Publika na wolnym

Redakcja
   Stało się, a czy się odstanie, zobaczymy. Na występ Zespołu Tańca Artystycznego "Miniatury" z Centrum Kultury w Krynicy festiwalowa publiczność wzięła wolne. Na sali można się było doliczyć ledwie kilkudziesięciu osób. Może dlatego, że z festiwalowego założenia "Miniatury" zostały wyrzucone na margines jako impreza towarzysząca, trochę mniej ważna, niż pozostałe. Nie znalazła się na teatralnym afiszu, skąpe były zapowiedzi, gorsza reklama. Rozumiem, że taniec artystyczny i balet nie są popularnym jadłospisem i trzeba się do nich przekonać jak do codziennych płatków kukurydzianych z mlekiem. Jednak potem co za rozkosz. Robota kierownika artystycznego i choreografa, Władysława Szlęka warta jest co najmniej półtorej godziny w fotelu, a gdyby przyszło, to nawet na parapecie.

Stało się, a czy się odstanie, zobaczymy. Na występ Zespołu Tańca Artystycznego "Miniatury" z Centrum Kultury w Krynicy festiwalowa publiczność wzięła wolne. Na sali można się było doliczyć ledwie kilkudziesięciu osób. Może dlatego, że z festiwalowego założenia "Miniatury" zostały wyrzucone na margines jako impreza towarzysząca, trochę mniej ważna, niż pozostałe. Nie znalazła się na teatralnym afiszu, skąpe były zapowiedzi, gorsza reklama. Rozumiem, że taniec artystyczny i balet nie są popularnym jadłospisem i trzeba się do nich przekonać jak do codziennych płatków kukurydzianych z mlekiem. Jednak potem co za rozkosz. Robota kierownika artystycznego i choreografa, Władysława Szlęka warta jest co najmniej półtorej godziny w fotelu, a gdyby przyszło, to nawet na parapecie.

Stało się, a czy się odstanie, zobaczymy. Na występ Zespołu Tańca Artystycznego "Miniatury" z Centrum Kultury w Krynicy festiwalowa publiczność wzięła wolne. Na sali można się było doliczyć ledwie kilkudziesięciu osób. Może dlatego, że z festiwalowego założenia "Miniatury" zostały wyrzucone na margines jako impreza towarzysząca, trochę mniej ważna, niż pozostałe. Nie znalazła się na teatralnym afiszu, skąpe były zapowiedzi, gorsza reklama. Rozumiem, że taniec artystyczny i balet nie są popularnym jadłospisem i trzeba się do nich przekonać jak do codziennych płatków kukurydzianych z mlekiem. Jednak potem co za rozkosz. Robota kierownika artystycznego i choreografa, Władysława Szlęka warta jest co najmniej półtorej godziny w fotelu, a gdyby przyszło, to nawet na parapecie.

Przez ten czas, z jedną małą przerwą, choreograf wypuszcza na scenę sympatyczne dziewczęta w różnym wieku, w kolejnych miniaturach taneczno-muzycznych. Są przesympatyczne, cieszące się tym co robią, wyćwiczone w scenicznej kulturze bycia, no i najważniejsze, całkiem nieźle tańczące, nawet na puentach. Trzeba dorzucić do tego bogate i pomysłowe kostiumy oraz starannie dobraną muzykę. Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko wiedzy, skąd się to wszystko wzięło.

Kilka lat temu, kiedy Władysław Szlęk odbierał jedno z wielu wyróżnień kulturalnych powiedziano, że "Miniatury" są absolutnym ewenementem wśród innych zespołów nie tylko na skalę regionu, czy Małopolski. Nic się od tego czasu nie zmieniło, tak jak nie zmienił się twórca zespołu i stylistyka jego pracy. Założył "Miniatury" 18 lat temu, prowadzi je niezmiennie do tej pory i to jest jeszcze jeden wyjątek.

- Problemem dla mnie jest to, że co roku odchodzi mi wyćwiczona grupa maturzystek. Ta najlepsza. Ale taki jest los tego typu zespołów - mówi Władysław Szlęk. Do trzech grup, liczących obecnie 80 dziewczynek i podrosłych już dziewcząt, zbiera narybek z Krynicy i okolicznych miejscowości.

- Cieszę się chociaż z tego, że te które odchodzą, nie tracą kontaktu z baletem i tańcem. Prowadzą grupy fitness i aerobiku w domach wczasowych, zdarza się, że trafiają do zawodowych teatrów tańca, lub Wrocławskiej Pantomimy. Słyszałem, że jedna założyła podobny zespół na Cyprze.

- A przede wszystkim, jak się prezentują! - dorzuca Andrzej Kotlarz z krynickiego Centrum Kultury, pełniący rolę konferansjera wieczoru. - Od razu widać po gracji ruchu, że pewnie tańczy w "Miniaturach".

Władysław Szlęk, rok temu uhonorowany Srebrnym Krzyżem Zasługi za tę oryginalną pracę z młodzieżą, ma za sobą studia w bytomskiej szkole baletowej i wiele lat w różnych teatrach operowych. Sam dobiera muzykę, układa ruch do poszczególnych miniatur muzycznych, uczy charakteryzacji i projektuje przepyszne kostiumy. Jest wierny tradycyjnej sztuce baletu i tańca artystycznego. Przekazuje swoją pasję z niezwykłą determinacją. Wymienia kilka wiodących nazwisk: swojego asystenta Małgorzatę Malczak, obecnie po ślubie, z podkrynickiego Powroźnika oraz baleriny: Honoratę Dudczak oraz Patrycję Choromańską.

Pracuje właśnie nad fantazyjnymi, hinduskimi nakryciami głowy do baletu "Bajadera". Przygotowuje go na nowy rok.

Czapki z głowy. Tylko komu? Może następny występ w Nowym Sączu przyciągnie więcej ciekawskich.

Rano bawił dzieci "Rabcio" bajką Oskara Wilde'a. Tym razem dość oszczędnie, z małymi kukiełkami zza parawanów. A dzieci kochają wielkie lale i aktorską zabawę z nimi na żywo. "Rabcio" z tego słynie. Cóż, spektakl odziedziczył po autorze angielską flegmę. Przydałoby się trochę jego obyczajowej wybujałości.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie