Rachanie wy moje, Rachanie!

Redakcja
Skojarzenie to może całkiem absurdalne - ale czy wszystko zawsze musi być pod każdym względem comme il faut? Dlatego wolno się chyba przyznać do pewnego natręctwa, z którym autorowi splotła się wizyta w Rachaniach: przez cały czas otóż chodził za nim tytuł dawnego reportażu Romualda Karasia - "Szahane ty moja, Szahane".

Pozornie - paralela z piekła rodem: bo jaki może być związek zwiejszczałej mieściny na Lubelszczyźnie z ormiańską pięknością, muzą i przyjaciółką Sergiusza Jesienina? Zaiste, nie ma - ale można go znaleźć. Szahane - a właściwie Szahanducht Terterian - przemknęła przez życie do dziś czytanego rosyjskiego poety jak meteor, łączyła ich przyjaźń i platoniczna miłość; gdy spotkał ją polski reporter - była już 70-letnią damą, bez pretensji do świata. Jeśli wolno porównywać kobietę z miejscowością - z Rachaniami jest podobnie: o ich świetności (czyli miejskości) świat dawno zapomniał. Autor reportażu z kolei, opatrzonego tytułem tak działającym na wyobraźnię, również pochodził z Lubelszczyzny...
Rachanie trudno uznać za miejsce, do którego powinni pielgrzymować turyści. Kiedy bowiem zbliżać się do wsi od strony Tomaszowa Lubelskiego - owszem, widać z daleka dumne wieże kościoła, ale przed samym celem wygodna droga zaczyna płatać figle: zamiast wchodzić między zabudowania, wiedzie równolegle do nich, odległymi opłotkami, by potem nagle wychynąć zakrętem tak, że cała zabudowa zostaje za plecami. I trzeba wtedy, doprawdy, pewnego samozaparcia, aby wstrzymać wygodną jazdę, zawrócić - i znaleźć się jednak na rynku...
Rynek - to dziś słowo co nieco na wyrost. Lata pauperyzacji miasta, szczycącego się stosownymi prawami od 1436 do 1795 roku, wywarły piętno i na najważniejszym placu, zniekształconym, częściowo zabudowanym, zeszpeconym ogromnym bunkrem mieszczącym iście wiejską modą remizę strażacką, dom kultury, biura jakieś i sklepy. Ale w Rachaniach niemal ze wszystkim jest podobnie: co kiedyś świetne, dziś przywodzi na myśl karykaturę. Był tam kiedyś zamek rodu Cetnerów - (a potem Czarnkowskich, Rostkowskich, Rzeczyckich, Fredrów i Starzyńskich) i jest; tyle tylko, że XVII-wieczna, wzniesiona u szczytu rozwoju Rachani rezydencja, przebudowana na przełomie XVIII i XIX stulecia na spichlerz, stała się potem... masarnią. Sąsiadujący z zamkiem dwór, pochodzący z końca XVIII wieku, przekształcono około tuzina dekad później na oborę. Dworskie posiadłości uchowały się zresztą w przyzwoitej obfitości: oprócz zabudowań gospodarskich (obór właśnie, czworaka, murowanej bramy - no i lochów, ciągnących się pod ziemią!) przetrwał nie do końca zdewastowany park, w którym warto zwrócić uwagę na pomnikowe drzewa: 9 lip drobnolistnych (od 2,10 do 5,5 metra w pierśnicy), 2 jesiony wyniosłe (3,9 i 3,4 m) i 2 klony pospolite (3,2 i 2,7 m).
O niebo lepiej prezentuje się najpiękniejsza budowla w Rachaniach - ta właśnie, którą widać z daleka: kościół Przemienienia Pańskiego. Późnobarokowo-klasycystyczna świątynia powstawała długo, w latach 1769-1797, a jakby tego było mało, między 1912 a 1913 powiększono ją o zakrystię i nakryto wieże zachowanymi do dziś hełmami. W jej wnętrzu obejrzeć koniecznie należy XVII-wieczny obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem oraz pięknie wysmukłą barokową chrzcielnicę.
Mniej szczęścia niż Polacy - wierni parafii, we władaniu której kościół pozostaje do dziś - byli nie mniej kiedyś liczni współobywatele miasteczka: Żydzi. Jedyną pamiątką po członkach gminy izraelickiej, istniejącej już w XVI stuleciu, jest tablica na szkole, gdzie mieścił się posterunek hitlerowskiej żandarmerii: tam właśnie dokonano lokalnego Holocaustu...
Nie ma cudów w Rachaniu; pod tym względem sprawa jest oczywista. Ale nie da się też skwitować tej wsi wzruszeniem ramion. Ona, bestia, ma w sobie coś, co nie pozwala zapomnieć o niedługim czasie spędzonym na jej uliczkach, co nasuwa wspomnienie znanego dziś już tylko koneserom polskiego reportażu tekstu Romualda Karasia.
I co każe zatytułować zachętę do odwiedzin w tej stolicy podtomaszowskiej gminy: Rachanie ty moje, Rachanie!
WALDEMAR BAŁDA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie