Przetestują pyłomierze z całej Polski

Przetestują pyłomierze z całej Polski

Arkadiusz Maciejowski

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Małe pyłomierze dają wiarygodne wyniki? Na to pytanie odpowie wielki test
1/2

Przejdź do
galerii zdjęć

©fot. airly.eu

Inicjatywy. Eksperyment ma pokazać, czy małe i tanie urządzenia, badające smog, dają - tak jak zapewniają producenci - wiarygodne wyniki.
Coraz więcej małopolskich gmin chce mierzyć smog małymi, tanimi i niecertyfikowanymi pyłomierzami. Problem w tym, że do tej pory nie było żadnych badań, prowadzonych przez niezależne instytucje, które pokazałyby, czy takie urządzenia dają wiarygodne wyniki. Dlatego Urząd Marszałkowski m.in. z Krakowskim Alarmem Smogowym i naukowcami z Akademii Górniczo-Hutniczej jeszcze w tym roku, lub na początku 2017 r., zorganizują test.

Małe czujniki, które pojawiają się na rynku jak grzyby po deszczu, ustawione zostaną obok jednej z rozbudowanych i certyfikowanych stacji należących do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska - dokładne miejsce zostanie niedługo wybrane.

- Następnie będziemy analizować wyniki pomiarów i badać jak testowane urządzenia zachowują się w różnych warunkach atmosferycznych.
Na koniec powstanie ogólnodostępny raport, który pokaże jasno, czy dają zbliżone wyniki do certyfikowanych urządzeń GIOŚ - mówi Andrzej Guła, prezes KAS. I zaznacza, że w najbliższych dniach rozesłane zostaną zaproszenia do udziału w eksperymencie do pięciu producentów czujników mierzących smog.

WIDEO: Smog w Krakowie

Autorka: Joanna Urbaniec

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Studenci AGH rozdają krakowianom pyłomierze
Krakowianie dostaną czujniki mierzące smog
Kraków. Mniej darmowych przejazdów w dni, kiedy jest smog
Nie ma pędu do wymiany pieców


- Dlaczego do pięciu? Bo o nich wiemy, że produkują takie urządzenia. Ale być może są też inne firmy, o których nie wiemy, dlatego każdy chętny może się sam do nas zgłosić. Adres kontaktowy to powietrze@umwm.pl - dodaje Andrzej Guła.

Wstępnie udziałem w teście zainteresowani są m.in. krakowscy studenci z AGH - szeroko pisaliśmy o nich niedawno na łamach „DP” - którzy założyli firmę Airly i produkują małe pyłomierze (sto sztuk w najbliższych dniach rozdadzą mieszkańcom Krakowa ).

To właśnie ich czujniki kupiły już gminy Zielonki i Wielka Wieś. W Airly są pewni swego, ponieważ - jak zaznaczają - porównywali już pomiary swoich urządzeń z tymi należącymi do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Wyniki miały być zgodne.

Eksperymentem zainteresowani są też m.in. naukowcy z Politechniki Warszawskiej, którzy również stworzyli swoje urządzenia mierzące poziom pyłów w powietrzu. - Z chęcią pokażemy, że dają one wiarygodne pomiary - mówi dr hab. inż. Artur Badyda.

Raport z testu będzie gotowy w pierwszej połowie przyszłego roku. I ma być cenną informacją m.in. dla samorządów o tym, którzy producenci poddali się próbie oraz czy i ewentualne w które małe, niecertyfikowane pyłomierze powinny inwestować, by nie kupować „kota w worku”. Są one bowiem stosunkowo bardzo tanie, niektóre kosztują zaledwie kilkaset złotych, czyli kilkadziesiąt razy mniej niż rozbudowane, certyfikowane stacje badające smog. Nie wszystkie muszą jednak dawać wiarygodne wyniki.

- Szerokie zastosowanie niskokosztowych sensorów pyłu jako alternatywy dla oficjalnych stacji pomiarowych, może być źródłem „szumu informacyjnego”. Jest to szczególnie istotne, gdy takie urządzenia są stosowane przez samorządy, które na ich podstawie chcą informować mieszkańców o jakości powietrza - mówi Agnieszka Grybel-Szuber, kierownik biura prasowego małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego. Dlatego - jak zaznacza - tak ważny jest planowany test.

Co ciekawe władze województwa nie wykluczają, że jeśli małe i tanie urządzenia wypadną w eksperymencie bardzo dobrze, to same zaczną z nich korzystać i stworzą sieci czujników na terenie Małopolski. A to mogłaby być prawdziwa rewolucja, ponieważ obecnie np. w Krakowie, poziom zanieczyszczeń mierzony jest przez tylko sześć oficjalnych stacji, należących do WIOŚ.

Oczywiście małe czujniki nie byłyby podstawowym źródłem wiedzy o smogu, ale - jak zaznacza Agnieszka Grybel-Szuber - mogłyby np. pomóc w lepszym prognozowaniu jakości powietrza. Dane do wspólnego systemu spływałyby bowiem z setek a nie zaledwie kilku punktów danego miasta. - Jeżeli okaże się, że urządzenia są dostatecznie dokładne, to ich zastosowywanie będzie miało niewątpliwie walor edukacyjny, choć z pewnością nie zastąpią certyfikowanych pomiarów państwowej inspekcji ochrony środowiska - mówi Andrzej Guła.

arkadiusz.maciejowski@dziennik.krakow.pl

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo