Raport "Interforu"

Redakcja
Opublikowany w kwietniu 1992 roku przez "Time'a" raport nowojorskiej agencji detektywistycznej "Interfor" podważył oficjalną wersję zamachu w Lockerbie

jacek solarz

jacek solarz

Opublikowany w kwietniu 1992 roku przez "Time'a" raport nowojorskiej agencji detektywistycznej "Interfor" podważył oficjalną wersję zamachu w Lockerbie

Cztery dni przed świętami Bożego Narodzenia 1988 roku boeing 747 linii lotniczych Pan Am rozleciał się w powietrzu, pod wpływem potężnego wybuchu plastyku, nad szkockim miasteczkiem Lockerbie.
Najprawdopodobniej wybuch bomby pochłonął nie tylko 270 ofiar (w tym jedenastu mieszkańców Lockerbie, którzy zginęli na ziemi), ale również zahamował działania amerykańskich służb specjalnych na Bliskim Wschodzie. Mało kto dziś bowiem pamięta, że wśród 259 pasażerów boeinga 747 było również pięciu agentów amerykańskiego wywiadu.
Agenci owi, kierowani przez majora Charlesa McKee, wracali z Bejrutu, gdzie wypełniali misję zmierzającą do lokalizacji Amerykanów przetrzymywanych przez fundamentalistów islamskich. O ich obecności na pokładzie samolotu pasażerskiego świadczyło nie tylko pół miliona dolarów znalezionych przez szkockich wieśniaków, ale również mapa i szczegółowy szkic wnętrza jednego z budynków w Bejrucie, gdzie trzymano zakładników oraz zakodowana informacja, z której wynikało, że coś, co zaplanowali, miało się wydarzyć 11 marca 1989 roku.
Powyższe fakty oraz to, że w niespełna kilka godzin po wypadku na miejscu katastrofy pojawili się inni agenci CIA, którzy odeszli stamtąd z tajemniczą aktówką, przez blisko trzy lata utrzymywane były w pełnej tajemnicy. Co prawda obecność agentów wśród ofiar katastrofy została publicznie odnotowana przez telewizję, prasę i radio, ale ich pobyt na pokładzie boeinga 747 tłumaczono jako przypadkowy.
Większość oficjalnych raportów dotyczących podłożenia bomby w samolocie Pan Am sugerowała, że była to akcja terrorystyczna motywowana pragnieniem zemsty. Cała operacja miała być odwetem za zbombardowanie 15 kwietnia 1986 roku Trypolisu i Benghazi przez eskadrę 18 amerykańskich samolotów wojskowych. Atak ów był amerykańską odpowiedzią na serię zamachów terrorystycznych przeprowadzonych w Europie Zachodniej w latach 1985 - 1986 przez wywiad libijski. Głównym celem ataku były libijskie instalacje wojskowe, choć Amerykanie dążyli również do wyeliminowania rządzącego Libią Muamara Kadafiego. Dlatego bomby spadły również na koszary wojskowe w Al-Azzizija, gdzie mieszkał. Kadafi ocalał, lecz zginęła jego 16-miesięczna córka, a dwóch starszych synów zostało rannych.
Jakkolwiek wiele wskazywało na to, że zamach był dziełem agentów Kadafiego, to jednak wyniki dochodzenia przeprowadzonego przez szkockich detektywów wcale jednoznacznie nie wskazywały na libijskiego dyktatora. Wręcz przeciwnie. Szkocka policja wskazywała na Syrię i Iran, jednak nikt nie przedstawił przekonujących dowodów przemawiających za winą któregoś z tych państw.
Dopiero na początku 1991 roku, kiedy to prezydent Bush rozpoczął werbowanie Syrii do koalicji sprzymierzonych przeciw Irakowi, władze amerykańskie przeniosły całą odpowiedzialność za zamach z Syrii na Libię. W tym też roku rząd amerykański oskarżył o dokonanie zbrodni dwóch agentów libijskiego wywiadu - Abdela Baseta al-Megrahi i Al-Amina Khalifa Fhimaha. Wkrótce po tym gazety zaczęły przytaczać całą listę konsekwencji, które poniesie Libia, jeżeli obaj wspomniani nie zostaną przekazani w ręce amerykańskie.
Przez blisko siedem lat libijski dyktator Muamar Kadafi opierał się amerykańskim żądaniom, ściągając tym samym na rządzony przez siebie kraj różnego rodzaju sankcje, które zostały nałożone przez ONZ w kwietniu 1992 roku. Jedną z nich był zakaz lotniczej komunikacji z tym krajem.
Dopiero 5 kwietnia 1999 roku żądania Stanów Zjednoczonych i ONZ zostały spełnione. Jednak agentów nie wydano władzom USA. Przybyli do Holandii w towarzystwie zastępcy sekretarza generalnego ONZ - Hansa Corella i będą sądzeni w bazie wojskowej Camp Zeist, co ciekawe, według szkockiego prawa. Obydwaj twierdzą, że są niewinni. Proces ten może przynieść odpowiedź na szereg, pozostających jak dotąd bez odpowiedzi, pytań, z których chyba najistotniejsze jest to, czy rzeczywiście Lockerbie było odwetem za bombardowanie Trypolisu przez Amerykanów? Czy może geneza tragedii była zupełnie inna?
Oficjalna wersja wydarzeń 21 grudnia 1988 roku różni się bowiem nie tylko od wyników dochodzenia szkockiej policji, ale również od tych, jakie przeprowadziła na zlecenie agencji ubezpieczeniowej, w której ubezpieczony był Pan Am, nowojorska firma detektywistyczna "Interfor". Rezultaty dochodzenia prowadzonego przez pracowników "Interforu" jednoznacznie wskazywały na to, że wybór samolotu, w którym podłożono bombę, nie był przypadkowy, i że wpływ na to miała obecność na jego pokładzie wspomnianej już grupy majora McKee.
Przez blisko trzy lata raport "Interforu" był ignorowany przez wszystkie większe agencje informacyjne, jakkolwiek doskonale o nim wiedziano. Krążył w kręgach amerykańskich dziennikarzy jedynie w formie odbitek ksero. Dopiero w kwietniu 1992 roku został opublikowany przez wpływowy magazyn "Time". Raport był niewygodny dla wielu instytucji, ponieważ udzielał odpowiedzi na dwa najważniejsze pytania: "Dlaczego terroryści wybrali akurat samolot Pan Am 103?" i "W jaki sposób przeszmuglowali bombę na pokład samolotu przez bardzo szczelną kontrolę celną?".
Według raportu, inny zespół agentów CIA, który stacjonował we Frankfurcie, również próbował uwolnić amerykańskich zakładników. Działał jednak niezależnie od zespołu majora McKee, i co istotne również od, mieszczącego się w Langley w stanie Wirginia, sztabu Agencji. To właśnie agenci tego zespołu mieli nawiązać kontakt z Monzarem Al-Kassarem, syryjskim handlarzem broni i narkotyków, a zarazem krewnym szefa syryjskiego wywiadu, który uchodził za ważnego sponsora terrorystów.
Według "Interforu" Al-Kassar miał pomóc Amerykanom w uwolnieniu zakładników w zamian za zapewnienie ochrony szlaku przemytu narkotyków, który od pewnego czasu znajdował się pod ich obserwacją i prowadził przez... pokłady samolotów linii Pan Am!
Al-Kassar nie po raz pierwszy współpracował z Amerykanami. To właśnie on został wynajęty przez jeszcze innych agentów CIA - Richarda Secorda i Alberta Hakima do zaopatrywania w broń nikaraguańskich contras _oraz dostarczał broń do Iranu podczas wojny iracko-irańskiej. Fakty te ujrzały światło dzienne podczas procesu prowadzonego przez przedstawicieli Kongresu Stanów Zjednoczonych przeciwko podpułkownikowi Oliverowi Northowi.
Według raportu
"Interforu", zespół McKee dowiedział się o Al-Kassarze, a jego agenci zaczęli go śledzić. Rezultaty owej inwigilacji były bardzo zaskakujące. Wywiadowcy majora McKee zdali sobie sprawę z tego, że pewna, nie znana im grupa agentów CIA ochrania przemyt narkotyków przez lotnisko we Frankfurcie!
Al-Kassar był jednak doświadczonym agentem i dosyć szybko zorientował się, że jest śledzony przez grupę majora McKee. Współpracujący z nim agenci wywiadu syryjskiego zaczęli z kolei śledzić Amerykanów.
Według zamieszczonego w magazynie
"Time" raportu "Interforu", McKee zawiadomił o swoim odkryciu centralę Agencji w Langley. Jednak, gdy nie otrzymał z niej żadnych wytycznych dotyczących dalszego działania, postanowił wraz ze swoją grupą wrócić do kraju.
Fakt ten nie uszedł uwadze Al-Kassara i agentów wywiadu syryjskiego. Postanowili rozwiązać problem rękami islamskich terrorystów, którzy już od dłuższego czasu przygotowywali się do odwetu na Amerykanach. Ich celem było podłożenie bomby na pokładzie jednego z amerykańskich samolotów pasażerskich. Początkowo wybrali samolot _American Airlines
. Wkrótce za sprawą Al-Kassara zmienili ów cel...
Ostrzeżenia o zamierzonym zamachu napływały z wielu stron. Donosił o nich wywiad niemiecki, izraelski Mossad oraz... frankfurcka grupa CIA. Jednak nikt nie podjął konkretnych działań, aby zapobiec tragedii. Tymczasem Al-Kassar przystąpił do wykonania planu. Podłożenie bomby nie było trudne. Wszak chodziło o jeden z kontrolowanych przez CIA samolotów linii Pan Am, którymi dotąd przerzucano narkotyki. Ponoć to, że na pokładzie samolotu znajduje się bomba, nie uszło uwadze niemieckich agentów przydzielonych do nadzorowania przerzutu. Powiadomiona przez nich frankfurcka grupa CIA nie zrobiła jednak nic, aby zatrzymać samolot. Według raportu, jej członkowie chcieli się pozbyć grupy majora McKee, która wiedziała zbyt dużo.
Według założeń, maszyna miała eksplodować nad Atlantykiem. Tak się jednak nie stało. Bomba wybuchła za wcześnie i samolot rozleciał się nad terytorium Szkocji. W jego szczątkach zaraz zaczęli grzebać znani ze swej skrupulatności szkoccy detektywi, a w ślad za nimi pracownicy "Interforu". Było to bardzo nie na rękę CIA...
Raport "Interforu" ujrzał światło dzienne nie tylko za sprawą "Time'a", ale również Jamesa Traficante, kongresmena z Ohio, który miał go otrzymać od Victora Marchettiego - asystenta poprzedniego dyrektora CIA - Richarda Helmsa. Jego opublikowanie wywołało ostrą polemikę toczoną przez przedstawicieli amerykańskich mediów. Jedni bronili zawartych w nim tez, inni zaciekle je atakowali.
Do najbardziej zajadłych przeciwników raportu należeli Christopher Byron, dziennikarz "New York" _oraz korespondent _CNN _Steven Emerson. Obydwaj określili raport jako zwykłe pomieszanie faktów nie poparte żadnymi dowodami. Pierwszy zrobił to na łamach zatrudniającej go gazety, drugi na kartach książki "The Fall of Pan Am 103".
Według Emersona raport
"Interforu" był nieudanym powieleniem informacji, które już w 1990 roku podała stacja telewizyjna _NBC News. Doniosła ona o tym, że terroryści wykorzystali pomoc przekupionych pracowników Drug Enforcement Administration - organizacji zwalczającej przemyt narkotyków, by podłożyć bombę na pokładzie samolotu. Argument ten jednak nie był zbyt przekonujący. Wystarczy bowiem za DEA _podstawić _CIA _i dalsze opowiadanie miało bardzo wiele części wspólnych z przedstawionym powyżej raportem "Interforu".
Ważnym argumentem przytaczanym przez oponentów było to, że raport został opublikowany na tydzień przed procesem o odszkodowania, jaki wytoczyły rodziny ofiar zamachu liniom _Pan Am
. Dlatego uznano go za próbę podważenia argumentów obrony amerykańskiej firmy przewozowej.
Nie bez znaczenia było również to, że firmą "Interfor" kierował wówczas Juval Aviv - były agent izraelskiego wywiadu. Zdaniem przeciwników raportu, pozostał on wierny swoim byłym mocodawcom, którym bardzo na rękę było zrzucenie winy za zamach na wrogo nastawioną do Izraela Syrię. Konsekwencją raportu miał być kryzys dyplomatyczny pomiędzy Syrią i Stanami Zjednoczonymi, z którego korzyści mógł wyciągnąć tylko rząd Izraela.
Jednak, co ciekawe, Byron i Emerson nie poświęcili ani jednego zdania postaci Monzara Al-Kassara. Przedstawione przez nich teorie zasadniczo sprowadzają się do powtarzanej już od lat oficjalnej wersji wydarzeń, według której agenci wywiadu libijskiego podrzucili bombę na pokład _Pan Am 103 _i doprowadzili do śmierci 270 osób. Ich akcja miała być odwetem za zbombardowanie w 1987 roku Trypolisu przez amerykańskie samoloty. W dalszym ciągu jednak nie znamy odpowiedzi na wiele pytań. Być może znany ze swej zbrodniczej działalności Muamar Kadafi tym razem nie kłamie? Być może oddanie, na oczach całego świata, podejrzanych w ręce szkockiego wymiaru sprawiedliwości ma odkryć prawdę wydarzeń z grudnia 1988 roku?
Niewątpliwie jednak wydanie libijskich agentów jest częścią planowej polityki pułkownika Kadafiego. W sytuacji rozpadu Związku Sowieckiego i innych państw komunistycznych libijski dyktator od dłuższego już czasu nie może liczyć na opiekę ze strony potężnych sojuszników. Stąd też próba pogodzenia się z całym terroryzowanym dotąd przez niego światem. Być może zajęty sprawami Kosowa świat przyjmie wyciągniętą do niego dłoń? Poświęcenie dwóch agentów wywiadu nie jest zbyt dużą ceną za otwarcie granic…
JACEK SOLARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3