Przejście pod Gubałówką: wciąż niezakończone spory pomiędzy miastem a wykonawcą

Redakcja
ZAKOPANE. Mimo że przejście podziemne pod Gubałówką działa już ponad rok, nie cichną spory dotyczące jego budowy. Na wymianę czekają wciąż szyby. Nowe pękły w lutym ubiegłego roku. Miasto chce, by wykonawca wymienił obecne na inne - bezpieczniejsze.

Przejście prowadzące z dołu Krupówek, pod ulicą Kościeliską, na targ pod Gubałówką, zostało oddane do użytku w grudniu 2008 roku. Najpierw rozpoczęcie prac uniemożliwiała nielegalnie postawiona w tym miejscu karczma Redykołka, którą władzom miasta udało się usunąć dopiero po wielomiesięcznym procesie. W trakcie budowy jeden z głównych ciągów komunikacyjnych w Zakopanem był zamknięty. Do tego dodać należy wysokie koszty budowy oraz niezakończone spory z wykonawcą dotyczące m.in. elementów konstrukcji.

W lutym ubiegłego roku w przejściu pękły szyby. - Na szczęście nikt akurat nie przechodził i nic się nikomu nie stało. Wszystkie szyby muszą być wymienione - mówi Bronisław Bublik, naczelnik Wydziału Rozwoju Lokalnego i Inwestycji zakopiańskiego Urzędu Miasta. Dodaje, że według projektu w przejściu podziemnym powinny być zamontowane szyby klejone. Wyjaśnia, że w wypadku pęknięcia rozsypują się one w drobny granulat, a nie pękają na duże kawałki, jak obecnie zamontowane. Jak argumentuje jednak wykonawca, obecne szyby posiadają atest i spełniają wymogi bezpieczeństwa. - Owszem, przejście spełnia standardy bezpieczeństwa oraz wymogi wynikające z przepisów, ale ja nie mógłbym spokojnie spać, gdyby zostały te szyby, które są - mówi Bronisław Bublik. Niemal cały ubiegły rok pochłonęło przeprowadzanie ekspertyz. Zlecone przez miasto tylko częściowo pokrywają się one z ekspertyzami wykonawcy, którym jest Podhalańskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych.

Miasto oczekuje od wykonawcy zadeklarowania się co do ostatecznego terminu wymiany szyb. - Jeśli wykonawca tego nie zrobi, miasto zleci wymianę szyb obciążając go kosztami. Jesteśmy gotowi dopłacić do wymiany elementów mocujących - mówi Bronisław Bublik. Trwają jeszcze negocjacje, jak zapisać w porozumieniu planowane prace: jako usterki (tego chce miasto), czy też dostosowanie do wymogów, ku czemu skłania się wykonawca.

Sprawa dotycząca podziemnego przejścia ma jeszcze inne wątki. Jeden z nich znajdzie finał w sądzie. Chodzi o wykonane podczas budowy prace, których inwestor (miasto) nie zlecił, a mimo to wykonawca je wykonał. Wykonawca twierdzi, iż były one konieczne. Inwestor nie wykonał odpowiednich procedur i nie ogłosił na nie przetargu. Miasto jest gotowe zapłacić za wykonanie robót, jednak według cen wskazanych w kosztorysie inwestorskim, nie zaś według tych, jakie proponuje wykonawca. Zgodnie z przepisami w takich przypadkach o zakończeniu sprawy pomoże zdecydować sąd.

AGNIESZKA SZYMASZEK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie