Radość w pustym domu?

Redakcja
ZDANIEM kobiety

   Do pustego domu zdarza mi się wrócić tylko wyjątkowo - pewnie raz na kilka miesięcy.
W pierwszym momencie taka sytuacja mnie zaskakuje, w drugim - zachwyca, ale po godzinie "sam na sam" zaczynam się czuć nieswojo. Włączam telewizor, znajduję sobie jakieś zajęcie i zaczynam... czekać. Dopiero zgrzyt klucza w zamku przywraca mi normalne samopoczucie. Na dłuższą metę samotność nie posłużyłaby mi na pewno. I podejrzewam, że nie znalazłabym wielu kobiet, które czułyby się w pustym domu w swoim żywiole.
   - Co z tego, że mam jaką taką pracę, piękny dom urządzony tak, jak sobie wymarzyłam, no i święty spokój... Ale nie mam komu powiedzieć, że jest mi dobrze albo źle, nie mam z kim posiedzieć i pogadać o niczym. Pewnie, że się nie nudzę, bo zawsze znajdę sobie jakieś zajęcie, mogę w końcu pooglądać telewizję, coś przeczytać, iść do przyjaciół albo pobawić się z kotem, ale nie o to mi chodzi...- żali się jedna z moich znajomych, którą przed kilku laty zostawił mąż, a córka wyjechała na studia. Druga, wdowa w wieku poborowym, przez godzinę opowiada mi przez telefon o byle czym, ale rozmowa zawsze kończy się tak samo: rozejrzyj się za jakimś kandydatem na męża dla mnie, bo już sama nie mogę wytrzymać... Trzecia, która zajmowała się, bardzo zresztą skutecznie, robieniem kariery naukowej, wręcz oznajmia przy każdej okazji, że tak bardzo zazdrości mi normalnej rodziny i tego, że "mam dla kogo żyć". Kolejna wpadła w internetowo-telefoniczny nałóg i siedzi albo przy telefonie, albo przy komputerze, tracąc kontakt z otaczającą ją rzeczywistością, na korzyść internetowych i telekomunikacyjnych przyjaźni.
   Takich krewnych i znajomych każdy z nas ma pewnie pod dostatkiem. Dziwnym zbiegiem okoliczności wybierają sobie za powierników kogoś, kto z wielką przyjemnością zamieniłby się z nimi, marząc o własnym kącie, którego brakuje w ciasnym mieszkaniu i o chwili ciszy nieco wcześniej niż o północy. Nie miałby również nic przeciw temu, by po powrocie do domu wszystko zastać dokładnie w takim samym stanie, jak zostawił. Miło też byłoby mieć gwarancję, że nikt nie będzie zawracał mu głowy, nie wspominając już o tym, że wszystkie pieniądze, które zarobi, będzie mógł przeznaczyć wyłącznie na własne potrzeby. Rzecz tylko w tym, jak długo byłby z takiej zamiany zadowolony? EWA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie