Prześwietlone reklamy w Krakowie. Jeśli weszłyby proponowane przepisy, 88 proc. z nich powinno zniknąć

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Udostępnij:
Przez trzynaście krakowskich ulic przejechał samochód zaopatrzony w sprzęt, dzięki któremu można było zinwentaryzować wszystkie znajdujące się tam reklamy. Pokonał łącznie prawie 30 km, a inwentaryzacja zajęła na tych ulicach łącznie dwa dni. Grafiki i tabelki tylko kolejny raz dobitnie pokazują: Kraków zalany jest reklamami.

- Na tych 13 ulicach jest w sumie ponad 8 tysięcy mkw. reklam wolnostojących i 20 tys. mkw. reklam na obiektach budowlanych, a w łącznej wielkości ich powierzchni przoduje ul. Zakopiańska. W sumie reklamy zajmują na tych ulicach 3 hektary, czyli powierzchnię czterech dużych boisk piłkarskich – podsumowuje dr inż. Karol Kwiatek, który na zlecenie miasta wykonał inwentaryzację.

Karol Kwiatek specjalizuje się w fotogrametrii, która jest nauką bazującą na wykonywaniu pomiarów na podstawie zdjęć. Jest twórca autorskiego narzędzia do badania chaosu reklamowego i to ono właśnie zostało wykorzystane. Składa się z kamery panoramicznej i GPS umieszczonych na dachu samochodu, ale też ze specjalnej aplikacji komputerowej, która pozwala „rozpracować” każdą złowioną przez kamerę reklamę, szyld, tabliczkę na ogrodzeniu itp.

Ulice, na których dr Kwiatek wykonał inwentaryzację, to: Brodowicza, Conrada, Dobrego Pasterza, Kalwaryjska, Klasztorna, Kobierzyńska, Makuszyńskiego, Malborska, Mazowiecka, Półłanki, Wadowicka, Wrocławska i Zakopiańska.

Pozyskane na ulicach dane wykorzystano do sprawdzenia, jakie byłyby skutki wprowadzenia w Krakowie uchwały krajobrazowej w – kolejnej już - wersji, jaką w styczniu Biuro Planowania Przestrzennego przedstawiło radnym. Chodzi np. o wymaganą minimalną odległość od wiaty przystanku czy od skrzyżowania.

Efekt eksperymentu? Przy ulicy Conrada, Zakopiańskiej czy Wadowickiej miażdżąca większość reklam byłaby do likwidacji. A generalne dane dla wszystkich trzynastu ulic, które wzięto pod lupę, to: 69 proc. reklam wolnostojących niezgodnych z proponowanymi zapisami uchwały oraz 94 proc. reklam na budynkach, które ta uchwała by „wykasowała”. A inaczej licząc, 88 proc. wszystkich reklam byłoby niezgodnych z nowymi regulacjami.

Istotna w zapisach porządkujących przestrzeń miasta ma być też narzucona odległość pomiędzy poszczególnymi nośnikami reklam. W razie, gdy trzeba będzie wybrać, która reklama z dwóch ma zostać wyeliminowana, zasada jest taka, że pozostawia się najmniej inwazyjne, więc np. pozostaje szyld lub mniejsze urządzenie reklamowe, a likwiduje wielki billboard. Decyduje też to, która reklama stoi jako pierwsza np. w dozwolonej odległości od przystanku; ta zostaje, likwidowana jest ta następna tuż obok.

Zapowiedź takiej regulacji budzi najwięcej emocji i protestów ze strony branży reklamowej. Jej przedstawiciele wskazują, że w takiej sytuacji będą mogły dalej tkwić na miejscu reklamy nielegalne - tylko dlatego, że są bliżej przystanku lub skrzyżowania. A legalne, uzgodnione, nawet z konserwatorem zabytków – zostaną wyeliminowane.

Radni z komisji planowania przestrzennego Rady Miasta w poniedziałek zapoznali się z wynikami wykonanej inwentaryzacji i analizy jej wyników. Na posiedzeniu obecny był również Jerzy Muzyk, wiceprezydent Krakowa ds. zrównoważonego rozwoju. Na gorąco zareagował w sprawie proponowanych zasad co do kolejności usuwania reklam.

- W pierwszej kolejności trzeba podjąć działania w celu oczyszczenia naszej przestrzeni z reklam nielegalnych. To musi zostać zmienione – stwierdził kategorycznie.

Komisja zdecydowała natomiast, że dla stanowiących osobną kategorię tzw. okrąglaków (słupy plakatowo-reklamowe) - na które, jak można się spodziewać, po dużych cięciach w innych nośnikach reklamowych przerzucą się firmy i agencje reklamowe – należy przyjąć nie tylko obostrzenie odległości od przystanku, ale też odległości 15 metrów między jednym a drugim słupem.

Z wprowadzonymi zmianami projekt uchwały miałby zostać przekazany radnym do uchwalenia w grudniu tego roku, a wtedy będzie mogła wejść w życie w przyszłym roku.

WIDEO: Dzieci mówią jak jest

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Garmin

Garmin Venu Czarny (0100217313)

1 859,00 zł899,00 zł-52%
miejsce #2

Garmin

Garmin Fenix 6 Srebrny (0100215800)

2 987,14 zł1 680,00 zł-44%
miejsce #3

Huawei

Huawei Watch Fit Różowy

607,00 zł364,00 zł-40%
Materiały promocyjne partnera

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gracjan
2019-07-08T23:29:49 02:00, Mieszkaniec:

Likwidacja reklam jest w porządku. Ale dlaczego przy okazji próbuje się przepchnąć zakaz ogradzania prywatnych terenów?

Żeby nie dochodziło do takich patologii jaką miałem na osiedlu Europejskim - żeby dojść do Żabki musiałem iść 850 metrów zamiast 50, bo deweloper z jakichś niezrozumiałych powodów ogrodził osiedle na końcu świata.

M
Mieszkaniec
Likwidacja reklam jest w porządku. Ale dlaczego przy okazji próbuje się przepchnąć zakaz ogradzania prywatnych terenów?
G
Gość
Słusznie, należy ograniczyć te straszne reklamy, z pożytkiem dla wszystkich, w tym również reklamodawców, bo w takim bałaganie, trudno wyczytać cokolwiek.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie