Przyroda da sobie radę i zabliźni rany w zniszczonych lasach Tatr

ŁUKASZ BOBEK, PIOTR SUBIK
Zniszczenia w lasach wyglądają przerażająco, ale - jak twierdzą leśnicy - przyroda sama poradzi sobie ze skutkami halnego FOT. ŁUKASZ BOBEK
Zniszczenia w lasach wyglądają przerażająco, ale - jak twierdzą leśnicy - przyroda sama poradzi sobie ze skutkami halnego FOT. ŁUKASZ BOBEK
Udostępnij:
GÓRY. Powalone drzewa z terenu Tatrzańskiego Parku Narodowego w większości zostaną usunięte. - Ostateczną decyzję podejmiemy w przyszłym tygodniu - mówi Szymon Ziobrowski z TPN.

Zniszczenia w lasach wyglądają przerażająco, ale - jak twierdzą leśnicy - przyroda sama poradzi sobie ze skutkami halnego FOT. ŁUKASZ BOBEK

Dodaje jednak, że według przepisów w tych miejscach, gdzie na terenie parku obowiązuje ścisła ochrona (dotyczy to ponad połowy powierzchni), w rejonach trudno dostępnych, powalone drzewa pozostaną. Polscy przyrodnicy chcą bowiem chronić naturalne procesy przyrodnicze zachodzące w Tatrach. To oznacza, że skoro sama przyroda (w tym wypadku wiatr halny) drzewa powaliła, powinny one pozostać na swoim miejscu, a człowiek nie powinien w takie procesy ingerować.

- Natomiast z terenu szlaków turystycznych, na przykład przy drodze do Morskiego Oka, przy drodze pod Reglami czy z Doliny Kościeliskiej drzewa zostaną usunięte - zapowiada Ziobrowski.

Nadleśniczy z Nowego Targu Roman Latoń nie ukrywa, że potężne straty halny poczynił również w tatrzańskich lasach prywatnych. Na przykład Wspólnota Leśna Uprawnionych Ośmiu Wsi z siedzibą w Witowie szacuje, że wiatr przewrócił ok. 20-30 tys. metrów sześc. drewna (dla porównania w Nadleśnictwie Nowy Targ pozyskuje się go 36 tys. m sześc. na rok!).

- Podjęliśmy w piątek ze starostą tatrzańskim decyzję o uruchomieniu szybszej ścieżki legalizacji drewna z wiatrołomów, żeby właściciele lasów mogli przyspieszyć porządkowanie drzewostanu. Dzięki temu będą mogli w krótkim czasie sprzedać drewno czy też wykorzystać je na opał - mówi nadleśniczy Latoń.

O tatrzańskie lasy nie musimy się jednak obawiać. Na Orawie do podobnego kataklizmu doszło 19 listopada 2004 r., kiedy trąba powietrzna spustoszyła rezerwat "Bembeńskie". Żywioł położył tam 80 tys. metrów sześc. drewna. - Przyroda sama zabliźniła rany - mówi Roman Latoń. Na 300 ha zniszczonego lasu trzeba było posadzić tylko ok. 40-50 ha nowego. Pozostała część odnowiła się sama.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

e
ekoista
Podobnie jest w Ojcowskim Parku Narodowym - gdzie marznące deszcze i szadź położyły całe połacie lasów - kilka lat temu. Dzisiaj widać już jak przyroda zabliźnia rany - pojawił się naturalny młody las. Przyroda daje sobie radę ,zawsze dąży do równowagi. Gorzej jest z człowiekiem ...
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie