Przyroda

Redakcja
Pośród świątecznych przysmaków natrafiłem na amura. Potężny okaz przygotowany do konsumpcji w klasyczny sposób: żadne tam dzwonka czy inne fragmenty, lecz cała ryba z łuskami, płetwami i głową.

Kariera amura przypomina historię karpia: ponad tysiąc lat temu był dobrze znany Chińczykom i szybko "rozszedł" się po całym świecie. Ważące nawet czterdzieści kilogramów cielsko okrywa gruby pancerz łusek. Duża głowa kończy się groźnie wyglądającym pyskiem. I nie są to pozory: roślinożerny w teorii amur jada wszystko i znam kilka sytuacji, gdy został złowiony na klasyczne szczupakowe przynęty. Zimy przesypia, a latem przejawia niebywały apetyt. W ciągu sezonu wyczyści z roślin nawet mocno zarośnięty staw. Przy dwudziestu kilogramach wagi, staje się całkowicie bezpieczny. Chytrusa nie skuszą wędkarskie przynęty, nie ma też naturalnych wrogów. Gdy osiągnie rozmiary małego Moby Dicka, będzie godzinami leniwie wygrzewał się tuż pod powierzchnią wody. Co do smaku: te mniejsze sztuki są wyśmienite.
Grzegorz Tabasz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie