Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Puszcza Niepołomice ma w Proszowicach wyjątkowego kibica. Mecz jest odskocznią od trudnej codzienności

Aleksander Gąciarz
Aleksander Gąciarz
Kuba z tatą Pawłem Gorzkowskim
Kuba z tatą Pawłem Gorzkowskim archiwum Pawła Gorzkowskiego
Gdy w ostatnią niedzielę kapitan Puszczy Niepołomice Jakub Serafin wyprowadzał swoją drużynę na mecz ekstraklasy z Zagłębiem Lubin, nie szedł sam. Towarzyszył mu chłopiec ubrany w czapkę i szalik w klubowych barwach. Poruszał się z pewnym trudem i wyglądał na bardzo przejętego. W końcu niecodziennie można wyjść na boisko z kapitanem swojej ukochanej drużyny.

Próba generalna na Proszowiance

Chłopcem, który asystował Jakubowi Serafinowi był trzynastoletni Jakub Gorzkowski. Próbę generalną przed tym, co stało się ostatnio na stadionie Cracovii, przeszedł już kilka lat wcześniej w swoich rodzinnych Proszowicach. Wtedy wyprowadził kapitana Proszowianki Michała Bździułę na mecz okręgówki z Pogonią Miechów. Przyniósł gospodarzom szczęście, bo Proszowianka wygrała 2:0 i później awansowała do IV ligi. Ale Kuba chciał czegoś więcej.

- Piłką zainteresował mnie tata, na początku oglądaliśmy razem mecze w telewizji. Potem bywaliśmy na meczach Proszowianki, Drwinii, Agricoli Klimontów. Ale ja zawsze chciałem pojechać na jakiś mecz wyższej klasy, na większym stadionie. I namówiłem tatę na Puszczę. Pamiętam, że był to pierwszoligowy mecz ze Stalą Rzeszów w Niepołomicach – opowiada.

Wtedy usiedli jeszcze na sektorze rodzinnym, ale Kubę od początku ciągnęło do tych, którzy kibicują najgłośniej.

- Bardzo chciał na sektor kibicowski i mnie do tego namawiał. W końcu się zgodziłem. Gdy weszliśmy tam po raz pierwszy, kibice od raz przywitali słowami: Ale tu się kibicuje! A my odpowiedzieliśmy: Wiemy! No i daliśmy radę. Tak mu się spodobało, że następne bilety musiały być już kupowane na ten sektor. Teraz Kuba nawet prowadzi doping, intonuje przyśpiewki, które powtarzają pozostali kibice – mówi Paweł Gorzkowski, tata chłopca.

Walka o życie i zdrowie

Gdyby rodzicom Kuby kilka lat temu ktoś powiedział, że ich syn stanie się jednym z małych liderów kibiców klubu ekstraklasowego, pewnie trudno byłoby im w to uwierzyć. Wtedy ich życie było zdominowane przez walkę o życie i zdrowie dziecka. Kuba urodził się w 2010 roku obciążony artrogrypozą: wrodzoną chorobą stawów i mięśni. Najbardziej uszkodzone były mięśnie rąk, nóg i przepony. Chłopiec musiał przejść szereg skomplikowanych operacji. I choć do dzisiaj jest uzależniony od pomocy innych osób, jest bardzo wesoły i ciekawy świata. Na co dzień chodzi do Szkoły Podstawowej w Oddziałami Integracyjnymi w Szczytnikach koło Proszowic. Zdążył już zarazić kibicowską pasją kilku szkolnych kolegów.

- W tej chwili jest ich już czterech. Zaczyna nam brakować miejsca w samochodzie jak jedziemy na mecz – opowiada.
Samochodem dojeżdżają jednak tylko do Niepołomic. Nawet gdy Puszcza jest gospodarzem i gra na stadionie Cracovii, nie jadą prosto do Krakowa. Wolą z Niepołomic jechać wspólnie z kibicami wynajętym autokarem. Bo taka jazda to też część meczowego rytuału, który buduje atmosferę i pozwala zawierać nowe przyjaźnie. A mecz wyjazdowy to już prawdziwe święto. Kuba z tata zaliczyli większość ekstraklasowych spotkań Puszczy poza Krakowem. Byli w Łodzi, Warszawie, Gliwicach, Lubinie. Planują nawet wyprawę do Szczecina.

Kibice wyjątkowi

Ogromną rolę w tym, że chłopiec z Proszowic swoją kibicowską pasje ulokował nie w Wiśle lub Cracovii, jest wyjątkowość niepołomickiej grupy kibiców. Ona sprawiła również, że jego pasję podzielają rodzice i czynią to bez obaw.

- Wszystkie przyśpiewki są kulturalne, bez żadnych wulgaryzmów. Nikogo nie obrażamy, ani przeciwników, ani sędziego. Nie dajemy się sprowokować innym drużynom. Nasze zachowanie często zaskakuje służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo, bo nikt się nie spodziewa, że przyjezdni kibice nie tylko niczego nie niszczą, nie wyzywają, ale jeszcze po sobie sprzątają. Czasem dochodzi do sytuacji wręcz komicznych, gdy w obstawie idą policjanci z długą bronią, a za nimi matka z wózkiem, czy dzieckiem na rękach. Bo takie osoby też z nami jeżdżą - mówi Paweł Gorzkowski.

Kuba, choć aktywnie kibicuje Puszczy zaledwie od kilkunastu miesięcy zyskał dużą sympatię w środowisku. Stowarzyszenie Puszcza23, grupujące sympatyków niepołomickiego klubu, zaapelowało do swoich członków, by swoje 1,5 procent podatku przekazywali właśnie na potrzeby chłopca.

- Ten 13 letni chłopak to prawdziwy wojownik i oddany kibic Puszczy. Jest z nami na każdym meczu domowym i na większości meczów wyjazdowych wraz ze swoim tatą – napisali na swoim fanpage`u.

Bogusław Makuła, jeden z założycieli stowarzyszenia i członek komisji rewizyjnej zapewnia, że Kuba jest doskonale odbierany przez środowisko kibiców.

- Jesteśmy dla tego chłopca pełni podziwu. Mimo swoich ograniczeń, jest pełen pasji i dobrej energii. Widzimy jak jest oddany oddany klubowi, kibicuje całym sobą. Wszyscy go znamy, bo przecież jest z tatą praktycznie na każdym meczu. Gdy dowiedział się, że będzie wyprowadzał na boisko kapitana drużyny był przejęty, ale podtrzymywaliśmy go na duchu. Mówiliśmy, że będzie dobrze i wszystko się udało – mówi Bogusław Makuła.

Mecz jak święto

Trzynastolatek nie kryje, że każdy mecz Puszczy jest dla niego jak święto. Przez tydzień skupia się nauce w szkole, dwa razy w tygodniu przechodzi rehabilitację domu, raz w tygodniu ma hipoterapię, zajęcia na basenie, dodatkowy angielski.

- Wszystko staramy się poukładać tak, żeby Kuba przez swoją pasję nie zaniedbywał nauki ani rehabilitacji. Mecz to dla niego odskocznia od codzienności. Pasja, która mu bardzo pomaga – opowiada Paweł Gorzkowski.

Kuba opowiada, że kibicowanie Puszczy przyniosło mu wiele nowych znajomości i pięknych przeżyć. Takich jak udział w meczu barażowym w Niecieczy, decydującym o awansie do ekstraklasy i w kilkugodzinnej fecie, która potem odbyła się w Niepołomicach. Wspomina wspaniałą atmosferę na pierwszym meczu w ekstraklasie z Widzewem w Łodzi. I wreszcie najświeższe wspomnienie, czyli bramka dająca Puszczy prowadzenie na stadionie Legii.

- Ta cisza, gdy Puszcza strzeliła bramkę na Legii to było coś niesamowitego. Warto było jechać tak daleko, żeby to przeżyć. Wszystko w jednym momencie zamarło.

Być może kolejne piękne chwile czekają w niedzielę, gdy Puszcza zagra na stadionie Łódzkiego Klubu Sportowego. Oczywiście Kuba z tatą też pojadą.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Trener Wojciech Łobodziński mówi o sytuacji kadrowej Arki Gdynia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski