Przed Polska - Hiszpania krytyka zarówno u nas, jak i u rywali. Kto przebudzi się w sobotnim meczu? Atmosfery Euro 2020 w Hiszpanii nie ma

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
Atmosfera Euro 2020 bardziej wyczuwalna jest w Gdańsku niż Sewilli. Z kolei krytyka poczynań reprezentacji jest zarówno w Polsce, jak i Hiszpanii.
Atmosfera Euro 2020 bardziej wyczuwalna jest w Gdańsku niż Sewilli. Z kolei krytyka poczynań reprezentacji jest zarówno w Polsce, jak i Hiszpanii. Grzegorz Dembiński
Reprezentacja Polski w sobotę, o godz. 21 na Estadio La Cartuja zagra mecz o wszystko w Euro 2020. Rywalem będzie gospodarz - Hiszpania, który po pierwszym spotkaniu ma na swoim koncie tylko punkt. Krytyka reprezentacji Polski w naszych mediach to ostatnio norma, ale u naszych rywali jest całkiem podobnie.

Wracając do meczu ze Szwecją w wykonaniu Hiszpanii (0:0), to trzeba przyznać, że podopieczni Luisa Enrique wyglądali w nim bardzo dobrze. Tak jak trzy lata temu na mundialu Hiszpanie wymienili w tym meczu sporo podań, ale znowu nie przełożyli tego na gole. Co jest głównym punktem uwagi w hiszpańskich mediach, które szukają poniekąd kozła ofiarnego takiego stanu rzeczy, wskazując na nieskuteczność  m.in. Alvaro Moraty. Dziennikarze sugerują, aby Luis Enrique w meczu z Polską postawił na najskuteczniejszego strzelca naszych sobotnich rywali, czyli Gerarda Moreno, który po wejściu na obisko ze Szwecją rozruszał grę La Furia Roja. Moratę bronił ostatnio inny napastnik Pablo Sarabia:

- Nastrój i gole są odpowiedzialnością nas wszystkich. Wszyscy bronimy, wszyscy atakujemy. Ofensywna praca Moraty jest godna podziwu - mówił kolega z kadry.

- Krytyka to część futbolu. Wiemy, jak sobie z nią radzić i wiemy, że są to rzeczy, które dzieją się, gdy wyniki nie spełniają oczekiwań. Musimy być spokojni. Wiemy, co chcemy robić na boisku. Zagraliśmy dobre spotkanie ze Szwecją, ale zabrakło skuteczności. Czasem piłka wpada do bramki przypadkowo, czasem za nic nie chce znaleźć drogi do siatki. Jesteśmy tak samo zjednoczeni, jak przed pierwszym meczem -   mówił Ferran Torres  w rozmowie z dziennikarzami Radia Marca.

Z kolei w meczu z Polską może nie zagrać kapitan - Sergio Busquets, który miał problemy  z koronawirusem. Zawodnik był w Barcelonie i miał negatywny wynik tekstu. Ma w piątek dołączyć do reprezentacji, ale losy jego występu będą się ważyć do ostatniej chwili. W hiszpańskich mediach za mecz ze Szwecją oberwało się zastępującego go Rodriemu, któremu zarzucano brak ryzyka. Jeśli chodzi o naszych kadrowiczów, to w meczu na pewno nie zagra rezerwowy bramkarz - Łukasz Fabiański.

Hiszpanie bez obaw

Gospodarze spotkania są jednak pełni optymizmu przed starciem z drużyną Paulo Sousy. Nie martwi ich też szczególnie fakt, że kapitanem reprezentacji Polski jest najlepszy piłkarz ubiegłego roku, Robert Lewandowski. – Nie przejmujemy się. Nasi stoperzy go pożrą - dodawał cytowany wcześniej Torres. Piłkarz Manchesteru City dodał jednocześnie, że jest wielkim fanem 32-letniego Polaka. - Lewandowski jest dla mnie wzorem do naśladowania pod względem etyki pracy, nieustępliwości i świadomości tego, do czego chce się dążyć - powiedział 21-latek.

Zobacz też: Zbigniew Boniek przed drugim meczem na Euro 2020: Uważam, że mamy bardzo mądrego i fajnego trenera, któremu brak szczęścia

Znaczne ochłodzenie w Sewilli

Sewilla z poniedziałku, gdy grali tu Szwedzi, a Sewilla dziś to dwa „różne” miasta. Wtedy było ponad 30 stopni w cieniu, w słońcu zdecydowanie więcej, nie dało się wytrzymać. Straszny skwar. Dziś? 22 stopnie. Padający momentami deszcz. Jutro ma być delikatne ocieplenie, skwar ma wrócić dopiero za tydzień. W tym momencie w Polsce jest dużo bardziej zbliżona pogoda do tej, która zwykle panuje na Półwyspie Iberyjskim. 

Stadion niepiłkarski

W Sewilli, gdzie mieszka ok. 700 tys. mieszkańców, mamy trzy stadiony - Estadio Ramón Sánchez Pizjuán (mecze rozgrywa tam Sevilla FC), Estadio Benito Villamarín (Betis) i Estadio La Cartuja. Na tym ostatnim rozgrywają się mecze Euro 2020, gdzie wszystkie trzy spotkania rozegra reprezentacja Hiszpanii i obędzie się jeden mecz 1/8 finału (mamy szansę tu wrócić, jeśli awansujemy z trzeciego miejsca w grupie). To drugi co do wielkości stadion w tym mieście i piąty względem pojemności w całym kraju (może pomieścić 57 619 kibiców). Powstał w 1999 roku.

Czytaj też: Cel reprezentacji Polski na sobotę? Nie przegrać z Hiszpanią na Euro 2020. Co trzeba poprawić po Słowacji, żeby osiągnąć remis?

Estadio La Cartuja to obiekt wielofunkcyjny. Odbywały się tam m.in. mistrzostwa świata w lekkiej atletyce, w 2003 roku, odbył się tam finał Pucharu UEFA (FC Porto pokonało 3:2 Celtic Glasgow). W tym samym roku i w 2011 rozegrano na nim finał tenisowego Pucharu Davisa. Oprócz tego miały tu miejsca wydarzenia poza sportowe, jak koncerty Madonny, U2, Depeche Mode czy AC/DC.  Stadion ostatnio jest wykorzystywany dużo bardziej. Rozegrano tam m.in. mecze Ligi Mistrzów (te grane na neutralnym terenie). Co nam może pomóc w Sewilli? Temperatura i... jakość murawy, która jest w kiepskim stanie i gospodarze raczej za dużo nie poprawili względem meczu ze Szwecją.

Euro 2020? Nie widać

W Sewilli podobnie jak w Peteresburgu - polskich kibiców jak na lekarstwo. Atmosfery Euro także nie czuć prawie w ogóle, ale porównując Polskę i Hiszpanię, to u nas jest duży luz względem obostrzeń, a zupełnie inaczej wygląda to w kraju naszych sobotnich rywali. Puby i restauracje w Hiszpanii zamykają się równo o północy, a podczas meczów Euro 2020 świecą raczej pustkami. W niektórych dyskotekach... nie można tańczyć. Na ulicach wszyscy muszą chodzić w maskach i jest to bardzo przestrzegane. Policja kontroluje to na ulicach i kiedy ktoś nie nosi maski, podjeżdża z przypomnieniem panujących przepisów. Za brak zakrytego nosa i ust grozi mandat do 100 euro.

Pandemia całkowicie wpłynęła na mieszkających tu ludzi i wpłynęła na ich przyzwyczajenia. W Hiszpanii także dużo wolniej idzie program szczepień. Zresztą kraj był dużo bardziej dotknięty koronawirusem niż Polska. Do dziś nie wróciła tu normalność, a ludzie się po prostu boją. Jeszcze niedawno panowała tutaj godzina policyjna i były spore restrykcje względem przemieszczania się. W samym mieście jest dość... pusto. Kibiców z Polski na razie brak. Kilku spotkaliśmy przy katedrze najświętszej Marii Panny w Sewilli czy na Plaza de Espania. Atmosfery wielkiej imprezy nie widać, a mówimy przecież o kraju, który zakochany jest w piłce nożnej i w celebrowaniu życia na ulicach. Tego tutaj brak. Jest spokojnie i wiele osób dalej na pierwszym miejscu stawia bezpieczeństwo.

Plan reprezentacji Polski w Hiszpanii

Kadra do Hiszpanii przyleciała ok. godziny 15 i zamelduje się w luksusowym hotelu Barceló Sevilla Renacimiento. Po przylocie reprezentacja zjadła obiad, a później udała się na oficjalny trening, który odbył się o g. 20. Wcześniej - o 19.15 z dziennikarzami spotkali się Paulo Sousa i Kamil Glik. Hiszpanie oficjalny trening i konferencję odbyli po nas, a byli na niej Luis Enrique i Alvaro Morata. Po meczu reprezetnacja Polski od razu wraca do Gdańska.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie