Przyjaciele domu

Redakcja
Na balkonie od podwórza stała niewielka drewniana szafka. Służyła już tylko jako pojemnik na doniczki itp., ale kiedyś podobno była... lodówką.

Barbara Rotter-Stankiewicz: ZA MOICH CZASÓW

To słowo w dzieciństwie kojarzyło mi się wyłącznie z lodowiskiem, ale mama opowiadała coś o "suchym lodzie", który można było swego czasu kupić w pobliskim sklepiku i o tym, że lodówka była potrzebna głównie do przechowywania leków w czasie choroby taty, jeszcze pod koniec lat czterdziestych. Szafkę ostatecznie zjadły korniki, a o lodówce nikt nie myślał. Pierwsza pojawiła się w naszym domu w roku 1962. Przywieźliśmy ją z... Zakopanego. W tym roku odbywał się tam FIS, więc zaopatrzenie było na pokaz. Lodówka "Alka" o obłych kształtach zadomowiła się w naszej kuchni. Drugą, identyczną kupiliśmy dla babci, która, obejrzawszy ten cud techniki, wydała powtarzaną do tej pory w rodzinie przy różnych okazjach opinię: ładny mebel!

Zabytkowa alka służyła jeszcze do niedawna w "kąciku socjalnym" jednej z firm.

Po alce przyszła kolej na silesię, która także okazała się inwestycją na lata. Przetrwała chyba ze trzydzieści - najpierw u mojej mamy, potem u mnie, na końcu w letniskowym domku. Zakończyła żywot na złomowisku, które mamy po sąsiedzku. Dostaliśmy za nią 30 złotych. Tyle samo warta była po ćwierć wieku eksploatacji pralka "Polar superautomat", która również służyła w naszej rodzinie dwóm pokoleniom. Swego czasu zastąpiła na tym stanowisku poczciwą SHL-kę, która dożyła w innym domu sędziwego wieku. Podobnie było z kuchenkami gazowymi, które im wcześniej były produkowane, tym dłużej dobrze funkcjonowały, czy z odkurzaczami nie do zdarcia. Bo nawet gdy coś się popsuło, można to było naprawić domowym sposobem lub w najgorszym razie powierzyć specjalistom, którzy potrafili reanimować prawie wszystko.

Na miejsce wysłużonych "przyjaciół domu" pojawili się nowi, którzy po kilku latach zachowują się i wyglądają tak, jak ich poprzednicy po kilkunastu.

Na koniec ich żywota z niecierpliwością oczekuje młode pokolenie, spragnione w domu chromowanych powierzchni, wbudowanych płyt i pełnej automatyki. Lodówka z okienkiem w drzwiach, przez które sypie się lód, kuchenka z termoobiegiem, czasowym wyłącznikiem i automatycznym zapalaczem, pralka, która ma kilkanaście programów, odkurzacz, który - jeszcze trochę - a będzie usuwał brud zza paznokci.

Jest tylko jedno ale - gdy coś w takim sprzęcie nawali, naprawiać się już nie opłaca. Nowy można kupić za niewiele więcej, niż wyda się na fachowca i części.

No i pewnie o to chodzi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie