliwy (zm. 1279) wraz ze swoją żoną św. Kingą zaczęli zabiegać w Rzymie kanonizację św. Stanisława, którego kult rósł w miarę upływu czasu od jego tragicznej śmierci. Przyczynił się do tego m.in. kronikarz Mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem (zm. 1223), który na kartach swojej "Kroniki" przedstawił fatum S. Stanislai. To właśnie w krakowskim środowisku przygotowano dla Stolicy Apostolskiej "Vita minor s. Stanislai" (żywot mniejszy św. Stanisława), który stał się podstawą do wyniesienia na ołtarze biskupa Stanisława ze Szczepanowa (zm. 1079), pierwszego Polaka uroczyście kanonizowanego. Po wielu perypetiach nadszedł ów upragniony dzień 8 września 1253 roku, kiedy to papież Innocenty IV dokonał w Asyżu aktu kanonizacji św. Stanisława. Zgodnie z zaleceniami papieskiej bulli 8 maja Roku Pańskiego 1254 odbyły się w Krakowie uroczystości pokanonizacyjne.
Książę Bolesław Wstydliwy jako gospodarz, wraz z małżonką Kingą, podejmowali prawie wszystkich polskich książąt, którzy oddali hołd relikwiom św. Stanisława. Oddajmy głos anonimowemu kronikarzowi piszącemu "Kronikę Wielkopolską", źródło pochodzące z XIV wieku. W roku wyżej podanym - pisał - dnia 8 maja w kościele krakowskim uroczyście ogłoszono kanonizację św. Stanisława męczennika. I błogosławione kości jego, które od dnia męczeństwa jego aż do wyniesienia go leżały w ziemi lat 183 i pół, zostały podniesione i wywyższone i część ich rozdzielono po kościołach, inne zaś wraz z chwalebną głową przechowuje się we wspomnianym kościele (katedrze krakowskiej). Przy tym zaś publicznym ogłoszeniu kanonizacji i podniesieniu świętych kości byli obecni czcigodni ojcowie: Opizo, opat z Messano, legat pana papieża Innocentego IV, arcybiskup gnieźnieński Pełka, Prandota biskup krakowski, Tomasz wrocławski, Wolimir włocławski, Andrzej Płocki, Wit pierwszy biskup litewski z zakonu kaznodziejskiego, Gerard pierwszy biskup na Rusi z zakonu cystersów, niegdyś opat w Opatowie, i znakomici książęta: Kazimierz książę Kujaw i Łęczycy, Przemysł książę Wielkopolski, Siemowit książę Mazowsza, Bolesław Wstydliwy książę krakowski i sandomierski.
Relację tę pięćset lat później uzupełnił Jan Długosz: W obecności tych książąt i niezliczonego mnóstwa ludu, zwłoki św. Stanisława, z grobu znajdującego się przy bramie południowej kościoła krakowskiego, przez biskupów zgromadzonych winem obmyte i podniesione, ludowi radującemu się z pobożnymi okrzyki wzywającemu pomocy św. Stanisława ukazano; poczem kościołom katedralnym i innym główniejszym kolegiatom, kościołom zakonnym i parafialnym, rozdano po częstce relikwi; głowę zaś, ręce i inne przednie członki wraz z popiołami świętego ciała, zostawiono kościołowi krakowskiemu (katedrze).
Jak widać z powyższych relacji, odbył się wówczas w Krakowie - przy grobie św. Stanisława - prawdziwy kongres dynastii Piastów, bowiem ani wcześniej, ani też potem nie było tak pełnego zjazdu książąt z tej dynastii. Przybyli do grobu świętego, który swoją osobą integrował podzielone na dzielnice państwo. Głęboko też wierzono, że tak jak - wedle legendy - cudownie zrosło się posiekane przez siepaczy ciało świętego, tak również w przyszłości zrośnie się państwo polskie i znowu powstanie Królestwo Polskie. Wszak utracona przez grzech Bolesława Śmiałego korona, berło i włócznia św. Maurycego spoczywały w katedrze krakowskiej, jakby w oczekiwaniu na przyszłego pomazańca Bożego. W pokanonizacyjnym żywocie stanisławowym czytano: iż Bóg za zabicie swego sługi Stanisława dopiero nad trzecim i czwartym pokoleniem się zlituje i naród z rozbicia wywiedzie, snadź dlatego królewskie insygnia, mianowicie koronę, berło i włócznię aż do dzisiejszych czasów w skarbcu kościoła krakowskiego w ukryciu przechowuje dotąd, aż przyjdzie ten, co się zwie u Boga, jakoby Dawid, dla którego one złożono. Insygnia koronacyjne Bolesława Śmiałego przechowywano w skarbcu katedralnym.
Od czasów kanonizacji kult św. Stanisława przybierał na sile i znaczeniu, stając się z upływem czasu kultem prodynastycznym. Piastowie w patronie narodowym widzieli swego szczególnego orędownika przed tronem Przedwiecznego, protektora narodu i państwa. Kult św. Stanisława należał do najpiękniejszych tworów naszego średniowiecza. To przecież z racji kanonizacji Wincenty z Kielczy napisał utwór "Gaude Mater Polonia", śpiewany po dzisiejszy dzień podczas największych uroczystości kościelnych i państwowych. Hymn ten należy do dziedzictwa chrześcijańskiego Krakowa.
Od XIV wieku aż po schyłek XVIII stulecia Skałka zaczęła pełnić rolę Canossy polskich królów. Przypomnijmy, że pierwsza krakowska koronacja odbyła się 20 stycznia Roku Pańskiego 1320. Wtedy to arcybiskup gnieźnieński Janisław ukoronował w krakowskiej katedrze księcia Władysława Łokietka i jego żonę księżnę Jadwigę. Jan Długosz, pisząc o tej wspaniałej uroczystości, zaznaczał, że ustalono zaszczyt koronowania królów polskich odjąć kościołowi gnieźnieńskiemu, a przenieść go na krakowski (...) zwłaszcza że św. Stanisława męczennika i wielu innymi świętymi ciałami i osobliwszą ku nim czcią i nabożeństwem wielu się szczyciło.
Zdaniem naszego najwybitniejszego historyka to właśnie kult św. Stanisława stanowił wystarczającą rację, aby z katedry wawelskiej uczynić kościół koronacyjny dla naszych królów. Najprawdopodobniej już - w roku 1320 - w przededniu koronacji przyszły król pielgrzymował na Skałkę, czyniąc tym samym pokutę za zbrodnię Bolesława Śmiałego. Po raz pierwszy procesję na Skałkę notuje "Ordo coronandi regis Poloniae" (Ceremoniał koronacyjny króla Polski) przygotowane w roku 1434 z racji koronacji króla Władysława Warneńczyka. Zwyczaj ekspijacyjnej procesji na Skałkę przyjął się w naszym ceremoniale koronacyjnym, stanowiąc aż do schyłku Rzeczypospolitej Obojga Narodów jego nieodłączny składnik religijny, także o wymowie politycznej.
Jeszcze w połowie XVII wieku pisarz Andrzej Maksymilian Fredro celowość przedkoronacyjnej procesji na Skałkę uzasadniał tymi słowy: obyczajem wszystkich monarchów poprzedników, król winien jest odprawić pielgrzymkę pieszą do kościoła św. Stanisława (zwanego na Skałce); bowiem gdy Bolesław (dla swych bezprawi nazwany Śmiałym) zabił św. Stanisława biskupa krakowskiego w tem miejscu, królowie polscy dla przebłagania Boga za tę zbrodnię, pobożne modlitwy odprawiać tu zwykli.
Ta w swej ideowej wymowie polska Canossa królów naszych stała się z czasem miejscem tryumfalnego pochodu, w którym to Stanisław - Protektor Patriae (Obrońca Ojczyzny) - udzielał mistycznego błogosławieństwa nowemu królowi, przebaczając czyn Bolesława Śmiałego. Kult zaś patrona Królestwa Polskiego i diecezji krakowskiej od roku 1436 - świętego Stanisława ze Szczepanowa - zajmował od stuleci centralne miejsce w przebogatej liturgii polskiego Kościoła, a jego szczególne nasilenie koncentrowało się w Krakowie. Wawel i Skałka to dwa istotne punkty odniesienia dla kultu biskupa męczennika. Stanisławowe kotwice.
Od połowy XIII stulecia - już po kanonizacji - katedra krakowska zasłynęła w Polsce i krajach ościennych jako kościół pielgrzymkowy, do którego zdążali pątnicy, pragnący uczcić relikwie świętego biskupa. Tutaj, pośrodku katedralnego kościoła, znajdował się od średniowiecza grób św. Stanisława. Z katedry pątnicy peregrynowali na Skałkę, gdzie pokazywano im uważany za pierwotny grób, w którym po męczeństwie miały spoczywać święte szczątki. A wszystko to miało swój początek w pamiętnych uroczystościach pokanonizacyjnych w Krakowie 8 maja 1254 roku. Siedemset pięćdziesiąt pięć lat temu.
MICHAŁ ROŻEK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie