Radziwiłłowska Arkadia

Redakcja
W bukolicznej poezji Wergiliusza Arkadia to na wpół mityczna kraina prostoty i szczęśliwości, którą greckie mity lokowały gdzieś w lesistych, górskich ostępach Peloponezu. Pamięć o niej trwała długo w kulturze europejskiej, powracając w formie alegorycznych powieści pasterskich, sielankowych romansów, idyllicznych płócien. Z czasem zakwitła modą na romantyczne parki, w których wytworne damy i szarmanccy kawalerowie spędzali czas na flirtach i czytaniu poezji.

Wizja poparta pieniędzmi może przekształcić w starożytny raj nawet monotonną, mazowiecką równinę

Marzenie księżnej

 Najlepsi krawcy szyli z najdroższych tkanin quasi-pasterskie stroje, wyszczotkowanym owieczkom złocono rogi i kopytka, z folwarcznych dziewek starano się wykrzesać wdzięk leśnych nimf, a przestraszonych parobków próbowano uczyć gry na fletni Pana. Aktorzy tych plenerowych zabaw spacerowali wśród ruin, które nigdy nie były budowlami, wylegiwali się nad szemrzącymi sztucznymi strumieniami, próbowali wykrzesać z siebie iskrę zadumy w przypadkowo zestawianych lapidariach. Polski moda ta nie ominęła.
 Znajdująca się pod Łowiczem Arkadia to przykład, że wizja poparta pieniędzmi może przekształcić w starożytny raj nawet monotonną, mazowiecką równinę. Park ukształtowany w duchu romantycznym, w modnym wówczas stylu angielsko-chińskim, został założony przez księżnę Helenę Radziwiłłową w latach 1778 - 1821. Ściągnęła ona do swych dóbr między Łowiczem a Nieborowem znakomitych architektów: Szymona Bogumiła Zuga oraz Wojciecha Jaszczołda i powierzyła im zrealizowanie swego marzenia.
 Park nazwą i rozwiązaniem nawiązuje, zgodnie z ówczesnymi poglądami na sztukę ogrodową, do antycznych tradycji. Wątki klasycyzujące harmonijnie splatają się z romantycznym formowaniem krajobrazu. Nadrzeczne pastwiska i lasy zostały zakomponowane w parkowe wnętrza z rozległymi łąkami, stawem i pagórkiem, łącząc tradycje antyku (np. Pola Elizejskie, Świątynia Diany 1783 r., hipodrom, akwedukt 1784 r.) i romantyzmu (np. wzgórze z Domkiem Gotyckim i Galerią - przed 1800 r., zespół Domu Arcykapłana 1783 r.).
 Nie zabrakło lapidariów antycznych i krajowych; w tych ostatnich wykorzystano m.in. fragmenty pochodzące z zamku prymasowskiego oraz kaplicy św. Wiktorii przy kolegiacie w Łowiczu, w tym dzieła Jana Michałowicza.

Na każde honorarium...

 Arkadia jest bez wątpienia jednym z najpiękniejszych polskich ogrodów, a przy zdobieniu pawilonów zatrudniono takich mistrzów pędzla jak Jan Piotr Norblin, Aleksander Orłowski, Michał Płoński. Księżną stać było na zapłacenie każdego honorarium. Ona też zgromadziła w Arkadii jedną z pierwszych w Polsce kolekcji sztuki antycznej, która ściągała tu znawców, koneserów i snobów z całej Rzeczypospolitej.
 Noclegu i gościny udzielano im w pobliskim Nieborowie, barokowym zespole pałacowo-parkowym wzniesionym w latach 1690 - 1699 jako rezydencja prymasa Michała Radziejowskiego. Pałac zaprojektował najlepszy działający wówczas w Polsce architekt Tylman z Gameren. Pochodził z Holandii, gdzie zdobył wykształcenie, uzupełnione w trakcie pobytu we Włoszech. Około 1666 r. przybył do Polski. Tworzył głównie w Warszawie, korzystając z opieki Stanisława Herakliusza Lubomirskiego. Pracował m.in. dla królów Jana III i Augusta II oraz licznych zleceniodawców z czołowych rodów magnackich.
 Wypracował indywidualną, klasycyzującą odmianę baroku, inspirowaną przez architekturę holenderską i północnowłoską. Budował głównie pałace (np. pałac Krasińskich w Warszawie), wprowadzając do polskiej architektury rezydencjonalnej motyw portyku. W architekturze sakralnej preferował budowle o układzie centralnym (kościół Bernardynów w Czerniakowie, kościół Sakramentek w Warszawie); wznosił także monumentalne kościoły na planie podłużnym (kościół św. Anny w Krakowie).

"Baby nieborowskie"

 W Nieborowie Tylman wykorzystał zręby XVI-wiecznego murowanego kasztelu, należącego wcześniej do rodu Nieborowskich, od którego dobra nabył właśnie Radziejowski. Wzniesiono dwuwieżowy pałac otoczony później rozległym, 40-hektarowym ogrodem - częściowo francuskim, o regularnym układzie, częściowo krajobrazowym, ukształtowanym w duchu angielskim.
 Towarzyszące pałacowi zabudowania (m.in. oranżerie) zaprojektował pod koniec XVIII w. Szymon Bogumił Zug. Zespół przetrwał do naszych czasów w niemal nie zmienionym kształcie. W parku stoją cztery kamienne, XII-wieczne, czczone przez Połowców figury kobiece (tzw. baby nieborowskie), sprowadzone z czarnomorskich stepów oraz inne elementy zabytkowej kamieniarki. Tworzą one malownicze akcenty w zachęcających do przechadzek ogrodowych wnętrzach.
 W XVIII w. rezydencja kilkakrotnie zmieniała właścicieli. W roku 1774 wojewoda wileński Michał Hieronim Radziwiłł odkupił pałac od hetmana wielkiego litewskiego Michała Kazimierza Ogińskiego i stworzył tu podwarszawską rezydencję, która aż do 1945 r. pozostała w posiadaniu Radziwiłłów. Pałac kilkakrotnie odwiedzał Stanisław August Poniatowski, czego śladem w tutejszej galerii jest portret koronacyjny monarchy pędzla Marcello Bacciarellego.
 Okres największej świetności Nieborów przeżył w czasach Michała Hieronima i Heleny Radziwiłłów, dla których pracował Szymon Bogumił Zug. Przebudował on w duchu wczesnoklasycystycznym wschodnie sale reprezentacyjne na pierwszym piętrze i nadał ostateczny kształt całemu kompleksowi. Po śmierci Michała Hieronima w 1831 dobra nieborowskie przypadły w dziale jego synowi Michałowi Gedeonowi Radziwiłłowi. Ale ten napoleoński generał, jeden z wodzów powstania listopadowego, nie mógł ich przejąć. Upadek powstania, zesłanie generała w głąb Rosji, sekwestracja dóbr na mocy carskiego ukazu wydały pałac na żer rozmaitego autoramentu hien.
 Dopiero w roku 1840 Michał Gedeon zdołał wyprocesować przed warszawskim Trybunałem Cywilnym cofnięcie konfiskaty i zajął się zdewastowanym majątkiem. W 1881 r. Radziwiłłowie otwarli w budynku dawnego browaru wytwórnię fajansu
i majoliki, czynną (z przerwami) do 1906 r. Jej wyroby stanowią dziś element muzealnej ekspozycji.
 We wnętrzach Radziwiłłowie zgromadzili wspaniałą galerię malarstwa, liczącą ponad 600 płócien, gabinet rycin, ciekawy zbiór numizmatów, obszerną bibliotekę. Nie mniejszą wartość ma wyposażenie - meble, tkaniny, szkło i ceramika pochodzące z najlepszych manufaktur europejskich. Podczas I wojny światowej w pałacu stacjonowali Niemcy, a oficerowie kajzera nie mogli się powstrzymać i odchodząc zabrali część cennych płócien oraz wspaniałe zegary.

Tragiczne losy

 Ostatni władający Nieborowem z Radziwiłłów, książę Janusz, w latach 20. nakazał podwyższenie pałacu (według projektu Romualda Gutta) i dokonanie licznych zmian we wnętrzach. Pałac jednak po staremu żył swą dostojną i kulturotwórczą atmosferą. Jego świat zmiotło "nowe".
 W styczniu 1945 Janusz Radziwiłł został aresztowany przez NKWD i wraz z rodziną wywieziony pod Moskwę. Po kilku latach wrócił z łagrów, ale komunistyczne władze nie pozwoliły mu nawet zbliżać się do Nieborowa. Jego żona, Anna z Lubomirskich, zmarła w gułagu.
 Nieborów, podobnie jak Łańcut czy Wilanów, ocalał szczęśliwie z pożogi okupacji hitlerowskiej i reformy rolnej, a obecnie stanowi oddział Muzeum Narodowego w Warszawie z ekspozycją zabytkowych wnętrz. W pałacowych salach i gabinetach, w Sali Weneckiej i Gabinecie Żółtym, w bibliotece i Sypialni Wojewody przetrwał jeszcze nieuchwytny czar sarmackiej Rzeczypospolitej. Z dawnej radziwiłłowskiej kolekcji zachowała się część galerii obrazów, cenna biblioteka i kolekcja rzeźb antycznych. Perłami przechowywanego tu archiwum radziwiłłowskiego były np. listy Jana Pawła Norblina do Heleny z Przeździeckich Michałowej Radziwiłłowej, kolekcja pieczęci i cenne ryciny.
 W polskiej literaturze i tradycji Nieborów znany jest przede wszystkim dzięki poematowi Niobe, będącemu lirycznym wyznaniem wiary w trwałość sztuki. Konstanty Ildefons Gałczyński napisał go właśnie tam, w roku 1950, za inspirację mając stojącą w pałacowej sieni rzymską kopię poruszającej greckiej rzeźby (to dar carycy Katarzyny II dla Urszuli Radziwiłłowej) przedstawiającej popiersie zastygłej w bólu i rozpaczy matki, która z woli bogów musiała patrzeć na śmierć swych dzieci.
 Ale dla mnie Nieborów to przede wszystkim wiszący w Salonie Czerwonym portret Anny Orzelskiej, naturalnej córki Augusta II Mocnego i Henryki Ranard-Duval, córki właściciela warszawskiej winiarni. Jej olśniewająca uroda wyjątkowo pasuje do uroku arkadyjskiego parku i majestatu nieborowskiego pałacu. I ona, i drzewa, i pałacowe mury są świadectwem, że nie tyle sztuka, co piękno jest wieczne.

ROMAN MARCINEK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie