Rap z nowohuckiej ulicy w wykonaniu zespołu Yez Yez Yo

Redakcja
Autentyczny hip-hop to muzyka buntu. Nic dziwnego, że kiedy dotarł do Polski, z najszerszym odzewem spotkał się w wielkomiejskich blokowiskach. Również w Nowej Hucie. To właśnie tam powstał w połowie minionej dekady zespół Yez Yez Yo. Dzisiaj swą premierę ma jego nowy album - "Trzecia część".

Nowy album Yez Yez You zatytułowany "Trzecia część" to opowieść o życiu w Nowej Hucie Fot. Grzegorz Ziemiański

MUZYKA. Dejo o nowej płycie: - Lecimy w tekstach niziutko nad głowami mieszkańców. Rymujemy o tym, co nas boli, co nas martwi - przede wszystkim o życiu na blokowisku.

- Najpierw słuchałem amerykańskiego rapu, dopiero potem doszły polskie rzeczy - wspomina raper Dejo, lider formacji. - To uświadomiło mi, że również w naszym języku można rymować. W międzyczasie poznałem Żółwika - no i postanowiliśmy razem spróbować.
Choć pierwsze produkcje Yez Yez Yo powstawały w domowych warunkach, miały w sobie szczerość i autentyzm, coś, co zawsze było najważniejsze w hip-hopie.
- Z czasem poznawaliśmy coraz więcej osób interesujących się rapem - podkreśla Dejo. - W końcu trafiliśmy na Grzegorza Królikowskiego, który miał studio i możliwość tworzenia podkładów. Nagraliśmy w nim materiał na nasz debiutancki album. Zainteresował się nim polski oddział Warner Brothers. Wysłano nas więc do Liroya, abyśmy wspólnie dopracowali szczegóły. Kiedy wróciliśmy do Nowej Huty, okazało się, że Warner wycofuje się z umowy. Później dowiedzieliśmy się, że Liroy postawił wytwórni ultimatum: "Albo oni, albo ja".
Yez Yez Yo nie zrezygnowało jednak z działalności - w ciągu kolejnych lata zagrało ponad pięćdziesiąt koncertów, głównie w krakowskich klubach, ponieważ w Nowej Hucie nie było wówczas miejsca na tego typu imprezy.
Lepsze czasy dla zespołu zaczęły się, kiedy zainteresował się nim Witold Donatan z agencji artystycznej Pokazz. Wspólnie utworzyli oni Yez Yez Gang, który zajął się produkcją muzyki dla nowohuckiej grupy i innych wykonawców z kraju i zagranicy. Najmłodszym członkiem tego "klanu" jest Sebastian - nowy raper, "świeża krew", jak mówią o nim koledzy.
- Pierwsze nagrania opublikowaliśmy rok temu za darmo w internecie - wspomina Dejo. - Spotkały się one z wielkim zainteresowaniem. Najpopularniejsze z nich, "To ona (Bogini seksu)" ściągnęło ponad dwa miliony osób.
Utwór ten trafił także jako bonus na nowy album Yez Yez Yo - "Trzecia część". Właściwa część nagrań układa się jednak w barwną opowieść o życiu w Nowej Hucie.
- Przygotowaliśmy tę płytę z myślą o sześćdziesięcioleciu naszego miasta - wyjaśnia Dejo. - Jesteśmy mocno zaangażowani w życie Nowej Huty. Znamy je bowiem zarówno od dobrej, jak i złej strony. Lecimy więc w tekstach niziutko nad głowami mieszkańców miasta. Rymujemy o tym, co nas boli, co nas martwi - przede wszystkim o życiu na blokowisku, o niemożliwości wyrwania się z jego kręgu, o braku alternatyw dla mieszkających na nim dzieciaków.
W poszczególnych utworach Yez Yez Yo wspierają specjalnie zaproszeni goście z całej Polski - PiH, Onar, Chada i Wdowa.
- Patrzymy na nowohuckie ulice z perspektywy ludzi dorosłych - twierdzi Dejo. - Mamy już rodziny, żony i dzieci. To sprawia, że nie rymujemy o głupotach. Oddajemy jednak klimat ulicy - nadal czujemy się bowiem jej częścią. (GZL)
[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie