Reforma podzieliła związkowców [WIDEO]

Anna Kolet-Iciek
„Solidarność” czeka teraz na ruch minister Anny Zalewskiej
„Solidarność” czeka teraz na ruch minister Anny Zalewskiej fot. Michał Dyjuk
Udostępnij:
Edukacja. Związek Nauczycielstwa Polskiego ostro krytykuje reformę oświaty. Tymczasem członkowie „Solidarności” widzą dużo plusów.

Związkowcy z „Solidarności” są pewni, że większość nauczycieli zyska na zmianach planowanych przez PiS, a dla tych, którzy mogliby stracić pracę, proponują wprowadzenie pakietu osłonowego.

WIDEO: Minister edukacji broni reformy oświaty. "Mamy ponad 60-procentowe poparcie dla naszych działań"

Źródło: TVN24/x-news

ZNP od kilku miesięcy protestuje przeciwko zapowiadanej reformie edukacji. Główny zarzut to perspektywa gigantycznych zwolnień w szkołach. Według obliczeń związkowców pracę mogą stracić nawet 34 tys. osób. Do tego dojdzie chaos związany z koniecznością wprowadzenia nowych programów nauczania i podręczników, na przygotowanie których wydawcy dostaną zaledwie kilka miesięcy. Dlatego na 10 października związek zapowiada pikiety w 16 miastach wojewódzkich. Nie wyklucza również podjęcia bardziej radykalnych kroków, by doprowadzić do wycofania się rządu z pomysłu likwidacji gimnazjów.

„Tajfun, który nadciąga, wymaga od nas solidarności zawodowej (…). Wspólnie zatrzymamy niedobrą zmianę w edukacji!” - czytamy na stronie ZNP.

O solidarność może być jednak trudno. Drugi co do wielkości związek zawodowy zrzeszający nauczycieli właśnie zajął oficjalne stanowisko w sprawie reformy. - Prawda jest taka, że na tych zmianach większość nauczycieli zyska - twierdzi Ryszard Proksa, przewodniczący nauczycielskiej „Solidarności”. - Dotyczy to głównie nauczycieli w szkołach podstawowych i liceach, którzy teraz siedzą cicho, bo wiedzą, że po wejściu w życie reformy na pewno nie stracą pracy. Problem zwolnień dotyczy niewielkiej liczby osób zatrudnionych w samodzielnych gimnazjach, których w całej Polsce jest 1,5 tys.

„Solidarność” nie zamierza przyłączać się do protestów organizowanych przez ZNP. - Uważam, że ich działania są polityczne, a nie związkowe - mówi Proksa. - My chcemy negocjować z MEN, bo widzimy, że determinacja rządzących, aby ta reforma weszła w życie, jest tak duża, że na pewno nie odpuszczą. W tej sytuacji chcemy ochronić jak największą liczbę nauczycieli.

W ubiegłym tygodniu związkowcy z „Solidarności” spotkali się z minister Anną Zalewską i przedstawili jej swoje stanowisko. Zgodzą się na wejście w życie reformy i nie wyprowadzą nauczycieli na ulice, ale pod warunkiem wdrożenia „pakietu osłonowego”. - Po pierwsze, chcemy przywrócenia prawa nauczycieli do przechodzenia na wcześniejsze emerytury bez względu na wiek - mówi Ryszard Proksa.

Dotyczyłoby to osób, które przepracowały 30 lat, z czego 20 przy tablicy. Zdaniem Proksy takie rozwiązanie pomogłoby również młodym nauczycielom, którzy teraz mają małe szanse na znalezienie pracy, bo etaty blokują starsi pedagodzy.

„Solidarność” domaga się też wprowadzenia programu rekompensat finansowych dla nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi dobrowolnie odchodzących z zawodu lub na emeryturę. - Proponujemy, aby pracownikom szkół przysługiwała w takim wypadku roczna odprawa - mówi Proksa.

Do roku miałby też być wydłużony okres stanu nieczynnego nauczycieli. W skrócie polega to na tym, że nauczyciel, dla którego w danym momencie nie ma pracy w szkole, przestaje uczyć, ale cały czas pobiera wynagrodzenie. Obecnie stan nieczynny może trwać góra 6 miesięcy.

Kolejny warunek, jaki stawia „Solidarność”, to ustalenie maksymalnej liczby uczniów w klasach, bo im mniej są one liczne, tym więcej pracy dla nauczycieli. Teraz o liczebności klas decydują samorządy. - Dlatego mamy w szkołach ponadgimnazjalnych klasy liczące nawet 42 uczniów. My proponujemy maksymalnie 20 w szkole podstawowej, 25 w liceum i 28 w szkole zawodowej - wylicza Proksa.

„Solidarność” czeka teraz na ruch MEN. - Na spotkaniu z minister Zalewską najwięcej wątpliwości wzbudziła sprawa przywrócenia wcześniejszych emerytur i to, zdaniem pani minister, może być najtrudniejsze do zrealizowania - mówi Ryszard Proksa.

Sławomir Broniarz, prezes ZNP, zaznacza jednak, że obiecywanie nauczycielom przywrócenia wcześniejszych emerytur to zwykłe oszustwo. - Nie da się w obecnym modelu powrócić do tego rozwiązania. Nauczyciele otrzymywaliby głodowe świadczenia na poziomie tysiąca złotych brutto - zauważa Broniarz.

- Co ciekawe - dodaje szef ZNP - wielu działaczy „Solidarności”, którzy dziś popierają plany MEN, 17 lat temu pomagało ministrowi Handkemu wprowadzać gimnazja w życie, zastanawiam się, skąd u nich taka nagła wolta, może chodzi o to, żeby zawsze być „przy korycie”?

[email protected]

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
należysz
do NSDAPiS?
Z
Zwiazkowiec
Jestem przew. związku zawodowego , jestem zdziwiony problemem. Jestem ojcem i popieram zmiany . Nie tak dawno problemy były , i nadal są w niektórych zakładach - problem rozwiązano przebranżowieniem , to w zamian za likwidacje nie potrzebnych gimnazjów , a co za tym idzie sekretariatów , dodatkowych dyrektorów
przeszkolić tych ludzi na inne zawody - co rączki by zabolały. Do roboty a nie grzać d*** na stołkach.
h
hania
Trzeba było się kształcić w zawodzie nauczyciela.
A
Ainenkiel
Odnoszę wrażenie, że związkowcy z ZNP będą kontestować wszystko co zaproponuje w dobrych zmianach RZĄD RAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI. Przecież członkowie "Solidarności" nauczycielskiej wiedzą, że to powrót do sprawdzonego w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej systemu kształcenia i wychowania. Wiedzą, że to powrót do systemu, który związkowcy z "Solidarności" "obalili lub przyczynili się do powstania gimnazjów, nie pasujących nijak do rzeczywistości w Rzeczpospolitej Polskiej XXI wieku. To nie czasy międzywojnia w dwudziestoleciu XX wieku, kiedy nauka tak jak praca w gimnazjum nie była dla wszystkich i stąd mieliśmy w 1939 r. 72% analfabetów w RP. Brawo, popieram i ja , niech więc ta obecna nauczycielska "SOLIDARNOŚĆ" przekona tym razem związkowców z ZNP - przypominając im czym był i jakie były osiągnięcia w efektywności kształcenia i wychowania na poziomie szkół podstawowych w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
A
Ainenkiel
Odnoszę wrażenie, że związkowcy z ZNP będą kontestować wszystko co zaproponuje w dobrych zmianach RZĄD RAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI. Przecież członkowie "Solidarności" nauczycielskiej wiedzą, że to powrót do sprawdzonego w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej systemu kształcenia i wychowania. Wiedzą, że to powrót do systemu, który związkowcy z "Solidarności" "obalili lub przyczynili się do powstania gimnazjów, nie pasujących nijak do rzeczywistości w Rzeczpospolitej Polskiej XXI wieku. To nie czasy międzywojnia w dwudziestoleciu XX wieku, kiedy nauka tak jak praca w gimnazjum nie była dla wszystkich i stąd mieliśmy w 1939 r. 72% analfabetów w RP. Brawo, popieram i ja , niech więc ta obecna nauczycielska "SOLIDARNOŚĆ" przekona tym razem związkowców z ZNP - przypominając im czym był i jakie były osiągnięcia w efektywności kształcenia i wychowania na poziomie szkół podstawowych w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
g
grzeg
Kiedyś, ze względu na swoją sytuację zawodową, należałem do ZNP. Na szczęście to bezpowrotna przeszłość!
G
Gość
Przecież są zawody, w których praca jest o niebo cięższa niż w oświacie, a tam jakoś nie proponuje się wcześniejszych emerytur. Np. trudno sobie wyobrazić pracę na budowie na rusztowaniach czy w stoczni w wieku 65 (czy - jak jest obecnie - nawet 67 lat), natomiast w oświacie - jest to raczej realne, pomijają jeden fakt: praca w zbiorowisku, więc łatwość zarażania się grypą (niebezpieczną w podeszłym wieku).
Dodaj ogłoszenie