Pszczoły w lesie czy w ulu? Spór o barcie na drzewach

Pszczoły w lesie czy w ulu? Spór o barcie na drzewach

Paweł Chwał

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Albert Radwan przy jednej z barci w Lesie Tuchowskim. - Ten projekt może przynieść nam więcej złego niż dobrego - mówi
1/2

Przejdź do
galerii zdjęć

©fot. Paweł Chwał

Tarnów. Na Pogórzu podjęto próbę reaktywacji bartnictwa. Pszczelarze boją się, że dzikie ule będą źródłem chorób, które zdziesiątkują im pasieki.
Rafał Opioła, biolog z wykształcenia, chciał przywrócić tradycyjne bartnictwo na Pogórzu. W porozumieniu z Nadleśnictwem Gromnik zamontował na drzewach w Tuchowskim Lesie drewniane kłody z wydrążonymi w nich otworami, licząc na to, że kiedyś zamieszkają w nich na dziko pszczoły. Pomysł bartnika amatora nie spodobał się jednak osobom, które na co dzień trudnią się pszczelarstwem. Boją się chorób roznoszonych przez dzikie pszczoły, które w konsekwencji przeniosą się również na ich ule i zdziesiątkują pasieki.

W lasach pod Tuchowem wisi na razie pięć barci, ale docelowo ma być ich w tym roku jedenaście. Są wprawdzie jeszcze puste, jednak Rafał Opioła liczy na to, że niebawem zapełnią się pszczołami.

- Pszczelarzom zależy przede wszystkim na miodzie. Inwestują w swoje ule po to, by zebrać go jak najwięcej i by przynosił im jak największy zysk. Owszem, ja też będę go zbierać z barci, lecz to nie jest mój główny cel. Marzy mi się, aby pszczoły znów wróciły do lasów i zapylały rosnące w nich rośliny, z czym obecnie jest ogromny problem - przekonuje bartnik amator.

Zupełnie inne zdanie na ten temat ma Albert Radwan z Zabłędzy, jeden z najbardziej znanych pszczelarzy w regionie, prezes koła w Tuchowie. W piśmie skierowanym do Nadleśnictwa Gromnik domaga się zasiatkowania wszystkich otworów wlotowych barci, aby zapobiec osiedleniu się tam owadów.

- Obecnie pszczoły są bardzo podatne na choroby i w lesie same sobie z nimi nie poradzą. Jedynie wczesne wykrycie warozy czy zgnilca jest podstawą skutecznego ich zwalczania. Jest to możliwe tylko w ulach ramkowych, które można łatwo rozebrać i dokonać przeglądu gniazda - mówi Radwan.

W barciach lub kłodach, gdzie plastry przytwierdzone są do ścian - jego zdaniem - jest to niemożliwe. - O chorobie dowiemy się dopiero wówczas, gdy rodzina zacznie wymierać. Jedna osłabiona chorobą rodzina w barci stanie się przyczyną zarażenia wielu pasiek znajdujących się w promieniu kilku kilometrów - przekonuje.

W Nadleśnictwie Gromnik analizują argumenty obu stron sporu. Jak mówią - polubownym rozwiązaniem może być ustawienie uli w lasach.



Komentarze (13)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
barcie na drzewach

baru0 (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Wpis o 3km jako dystans wystarczający przed zapobieżeniem zarażeniu, świadczą o braku wiedzy pszczelarskiej .
Wpis o tym że barciak załatwi sprawę też ,o braku wiedzy .
Zanim barciak zacznie...rozwiń całość

Wpis o 3km jako dystans wystarczający przed zapobieżeniem zarażeniu, świadczą o braku wiedzy pszczelarskiej .
Wpis o tym że barciak załatwi sprawę też ,o braku wiedzy .
Zanim barciak zacznie działać choroba zostanie rozniesiona po okolicy .
Do zwolenników wolnego chowu pszczół ,po co się szczepi przeciw wściekliźnie zwierzęta dzikie ?
Pomysł z barciami jak najbardziej ale w puszczy a nie w takim rejonie jak nasz gdzie w kole o średnicy 6km łącznie z powierzchnią tychże lasków jest 500-600 uli ,bo lasami te nasze zagajniki nie można nazwaćzwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
barcie na drzewach

Janusz (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

Nie obawiam się barci w lesie. Jeżeli nie dadzą sobie rady z roztoczami to zginą, przyjdą następne. Pozostawiona po upadłych pszczołach woszczyna nie musi być źródłem zakażenia ponieważ barciak...rozwiń całość

Nie obawiam się barci w lesie. Jeżeli nie dadzą sobie rady z roztoczami to zginą, przyjdą następne. Pozostawiona po upadłych pszczołach woszczyna nie musi być źródłem zakażenia ponieważ barciak skonsumuje wszystko, aż do drewna. Więcej problemu jest z herbicydami i pestycydami.zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Kpina p. Steca

Pszczelarz (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

Wystarczy oddalić barcie od pasiek na 3 km i problem znika

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
To jest istna KPINA!

Daniel Stec (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 6

Uważam pomysł zakładania Barci w naszym regionie za zły. Zgadzam się w zupełności z Panem Albertem. Wydelikacone są nie tylko rasy czy linie pszczół ale innych zwierząt również. Nie jestem w stanie...rozwiń całość

Uważam pomysł zakładania Barci w naszym regionie za zły. Zgadzam się w zupełności z Panem Albertem. Wydelikacone są nie tylko rasy czy linie pszczół ale innych zwierząt również. Nie jestem w stanie powiedzieć czy nasz region jest przepszczelony czy nie ale zagęszczenie jest na pewno spore. Jestem ciekaw czy osoba (BIOLOG!), która zaplanowała wywieszenie tych barci ma odpowiednie doświadczenie i czy przedstawiła w Nadleśnictwie odpowiednio umotywowany i poparty dowodami projekt, że to rzeczywiście jest potrzebne i nie przyniesie więcej szkód jak zysku. Oczywiście druga strona byłaby taka czy ten projekt zostałby odpowiednio i prawidłowo oceniony przez pracowników nadleśnictwa. Obecne pogłowie pszczół nie jest zbytnio "rodzimym" dla naszego terenu. Pszczelarze oczywiście mają w swoich pasiekach pszczoły które spisują się dobrze w tym terenie bo to leży w ich interesie. Pragnę zaznaczyć, że spisują się one dobrze ale POD OKIEM PSZCZELARZA W JEGO PASIECE !!! Moim zdaniem takie działanie w naszym regionie przynieść może więcej szkód jak zysków. Bardzo cieszę się, że Pan Albert jako profesjonalista zabrał w tej sprawie słuszny głos i dobrze, że trzyma rękę na pulsie. Jeszcze raz pragnę podkreślić, że pomysł zakładania u nas barci uważam za chory i że jest to fanaberia osób niedoświadczonych, niedouczonych i żyjących z głową w chmurach. Życie samymi marzeniami nie ma racji bytu i może się źle skończyć.
Z poważaniem,
Danielzwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Pszczoły w lesie czy w ulu?

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 4

Pewien badacz wytresował pchłę, która na jego polecenie przeskakiwała z prawej ręki na lewą i odwrotnie. Następnie wyrwał jej nogi i powtórzył eksperyment. Ponieważ pchła przestała skakać, więc...rozwiń całość

Pewien badacz wytresował pchłę, która na jego polecenie przeskakiwała z prawej ręki na lewą i odwrotnie. Następnie wyrwał jej nogi i powtórzył eksperyment. Ponieważ pchła przestała skakać, więc wywnioskował, iż wyrwanie pchle nóg powoduje u niej głuchotę. Jak z powyższego widać, do prawidłowego wnioskowania potrzebna jest wiedza. Pani komentarz to zabieranie głosu w temacie o którym nie ma zielonego pojęcia. Proponuję zapoznać się z artykułem p.t. "Czy możliwe jest przywrócenie bartnictwa na Pogórzu" w "Pszczelarzu Polskim" nr5 z b.r. lub w "Wieściach Tuchowskich" (maj, czerwiec, lipiec-2016r.) Wówczas Pani zrozumie problem. Optymistyczne jest to, iż dla Pani przyroda jest ważna - co mnie bardzo cieszy.
Zapraszam na zebrania Koła Pszczelarzy z Tuchowa do Burzyna w każdą 3 niedzielę miesiąca na godz. 10.00
( w październiku spotykamy się na Liwoczu o 13.000.) Życzę dużo radości z poznawania przyrody jak również z obcowania z nią. Pszczelarzzwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Czy barcie zagrażają szczelarzom?

pszczelarz (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 8 / 3

Pszczoły hodowane w warunkach naturalnych dają wiekszą szansę na selekcję odmian lepiej radzących sobie z chorobami. Bartnictwo nie zagraża przczelarzom, bo pszczoły są tam w oddaleniu (a nie w...rozwiń całość

Pszczoły hodowane w warunkach naturalnych dają wiekszą szansę na selekcję odmian lepiej radzących sobie z chorobami. Bartnictwo nie zagraża przczelarzom, bo pszczoły są tam w oddaleniu (a nie w skupiskach - co jest samo w sobie przyczyną szerzenia sie chorób takich jak zgnilec). To Pan postępuje, jak ten naukowiec od pchły.
zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Masakra!

Daniel Stec (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 4

TakI na pewno mają szansę na selekcję odmian radzących sobie z chorobami z dolewką materiału genetycznego trudni przeróżnych lini z przeróżnych hodowli, które są w pasiekach w danym regionie....rozwiń całość

TakI na pewno mają szansę na selekcję odmian radzących sobie z chorobami z dolewką materiału genetycznego trudni przeróżnych lini z przeróżnych hodowli, które są w pasiekach w danym regionie. Proszę pomyśleć zanim się coś napisze i może zerknąć na GoogleEarth albo GoogleMaps jak wygląda ten teren a nie wciskać takich dyrdymałów O_O Poza tym w tym regionie nie ma zalesień rozciągających się tysiącami kilometrów i te lasy są poobstawiane dość przez normalne pasieki. Selekcja nie dzieje się z dnia na dzień i zanim hipotetycznie miało by dojść do tego oczekiwana wyselekcjonowania na tym terenie to w okoliczne pasieki borykały by się z ciągłymi chorobami. Proszę sobie wyobrazić tą selekcję w naturalnych warunkach. Przeżyje najlepiej zaadaptowana rodzina reszta padnie, padnie na skutek nie selekcji tylko CHORÓB!!!zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
masakra ?

Modliszqa (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

No właśnie - przetrwają najbardziej odporne na choroby i takich pszczół nam potrzeba! Nikt nie myśli o skutkach długofalowych obecnej polityki pszczelarskiej i to jest przerażające. Współczesne...rozwiń całość

No właśnie - przetrwają najbardziej odporne na choroby i takich pszczół nam potrzeba! Nikt nie myśli o skutkach długofalowych obecnej polityki pszczelarskiej i to jest przerażające. Współczesne pasieki trudno nazwać pasiekami - to szpitale dla pszczół ! zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Masakra to beton w głowach polskich pszczelarzy

pszczelarz naturalny (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 8 / 1

Tak, lepiej niech pszczoły będą hodowane pod kloszem i zdeformują się niczym jedwabniki, które już nie występują w naturze. Obecnie pszczołą bardziej zagrażają pszczelarze niż natura. Jak atakowały...rozwiń całość

Tak, lepiej niech pszczoły będą hodowane pod kloszem i zdeformują się niczym jedwabniki, które już nie występują w naturze. Obecnie pszczołą bardziej zagrażają pszczelarze niż natura. Jak atakowały rozotocza przetchlinek i masowo ginęły pszczoły to też pszczelarze panikowali, a w końcu natura sobie i z tym problemem poradziła.
Zabieracie pszczołą cały miód dla zysku, karmicie sytą, a potem dziwicie się, że są słabe. Poczytaj zagraniczne badania naukowe, o roli miodu jako pokarmu zimowego, czy dobroczynnym wpływie pyłku w owym miodzie.zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
pszczoły w lesie czy w ulu?

kinga (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

Nie jestem pszczelarzem,choć ciekawie byłoby mieć dużą wiedzę na ten temat i być bliżej przyczółek.Interesuje mnie natura i zachwycam się nią.W odpowiedzi na pytanie"Czyje argumenty bardzie do...rozwiń całość

Nie jestem pszczelarzem,choć ciekawie byłoby mieć dużą wiedzę na ten temat i być bliżej przyczółek.Interesuje mnie natura i zachwycam się nią.W odpowiedzi na pytanie"Czyje argumenty bardzie do Ciebie przemawiają:bartnika czy pszczelarza?"-intuicyjnie odpowiem bartnika-zdecydowanie.W naszym kraju nie mamy w ciągu roku słońca zbyt wiele,w związku z tym ścięte drewno m.in.zbudowane z niego ule są narażone na zawilgocenie-co ma napewno wpływ na produkty z ula.Z roku na rok słyszy się że pszczoły wymierają że jest ich coraz mniej-napewno wiele czynników ma na to wpływ ale dlaczego nie dać szansy pomysłowi p.R.Opioła i nie spróbować?Czy drzewo ktore naturalnie rośnie częściej choruje na grzybice niż drewno ścięte?Nie wiem na jakiej wysokości są umocowane drewniane kłody z otworami ale chyba lepsze są tam warunki niż w ulach które są przy ziemi?Nie uważacie że najgorszym rozwiązaniem byłoby umiejscowienie uli w lesie?-tam jest więcej wilgoci niż na naslonecznionych łąkach gdzie zazwyczaj stoją.Jeżeli las jest zdrowy a w okolicach nie używa się chemi to widzę rację bytu tego pomysłu choć współczuję p.R.Opioła walki z pszczelarzami z których większość nastawiona jest na zysk z miodu.Czy z uli mogą pszczoły przenieść się do lasu?Czy pszczoły w ulach są kontrolowane gdzie zbierają miód.Czy choroby nie powstają głównie z wilgoci w ulach a pszczoły nie giną zbierając na opylanych łąkach?Ciekawa jestem podjętych decyzji i efektów(miejmy nadzieję)po latach.Życzę powodzenia.Kinga.zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
barcie

Vaster (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

Pani Kingo. Jednak warto najpierw dowiedzieć się co to zgnilec i warroza. No i przy okazji jak się rozprzestrzeniają. Przy odrobinie pecha, problem się rozwiąże całkowicie. Znikną jedne pszczoły i...rozwiń całość

Pani Kingo. Jednak warto najpierw dowiedzieć się co to zgnilec i warroza. No i przy okazji jak się rozprzestrzeniają. Przy odrobinie pecha, problem się rozwiąże całkowicie. Znikną jedne pszczoły i drugie.
zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
barcie moje

Jurek (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Ja pracuję na braciach rakowych tylko trzeba umieć je zrobić . Komora wydrążona w pniach sosnowych i mieści 14ramek warszawskich . polecam do obejrzeć na olx. Pięknie w nich zimują .


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
brak odpowiedzi

jurek (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Co się dzieje na forum , cz jakiś pomór, wszystkich ludzi wybiło ?

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo