Przyroda

Grzegorz Tabasz
Andrzej Banas / Polska Press
Dorodny lis szczekał na parę spacerującą z pieskiem i jak to barwnie zostało ujęte, stawiał się do bójki. Wściekły czy nie?

Zachowanie trochę nietypowe, ale świat, szczególnie w miastach bardzo się zmienił. Lisy od dekad szczepione regularnie przeciw wściekliźnie przestały chorować i rosną w liczbę. Myśliwi do nich nie strzelają, gdyż popyt na skóry jest zerowy. Nadmiar zwierzaków migruje, gdzie może a miasta są ostatnim pustym miejscem w przyrodzie. Do tego miejscem bardzo lisom przyjaznym, o czym dalej.

Kiedy sprawdziłem szczegóły, to okazało się, iż blisko miejsca, gdzie ów lis prawie zaatakował ludzi, mieszkańcy masowo karmili gołębie i inne ptactwo. Resztki chleba, ziemniaków leżące obok śmietnika przyciągały wieczorami szczury. I lisy, które miały podwójną frajdę. Wyżerały resztki i jeśli tylko mogły polowały na szczury. Trawnik był pełen tropów lisa. Do tego mieszkańcy karmią litościwą ręką rudzielce, które w biały dzień ciągną wprost pod okna. Gotowy przepis na kłopoty.

Teoretycznie dzikie zwierzaki powinny czuć respekt przed człowiekiem. Uciekać, omijając go szerokim łukiem. Tylko czekać, aż ktoś zostanie pogryziony lub co gorsza okaże się, iż miejskie lisy nie dostały szczepionki i złapały wściekliznę. Stąd już prosta droga do przeniesienia choroby na bezpańskie psy i koty. Tylko wspomnę, iż wirus wścieklizny jest piekielnie niebezpieczny.

Uwaga nad Polskę nadciągają upały

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie