Pyszne miasto

Redakcja
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W 1773 roku Santiago de los Caballeros de Guatemala, wówczas największe, obok Meksyku, miasto Ameryki Środkowej legło w gruzach. Zniszczyło je ogromne trzęsienie ziemi.

Z plecakiem po Gwatemali

 Z dawnego Santiago, dziś zwanego Antigua Guatemala, Hiszpanie przez ponad dwa stulecia sprawowali rządy nad należącymi do królestwa prowincjami: Gwatemalą, Hondurasem, Salwadorem, Nikaraguą, Kostaryką i meksykańskim dziś stanem Chiapas. Budowano w nim coraz to nowe rezydencje i kościoły, klasztory i szkoły, powstał też uniwersytet. Po kolejnych trzęsieniach ziemi, odbudowywano zniszczone budynki, stawiano też nowe.
 Nazwa miasta stała się synonimem architektonicznego piękną oraz przepychu. Trzęsienie ziemi 1773 roku doszczętnie zniszczyło wówczas 80-tysięczne Santiago. Hiszpanie postanowili go już nie odbudowywać, nową stolicę regionu - dzisiejszą Gwatemalę**- wznieśli czterdzieści kilometrów dalej.

Z nowej do starej stolicy

 Ze stolicy do Antigui dojechać można w ciągu godziny jednym z kilkudziesięciu kursujących, co pół godziny, busików. Za bilet zapłacimy cztery quetzale, czyli pół dolara. Już sama droga z obecnej do dawnej stolicy, pnąca się zboczami porośniętymi palmami, pod liściami których skryte są wiejskie chałupinki, daje przedsmak wrażeń, które czekają na przybywających do Antigui. Wraz ze stromym zjazdem do doliny, oczom podróżującego otwiera się widok na górujące nad miastem wulkany, jak również na wielokolorowe: czerwone, białe, niebieskie i żółte domki ze zdobionymi balkonami pełnymi kwiatów oraz brukowane ulice.
 Ich układ jest charakterystyczny dla kolonialnych miast hiszpańskich: z głównego placu rozchodzą się one na kształt szachownicowy. Na Plaza Mayor mieści się odremontowana katedra oraz zdobione arkadowymi gankami, z łukami wspartymi na potężnych kolumnach, ratusz i pałac niegdysiejszego gubernatora.
 Pod arkadami przez cały dzień trwa wielki targ. Indianie z okolicznych gór sprzedają na nim wyroby rękodzielnicze: kolorowe opaski, czapeczki, torebki, koce, gliniane figurki.
 Miasto nie zamiera jednak wraz ze zmrokiem. Czynne są kawiarnie i restauracje, a na głównym placu pojawiają się różnego rodzaju grupy parateatralne, komicy, połykacze ognia...

Krajobraz po trzęsieniach

 Porośnięte dziś bujną podzwrotnikową roślinnością kościoły bez kopuł, ruiny klasztorów, czy rezydencji kolonizatorów, stały się szansą rozwoju dla miasta. Ściąga do niego bowiem mnóstwo obcokrajowców, chcących zobaczyć architektoniczne cuda, dokładnie w takim stanie, w jakim pozostały blisko trzysta lat temu po trzęsieniu ziemi.
 Miasto w latach siedemdziesiątych zostało wpisane na światową listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Mieszkańcy świadomi wyjątkowości miejsca, w którym żyją, nadzwyczaj o nie dbają. Antigua na tle innych gwatemalskich miast sprawia wrażenie miejsca jakby z innego świata. Jest, jak na standardy panujące w tym kraju, niezwykle czysta: znaleźć w niej można kosze na śmieci, jest dużo knajpek, mnóstwo sklepików z pamiątkami, kilka "marketów" oraz z reguły niedrogie hotele (za dwójkę trzeba zapłacić równowartość ośmiu amerykańskich dolarów).
 Do liczącego niewiele ponad 30 tys. mieszkańców miasteczka przyjeżdża wielu turystów; malkontenci twierdzą, że zbyt wielu. Faktem jednak jest, że przybysz z Europy nie będzie się w nim czuł wyobcowany. To z myślą o zagranicznych podróżnych w miejscowych restauracjach można dostać atrakcje typu superschnitzel. Można też jednak zjeść coś bardziej związanego z tradycją miejscowej kuchni: kurczaka z pastą z fasoli oraz kukurydzianymi plackami lub zapiekanymi ziemniakami.
 Na turystów czekają też, znajdujące się na każdej uliczce, małe biura podróży, oferujące wycieczki nad jeziora Atitlan, czynny wulkan Pacaya, przejażdżki konne oraz spływy pontonem.
 W mieście działają też szkoły języka hiszpańskiego. Za tydzień pobytu u gwatemalskiej rodziny, luksus posiadania prywatnego nauczyciela, wikt i nocleg trzeba zapłacić około stu dolarów.

Turyści i pielgrzymi

 Najwięcej turystów i pielgrzymów zjeżdża do Antigui w okresie świąt Wielkiej Nocy. Miasto słynie z procesji organizowanych z tej okazji. Największe wrażenie robi ta wielkopiątkowa. W ciągu tego dnia, trzy niezależne od siebie procesje, krążą po ulicach miasta, w sumie od świtu, aż do północy. Ogromne platformy z naturalnych rozmiarów figurą Chrystusa z krzyżem niesie po osiemdziesiąt osób. Stąpają oni po dywanach, którymi na ten dzień przyozdabia się miejskie ulice.
 Wielka Niedziela, to okazja do kolejnej, już wesołej procesji. Platformie ze zmartwychwstałym Chrystusem towarzyszy orkiestra, rzesze przebierańców, wybuchy petard, śpiewy, tańce, tłumy gapiów oraz sprzedawcy - chętnie kupowanej przez uczestniczących w procesji - waty cukrowej.
 Każdy przybywający do Antigui ma duże szanse ulec, wcale nie ulotnemu, urokowi tego miasta. Jest to o tyle niebezpieczne, że można zapałać niepohamowaną chęcią ponownego jego odwiedzenia. A Gwatemala leży daleko do nas i podróż do niej nie należy do najtańszych...

KRZYSZTOF MAĆKOWSKI

Fot. Autor

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie