Ratują szkoły kosztem nauczycieli

Redakcja
Trzy szkoły w Starym Sączu zostaną od września połączone w jeden zespół, a filialna podstawówka w Jastrzębiku w gminie Muszyna przejdzie pod prywatne zarządzanie. Trwający niż demograficzny nie spowoduje na Sądecczyźnie oświatowego trzęsienia ziemi. Jeśli jednak ktoś straci na zapowiadanych zmianach, to będą to nauczyciele.

REGION. Oświata walczy z niżem demograficznym

- Nie ma mowy o podobnym scenariuszu, o jakim słyszymy w Łodzi, gdzie do likwidacji wyznaczono dziewiętnaście szkół - mówi dyrektor sądeckiej delegatury Kuratorium Oświaty Stanisław Szudek. Gminy mają czas do końca lutego, by zgodnie z ustawą zdecydować z półrocznym wyprzedzeniem o ewentualnej likwidacji lub przekształceniach szkół. Na razie zapowiadają się zmiany w Starym Sączu i w gminie Muszyna, która utrzymuje małe filialne szkoły w Jastrzębiku, Miliku i Andrzejówce.

W Nowym Sączu niż demograficzny ustabilizował się na takim poziomie, że nie ma zagrożenia likwidacją szkół. - Szkoła Podstawowa nr 1 na przykład została przekształcona w gimnazjum nr 11, więc nie ma zagrożenia rywalizacji sąsiadujących "jedynki" i "dwójki". Pozostałe tak są rozmieszczone po osiedlach, że nie brakuje im uczniów - mówi Waldemar Olszyński, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Nowym Sączu. Podkreśla, że ponad połowa młodzieży uczącej się w szkołach ponadgimnazjalnych pochodzi spoza Nowego Sącza, do którego ciągną absolwenci gimnazjów z okolicznych gmin. To jedna z przyczyn, dla których upadło wcześniej liceum w Piwnicznej.

- Z tego samego powodu musimy ratować trzy zespoły szkół w Starym Sączu, łącząc je w jedną dużą jednostkę - mówi Zbigniew Czepelak, dyrektor Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu Starostwa Powiatowego. - Ograniczymy tym sposobem rywalizację w zdobywaniu młodzieży na podobne kierunki. Racjonalniej i oszczędniej będziemy wydawać środki na utrzymanie - dodaje.

Z trudem godzi się z tą sytuacją dyrektorka Zespołu Szkół Zawodowych im. Wł. Orkana w Starym Sączu Bogumiła Hybel. Nie ukrywa, że na takich roszadach może stracić pracę nawet ponad dziesięciu nauczycieli zatrudnionych u niej na roczne kontrakty.

- Zapewniamy, że uczniowie na tym połączeniu nie stracą, a wręcz przeciwnie, mogą zyskać poprzez lepsze wyposażenie pracowni - oświadcza Czepelak.

Te same zapewnienia płyną z Urzędu Miasta i Gminy w Muszynie. Tam trzy dni temu Rada Miasta i Gminy Uzdrowiskowej podjęła uchwałę otwierającą drogę do zmiany statusu trzech małych szkółek filialnych należących do Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Muszynie-Złockiem. Chodzi o wspomniane już szkoły w Jastrzębiku, Miliku i Andrzejówce.

W pierwszej uczy się w najmłodszych klasach 39 dzieci, w Miliku - 50, zaś w Andrzejówce - 36.

Dyrektor zespołu z Muszyny Stanisław Korona przyjmuje już od roku klasę trzecią z Jastrzębika i od dwóch sezonów z Andrzejówki. Jego szkoła dysponuje bardzo dobrą bazą, nowym boiskiem podobnym do "orlika" ze sztuczną nawierzchnią. Na wykończenie czeka pawilon z siedemnastoma salami lekcyjnymi.

- Chciałbym mieć kim wypełnić te sale w przyszłości - dodaje dyrektor Korona, dokładnie licząc stan osobowy swoich uczniów i prognozy na przyszłość.

Wiceburmistrz Muszyny Włodzimierz Tokarczyk przekonuje, że filie nie będą zlikwidowane. Szkołę w Jastrzębiku przejmie od września Urszula Leśnik, obecnie dyrektorka szkoły w Czyrnej. Nadal będzie to placówka publiczna. W przypadku pozostałych dwóch podjęta została uchwała intencyjna umożliwiająca ich przejęcie. - Najpierw, tak jak to było w Jastrzębiku, zwrócimy się do nauczycieli z ofertą. Gdyby nikt się nie znalazł, gmina nadal jest zdeterminowana finansować te małe szkoły - zapewnia Tokarczyk. Jednym ze sposobów na ratowanie filialnych szkółek jest przejmowanie ich przez organizacje społeczne. Tak stało się w Czyrnej, gdzie przed dziesięcioma laty szkołę od gminy Krynica przejęło Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Wsi Czyrna Urszuli Leśnik. Dziś zgodziła się przejąć szkółkę w Jastrzębiku, jako osoba prywatna.
Pociągnie to zmiany osobowe. Pozostaną co prawda dwie nauczycielki na pełnych etatach, ale z trzech pedagogów zatrudnionych na godziny, zostanie tylko dwóch, a z trzech pracowników obsługi jedna sprzątająca z uprawnieniami palacza. - Warunki nauki dla dzieci na pewno się nie pogorszą - mówi Urszula Leśnik.

Ustawa o systemie oświaty dopuszcza przejęcie szkoły przez osobę prywatną. Oznacza to jednak na ogół redukcję etatów. - Nauczyciele, którzy zostają, są zatrudnieni w oparciu o przepisy Kodeksu Pracy, a nie z Karty Nauczyciela - a to oczywiście wiąże się z utratą wielu przywilejów i mniejszymi zarobkami. Właśnie na tym polegają oszczędności robione przez samorządy - usłyszeliśmy od Stanisława Szudka, dyrektora sądeckiej delegatury kuratorium.

Wojciech Chmura

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie