Przedsiębiorcy kontra ZUS: przełom i pozew zbiorowy

Redakcja
Chodzi o tysiące ludzi ściganych przez ZUS za to, że zawieszali działalność gospodarczą i okresowo nie płacili składek na ubezpieczenie społeczne. Twierdzą oni, że ZUS sam radził, jak to zrobić, a teraz każe oddawać "zaległe" składki z karnymi odsetkami, doprowadzając ich do ruiny.

PRAWO. Premier Donald Tusk szuka rozwiązania głośnego sporu przedsiębiorców z ZUS

- Skandaliczne zachowanie publicznej instytucji niszczy zaufanie obywateli do państwa. Rząd powinien dawno załatwić tę sprawę. Cieszę się, że premier podjął rozmowy - komentuje Katarzyna Urbańska, dyrektor departamentu prawnego Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Po wyborach Donald Tusk przyjął działaczy Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP, występujących w obronie "zawieszeniowców" oraz osób, które wykonywały w przeszłości tzw. pracę nakładczą (chałupniczą) i dziś są również ścigane przez państwowego ubezpieczyciela - z podobnych powodów.

- Przed nowelizacją przepisów we wrześniu 2008 roku ZUS sam radził ludziom, jak okresowo nie płacić składek. Niektórych wręcz do tego zachęcał! Są poradniki, instrukcje, wypowiedzi kierownictwa ZUS-u. Przekonywano przedsiębiorców, że nic im nie grozi. A dzisiaj mają płacić. Słyszałam straszne historie - schorowani ludzie muszą oddać gigantyczny dług, który powstał nie z ich winy - uważa mec. Urbańska. Rzecz dotyczy przeważnie osób niezamożnych, dla których jedyną możliwością znalezienia pracy było samozatrudnienie. Większość z tych, których ZUS już dopadł, klepie biedę. Reszta żyje w strachu przed windykacją.

Z polecenia Donalda Tuska z przedsiębiorcami rozmawia sztab urzędników, m.in. minister Michał Boni, wiceminister finansów Hanna Majszczyk oraz prezes ZUS Zbigniew Derdziuk. - Widzimy, że ZUS się raczej do niczego nie przyzna i sam z siebie nie odpuści - mówi Dorota Wolicka reprezentująca przedsiębiorców. - Dlatego złożyliśmy na ręce ministra Boniego projekt ustawy o abolicji, czyli rezygnacji ze ścigania zawieszeniowców i chałupników.

Kolejne spotkanie w Kancelarii Premiera - jutro. Zdaniem Katarzyny Urbańskiej, rząd winien powstrzymać "skandaliczne praktyki", ale i zrekompensować szkody tym, którzy już zapłacili "zaległe składki" z karnymi odsetkami.

Tymczasem za parę dni do krakowskiego sądu trafi pierwszy w historii grupowy pozew przedsiębiorców przeciwko ZUS. - Kończymy ustalanie ostatecznego składu grupy. Jest już wystarczająco liczna, by w świetle ustawy wystąpić z pozwem; wyłoniony został również jej reprezentant, w piątek podpisana została z nim stosowna umowa - wyjaśnia mecenas Rafał Kos z kancelarii Kubas Kos Gaertner, która od zeszłego roku zbiera wnioski i relacje przedsiębiorców z całego kraju.

Działania przeciwko ZUS są pokłosiem ubiegłorocznej akcji społecznej "Dziennika Polskiego". Po tekstach, w których opisaliśmy tragiczną sytuację małopolskich przedsiębiorców, do redakcji zgłosiły się setki ściganych z całego kraju. Wojciech Andrusiewicz z centrali ZUS wielokrotnie zapewniał, że pracownicy Zakładu nigdy nie sugerowali ani nie doradzali, jak zawieszać działalność i nie płacić składek w okresie owego "zawieszenia". Przedsiębiorcy dowodzą jednak, że było inaczej. Wielu sądzi, że "ZUS działał z premedytacją, by uzyskać po latach gigantyczne odsetki od biednych ludzi".

Premier dał urzędnikom czas do końca roku - CZYTAJ DALEJ

>>

W najbliższych dniach do krakowskiego sądu trafi pierwszy w historii grupowy pozew przedsiębiorców przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych.

- Pozew dotyczy karnych odsetek, jakie przedsiębiorcy musieli zapłacić z winy ZUS. Mamy mocne dowody na to, że ZUS wprowadził poszkodowanych w błąd - wyjaśnia mecenas Rafał Kos z kancelarii Kubas Kos Gaertner (KKG), która od zeszłego roku zbiera wnioski i relacje przedsiębiorców z całego kraju.

Pozew byłby gotowy wcześniej, ale uchwalona dwa lata temu ustawa o pozwach grupowych jest wyjątkowo restrykcyjna i stawia wymagania, które trzeba spełnić, by sąd nie odrzucił wniosku z przyczyn czysto formalnych. Najwięcej czasu zajęło ustalanie składu grupy: poszkodowani pochodzą z całej Polski, a każdy z nich musiał dostarczyć konkretne dowody na wprowadzenie w błąd. Jednocześnie prawnicy z KKG musieli się upewnić, że faktyczna sytuacja każdego z pokrzywdzonych jest identyczna (to jedno z podstawowych wymagań ustawy): zawiesił działalność w dobrej wierze, wprowadzony w błąd przez ZUS, otrzymał po latach decyzję ZUS o naliczeniu zaległych składek z odsetkami, wyczerpał drogę odwoławczą i zapłacił.

Kolejną trudność stanowiło znalezienie lidera poszkodowanych, czyli tzw. reprezentanta grupy (następny wymóg ustawy). W końcu udało się go wyłonić. - W piątek podpisana została z nim stosowna umowa - mówi mec. Kos.

Na razie przedsiębiorcy powalczą w sądzie o karne odsetki, które w wielu wypadkach przewyższają główną sumę "zaległości". Pierwszą batalię z ZUS-em stoczą ci, którzy już zapłacili ubezpieczycielowi wszystko, czego żądał. Zdaniem prawników łatwo w tym wypadku wykazać szkodę, bo "jest ona ewidentna".

Adwokaci myślą też o skierowaniu pozwu w imieniu tych, którzy jeszcze nie zapłacili, ale otrzymali już prawomocną decyzję nakazującą zapłatę. Z orzecznictwa polskich sądów, w tym Sądu Najwyższego, wynika, że pozew taki miałby szanse.

Zdaniem dr. Arkadiusza Radwana, prezesa krakowskiego Instytutu Allerhanda, problem "zawieszeniowców" powinien być dawno rozwiązany przez polityków. - Być może najlepszym wyjściem byłoby przyjęcie ustawy anulującej co najmniej karne odsetki wszystkim, którzy w opisanych okolicznościach zawieszali działalność. Nie można karać ludzi za to, że publiczna instytucja zaczęła nagle inaczej interpretować przepisy. To niszczy zaufanie obywateli do państwa - zwraca uwagę prawnik, który w imieniu Instytutu Allerhanda napisał w tej sprawie list otwarty do premiera.

Rzecz stała się głośna w całej Polsce po zeszłorocznej akcji społecznej "Dziennika Polskiego". Po tekstach, w których opisaliśmy tragiczną sytuację kilkorga Małopolan, otrzymaliśmy ponad tysiąc listów i e-maili od przedsiębiorców, którzy czują się tak samo pokrzywdzeni przez ZUS i są zainteresowani pozwem zbiorowym przeciwko tej instytucji. Kolejne relacje publikowane na naszych łamach pokazywały patologiczny mechanizm powstania rzekomych "długów".

CZYTAJ DALEJ >>

Po naszych publikacjach, nagłośnionych przez inne media, przedsiębiorcy zaczęli się skrzykiwać, uzyskując poparcie znanych organizacji pracodawców i stowarzyszeń. Do apelu Instytutu Allerhanda i opinii PKPP "Lewiatan" przyłączyło się m.in. Centrum Adama Smitha: "Praktyka organów rządu, polegająca na nagłej zmianie interpretacji prawa i domaganiu się podatków czy opłat za wiele lat wstecz wraz z odsetkami, jest nie tylko sprzeczna z prawem i etyką, ale ma również określone skutki ekonomiczne w postaci likwidacji miejsc pracy, bankructwa firm czy ucieczki przedsiębiorców za granicę. (...) Wzywamy rząd i parlament do odstąpienia od praktyk niszczących przedsiębiorczość".

Apel do rządu, parlamentarzystów i ZUS wystosowała też Kongregacja Przemysłowo-Handlowa Ogólnopolska Izba Gospodarcza: "Działania ZUS (...) postrzegamy jako pozaprawną ingerencję i działanie na szkodę przedsiębiorców, co stanowi jednocześnie przekroczenie uprawnień przez pracowników ZUS oraz sam ZUS jako instytucję i może być podstawą do dochodzenia praw przedsiębiorców przed sądem, również w formie zbiorowego pozwu w trybie cywilnym, uwzględniającego dodatkowe roszczenia, również o zadośćuczynienie".

Organizacje pracodawców zawracają uwagę, że problem dotyczy półmilionowej rzeszy drobnych, najczęściej jednoosobowych firemek, którym nagle wystawia się tytuły płatnicze sięgające nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dla większości z nich może to oznaczać koniec działalności. Wtedy dotychczasowi podatnicy przyjdą do państwa po zasiłek.

W tym roku przedsiębiorcy zaczęli protestować pod Kancelarią Premiera, Ministerstwem Finansów, a także w Sejmie. Trzy dni przed wyborami Stowarzyszenie Poszkodowanych Przedsiębiorców RP zorganizowało pikietę podczas wizyty Donalda Tuska w Katowicach. Premier obiecał wtedy spotkanie. Ostatecznie doszło do niego dwa dni po wyborach. Ze strony rządu udział wzięli: Donald Tusk, ministrowie Jacek Rostowski i Michał Boni oraz prezes ZUS Zbigniew Derdziuk. Przedsiębiorców reprezentowali przedstawiciele Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP oraz szefowa Biura Interwencji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) Dorota Wolicka.

Premier polecił kontynuować rozmowy - aż do rozwiązania problemu. Dał urzędnikom czas do końca roku.

- Rozwiązanie tej sprawy leży również, a może nawet przede wszystkim, w interesie rządu, bo straty, które może ponieść budżet państwa z tytułu bankructw, przechodzenia do szarej strefy, przenoszenia firm za granicę, wypłaty zasiłków itd. znacznie przekraczają koszty zaniechania poboru nienależnych, naszym zdaniem, składek - argumentuje Dorota Wolicka. Dodaje, że raczej nie widzi dobrej woli ze strony ZUS. - Nie sądzę, by oni przyznali się do błędu. Obstają przy swoim - mówi.

Prezes ZUS przekonywał przedsiębiorców na zeszłotygodniowym spotkaniu: "Inaczej czytamy te same przepisy".

- Sęk w tym, że ZUS przed 1999 rokiem "czytał" je tak samo jak my, również w biuletynach ZUS-owskich oraz w wydawanych w całej Polsce interpretacjach. Nagle zmienił stanowisko - mówi dyrektor Biura Interwencji ZPP.

Przedsiębiorcy przedstawili projekt ustawy zakładającej "całkowitą abolicję nienależnych składek", zarówno dla chałupników, jak i "zawieszeniowców". Minister Boni zgodził się, że problem można rozwiązać jedynie na drodze legislacyjnej. Poprosił o tydzień na zapoznanie się z projektem i wyraził nadzieję, że ustawa mogłaby trafić pod obrady Sejmu już na jego pierwszym posiedzeniu - 8 listopada.

Kolejne spotkanie w Kancelarii Premiera - jutro.

ZBIGNIEW BARTUŚ

zbigniew.bartus@dziennik.krakow.pl

Podziękowania dla "Dziennika Polskiego"

Dziękuję w imieniu swoim oraz tysięcy osób pokrzywdzonych łamaniem prawa przez ZUS za poparcie naszych działań zmierzających do zaprzestania manipulowania prawem w celu wyłudzenia od nas nienależnych składek.

Dzięki Waszemu wsparciu mamy siłę walczyć o nasze prawa i godność. Po wielu miesiącach nierównej walki w końcu udało się spotkać w naszej sprawie z premierem i przedstawicielami rządu. Jest to przełom, ale też dopiero początek dialogu i wyjścia poza utarte schematy, że mały przedsiębiorca nie jest partnerem do rozmów, tylko ofiarą systemu.

Dlatego bardzo prosimy o dalsze wsparcie nas z Państwa strony w walce o sprawiedliwe traktowanie na równi z innymi podmiotami gospodarczymi naszego kraju.

ARKADIUSZ TALARKO, STOWARZYSZENIE POSZKODOWANYCH PRZEDSIĘBIORCÓW RP

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3