Rakowice: tysiące fascynujących historii

Rakowice: tysiące fascynujących historii

Rozmawiała Małgorzata Mrowiec

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Wielki pomnik historii Polski i dzieło sztuki
1/3
przejdź do galerii

Wielki pomnik historii Polski i dzieło sztuki ©fot. Anna Kaczmarz

Rozmowa. Cmentarz jest przepięknym muzeum małej architektury, rzeźby i rzemiosła artystycznego. Warto też na niego spojrzeć jak na wielki pomnik historii Polski - mówi Karolina Grodziska.
- Ile w Polsce i Europie jest tak niezwykłych cmentarzy jak Rakowicki?

- Jeśli chodzi o Polskę, a raczej ziemie dawnej Rzeczpospolitej, to cmentarz Rakowicki jest jedną z czterech tak wspaniałych nekropolii. Obok niego są to: Powązki w Warszawie, Łyczaków we Lwowie i Rossa w Wilnie. A w Europie można go porównywać z takimi nekropoliami jak Pere Lachaise w Paryżu czy Zentralfriedhof w Wiedniu.

- Kiedy dostrzeżono jego wyjątkowość?

- Pierwszy był dziennikarz Antoni Kostecki, który już w latach 60. XIX wieku chciał napisać monografię cmentarza. Zamierzał m.in. spisać wszystkie osoby pochowane na cmentarzu, których mogło wtedy być dobrych kilkadziesiąt tysięcy. Wynajął rysownika, który wykonał ok. 50 rysunków najbardziej atrakcyjnych - ze względu na formę, jak i na osoby tam pochowane - grobowców. Zaczął gromadzić inskrypcje nagrobne i zebrał ich około 800. Ten człowiek wymyślił temat pracy, którą dzisiaj wykonywałby kilkuosobowy zespół. Zamierzenie było mało realne. Ostatecznie opublikował tylko parostronicowy artykuł z planikiem. Ale, co ważne, Kostecki odpisał inskrypcję nagrobną dotyczącą pierwszej pochowanej na cmentarzu osoby.
Cmentarz Rakowicki wcale nie leży w Rakowicach. Założono go na gruntach należących do karmelitów bosych we wsi Prądnik Czerwony
- Kto to był?

- Apolonia z Lubowieckich Bursikowa. Miała 18 lat, była już mężatką, bezdzietną. Zmarła na gruźlicę 15 stycznia 1803 r. Jej inskrypcja nagrobna, którą odnotował Kostecki (a dobrze, że to zrobił, bo tablica wkrótce potem zniszczała) i data jej śmierci wyznacza początek funkcjonowania cmentarza Rakowickiego. W źródłach nie zachowała się bowiem żadna informacja o jego otwarciu lub poświęceniu. Ta inskrypcja zaczynała się słowami: „Pod śmiertelnym głazem, który ją okrywa, z Lubowieckich Bursika żona spoczywa”.

- Jej grobu już nie ma?

- Nie ma i nie wiadomo, gdzie się znajdował. Natomiast w 2003 r., na 200-lecie cmentarza odtworzono jej inskrypcję na tablicy z marmuru dębnickiego, jaki 200 lat temu był surowcem bardzo modnym i często wykorzystywanym. Tę tablicę można oglądać tuż przy bramie głównej.

- Jak zareagowali krakowianie, gdy ponad 200 lat temu Austriacy założyli cmentarz Rakowicki?

- Byli bardzo niezadowoleni, bo znajdował się w dużej odległości od miasta. Kraków wtedy kończył się na murach miejskich. Kondukt z kościoła Mariackiego wychodził teraz z miasta koło Barbakanu, potem szedł obecnymi ulicami Basztową, Lubicz, następnie Rakowicką - ale to nie były utwardzone ulice. Nie było jeszcze dworca kolejowego ani wiaduktu, a tylko podmiejska zabudowa. Taki pogrzeb oznaczał spory dystans, przy złej pogodzie szło się po błocie albo trzeba było opłacić dorożkę. Kosztowne było przewiezienie zmarłego na cmentarz, stąd np. pamiętnikarska notatka o tym, jak to na karawan wiozący trumnę dołożono po drodze jeszcze trumienkę dziecka, którego rodziców nie stać było na zapłacenie za powóz.

- Wcześniej cmentarze funkcjonowały tylko w obrębie miasta, bezpośrednio przy kościołach.

- Dlatego krakowianie byli też niezadowoleni z powodu zmiany tego kilkusetletniego obyczaju. Dotąd istniało poczucie, że świętości znajdujące się w kościele w jakimś sensie rozciągają się też na cmentarz w cieniu jego murów. A tu nagle cmentarz znalazł się w szczerym polu.

- Jego powstanie było dużym zaskoczeniem?

- Nie można powiedzieć, że krakowianie byli na to zupełnie nieprzygotowani. Uczeni co najmniej od ćwierćwiecza alarmowali, jak niezdrowy jest obyczaj chowania ludzi w kryptach w kościołach, gdzie odbywały się przecież nabożeństwa, a także na cmentarzach przykościelnych, które były za małe. Groby były na nich przekopywane nie co 20 lat, tylko z konieczności znacznie częściej i używane ponownie. Kości wydobywano i składano w kostnicy. Z kolei o przepełnionych podziemiach kościołów zachowały się teksty źródłowe opisujące, że wyziewy z krypt były straszliwe, ludzie w kościele mdleli. To zagrożenie sanitarne dostrzegł cesarz Austrii Józef II i to on nakazał zaprzestanie pochówków na cmentarzach przykościelnych oraz założenie nowych poza obrębem miast i wsi. Jego rozporządzenie obowiązywało również na terenie zaboru austriackiego.

- Cmentarz Rakowicki wcale nie znajduje się w Rakowicach.

- Nie. Został założony na gruntach wsi Prądnik Czerwony, na terenach należących do karmelitów bosych, które zostały skonfiskowane przez władze austriackie. Natomiast droga, którą się dochodziło do cmentarza, nazywała się Rakowicka (tak jak dzisiejsza ulica), dlatego że prowadziła do położonej dalej wsi Rakowice. I stąd nazwa.

- Jak nekropolia wyglądała w początkowych latach?

- Była ponad 10 razy mniejsza. I na początku było bardzo ubogo. Dość powiedzieć, że cmentarz był czynny od stycznia 1803 r., a murowana, znana nam obecnie kaplica została poświęcona i oddana do użytku dopiero w roku 1862. Wcześniej przez jakiś czas istniała tylko niewielka drewniana kaplica, a współcześni nazywali ją „paskudną budą, która cierpianą być nie powinna”. W 1807 r. pojawiła się studnia, był także krzyż - to na początek wszystko. Ten pierwszy cmentarz był otoczony jedynie parkanem. Mur natomiast wznoszono sukcesywnie, a wykorzystywano do tego cegłę i kamień pochodzące z rozbieranych kościołów w centrum, w tym kościoła Wszystkich Świętych. To dlatego w murze cmentarza można zobaczyć cegły gotyckie.

- To cmentarz miejski, więc mogły być na nim chowane osoby różnych wyznań. Miały wyznaczone osobne kwatery?

- Nie. Przez krótki czas było wydzielone osobne miejsce dla pochówków samobójców, ale szybko zostało zagospodarowane, częściowo pod budowę obecnego budynku administracji. Zasadniczo, ponieważ był to cmentarz miejski, Kościół nie mógł odmawiać tutaj prawa spoczynku. Powszechnie znaną osobą, która popełniła samobójstwo i leży na cmentarzu Rakowickim, jest Michał Bałucki, komediopisarz. Spoczywa w grobowcu Śliwińskich, rodziny swojej drugiej żony. Samobójczynią była również poetka i feministka Marcelina Kulikowska. W 1910 roku, mając 38 lat, strzeliła sobie w serce. Również w tym roku odebrała sobie życie Faustyna Morzycka, pisarka i działaczka patriotyczna, pierwowzór bohaterki Siłaczki Żeromskiego.

- Jakie są dzieje Alei Zasłużonych na Rakowicach?
« 2

Komentarze (3)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Okrywa - spoczywa

pomijając (gość)

Zgłoś naruszenie treści

kontekst, to zabawne to rymowanki są.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Święto Zmarłych

zaduma (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Święto Zmarłych, wiersze pełne zadumy: http://mirakus.pl/wiersze-listopadowe/

Zdjęcie autora komentarza
Prądnik Czerwony? Raczej Warszawskie.

Zbigniew Rusek

Zgłoś naruszenie treści

Cmentarz Rakowicki to napewno nie Prądnik Czerwony. Rzeczywiście to jeszcze nie są Rakowice (ale Prądnik też nie). Jest to chyba jeszcze Warszawskie (Warszawskie jest mniej więcej tam, gdzie...rozwiń całość

Cmentarz Rakowicki to napewno nie Prądnik Czerwony. Rzeczywiście to jeszcze nie są Rakowice (ale Prądnik też nie). Jest to chyba jeszcze Warszawskie (Warszawskie jest mniej więcej tam, gdzie kościół Karmelitów Bosych i Uniwersytet Ekonomiczny). zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo