sportowy24
Regionalny Puchar Polski. Piotr Morawski w futsalu zdobywał...

Regionalny Puchar Polski. Piotr Morawski w futsalu zdobywał trofea. A Wiślanie? To nie tylko drużyna. To rodzina! [ZDJĘCIA]

Zdjęcie autora materiału
Tomasz Bochenek

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Wrzesień 2018, Wiślanie - Soła Oświęcim
1/24
przejdź do galerii

Wrzesień 2018, Wiślanie - Soła Oświęcim ©Tomasz Bochenek

- Na boisku jesteśmy impulsywni, a wiadomo, że bratu masz śmiałość powiedzieć więcej niż kolegom. Dlatego to zawsze z braćmi były podczas gry jakieś niesnaski. Jednak to, co na boisku, zostaje na boisku. Potem przybijamy piątkę i jest dobrze. Mamy bardzo bliskie relacje – opowiada Piotr Morawski.
Wiślanie Jaśkowice. Najlepszy zespół w gminie Skawina, w tym mieście rozgrywa swoje mecze. Piotr grono Morawskich w klubie powiększył trzy lata temu. - Rodzina i drużyna są ze sobą powiązane, bo prawie wszyscy jesteśmy jakoś w piłkę zaangażowani – mówi 31-latek, na boisku zazwyczaj lewy obrońca.

W środku pomocy gra jego młodszy o rok brat – Michał. Z boku mecze obserwuje dyrektor sportowy – a w praktyce działacz na wszystkich możliwych polach – Janusz Morawski.
Dla Piotra i Michała - wujek, brat ich ojca Zbigniewa, który też zawsze jest na meczach i który, tak jak Janusz, też w Wiślanach grał. Ich pokolenie w klubie reprezentuje także Marcin Morawski, wciąż bawiący się piłką w II drużynie (w „okręgówce”). Z kolei jego syn Nikodem - kuzyn Piotra i Michała - w poprzedniej rundzie występował w III-ligowych Wiślanach, obecnie jest w Sole Oświęcim. Przygodę z piłką w ubiegłym roku zakończył natomiast Maciej Morawski, młodszy brat Piotra i Michała.

- Zawsze temat piłki przewija się w rodzinnych rozmowach. Mój tata też przecież prowadzi klub: Parafialny Klub Sportowy Milenium w Skawinie – 150 dzieciaków, osiem grup młodzieżowych. Ja pracuję w firmie Janusza, więc rozmowy o piłce, o naszych meczach, toczą się też w pracy – opowiada Piotr, absolwent Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości w Krakowie, zawodowo zarządzający nieruchomościami.

W futbolu osiągnął w rodzinie najwięcej. Razem z Michałem grali w Puszczy w II lidze. Występy w niepołomickim klubie godzili z grą w futsal, w zespole z podwielickiego Grajowa, na zapleczu ekstraklasy. - Kiedy trenerem Puszczy był Tadeusz Piotrowski, trochę przymykał na to oko – wspomina Piotr.

Trenerzy się jednak zmienili, z drużyny odszedł Michał. Drugi z Morawskich rozstał się z niepołomickim klubem w 2012 roku – i było to rozstanie z grą na dużych boiskach. Postawił na futsal.

- Był moment, gdy zastanawiałem się czy to nie był błąd – opowiada Piotr. - Ale potem byłem bardzo zadowolony i gdyby nie problemy zdrowotne, to pewnie nadal kopałbym na hali. Powiem tak: sprawiało mi to dużo większą przyjemność.

Łatwo o satysfakcję, kiedy gra się w zespole topowym – a takim była Wisła Krakbet Kraków. Morawski sięgnął z nią po dwa tytuły mistrza Polski, dwa razy zdobył Puchar Polski, zagrał w europejskich pucharach. Jego pozycja w drużynie rosła z każdą rundą.

- Samograj. W ostatnim sezonie zdobyliśmy na początku Superpuchar, potem Puchar Polski i mistrzostwo. Ta potrójna korona to było coś pięknego. Ja, niestety, sezon kończyłem już na trybunach, ze względu na skręcone kolano – miałem zwichnięcie rzepki i naderwanie więzadeł - ale cały czas byłem z chłopakami – opowiada o wydarzeniach z wiosny 2015 roku.

Mistrzowski zespół został rozwiązany. Piotr natomiast liczył się z tym, że z powodu urazu będzie zmuszony zakończyć przygodę ze sportem. Z pomocą przyszedł, a jakże, brat. Nie tylko piłkarz, ale też fizjoterapeuta, właściciel gabinetu w Skawinie.

- Leczyłem się u doktora Kruka, jednak wielką zasługę ma też Michał i jego ekipa rehabilitantów. Doprowadzili moje kolano do takiego stanu, że mogę normalnie grać i, odpukać, nie odczuwam dolegliwości. To był rok rehabilitacji, praktycznie codziennie – wspomina Piotr.


Wyleczony, dołączył do Wiślan, znów znalazł się w drużynie z Michałem. I tak już zostało.

- Zdecydowanie największym sukcesem, dla mnie osobiście i dla całego klubu, był awans do trzeciej ligi. Po nim musiał nastąpić przeskok organizacyjny, finansowy, ale podołaliśmy – ocenia Piotr ostatnie trzy lata.

Pierwszy sezon w III lidze zespół skończył w środku tabeli. Teraz walczy o utrzymanie, grając jednocześnie na drugim froncie – w Pucharze Polski. 2 kwietnia, w finale na szczeblu podokręgu krakowskiego, Wiślanie zmierzą się z Hutnikiem na jego stadionie. Jesienią, w tym samym miejscu, w spotkaniu ligowym ulegli mu 2:8.

– To był dla nas duży cios. Nie wyszedł nam mecz, popełniliśmy bardzo dużo błędów, Hutnik wykazał wszystkie nasze braki. To był trudny moment, ale podnieśliśmy się po nim bardzo szybko – komentuje Piotr Morawski. - Zimą graliśmy z Hutnikiem sparing, wygraliśmy 4:1, więc trochę się odbiliśmy po tamtej wpadce. Wiadomo, że sparing to nie to samo co mecz o stawkę, ale mam nadzieję, że w Pucharze Polski podejmiemy z Hutnikiem równą walkę i powalczymy o zwycięstwo.

A Piotra w najbliższych tygodniach czekają nie tylko sportowe emocje. Albo inaczej: naprawdę ważne wydarzenie nastąpi w niepiłkarskim obszarze jego życia. Co może mieć jednak wpływ na obszar futbolowy...

- W maju urodzi mi się dziecko, zmienią się priorytety – mówi Morawski, od 2013 roku żonaty z Justyną, koleżanką z liceum. - Nie wiem, czy wciąż będę kopał piłkę, to wyjdzie w praniu. Ale na pewno nadal będę pomagał w klubie, czy to wujkowi, czy tacie - zapewnia.

REGIONALNY PUCHAR POLSKI w SPORTOWY24.PL

Wszystko o Regionalnym Pucharze Polski - newsy, ciekawostki, wyniki i tabele!


Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Terminarz regionalny PP

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Polecamy

MISTRZOWIE AGRO Przyjmujemy zgłoszenia

MISTRZOWIE AGRO Przyjmujemy zgłoszenia

MISTRZOWIE MOTORYZACJI. Głosowanie zakończone!

MISTRZOWIE MOTORYZACJI. Głosowanie zakończone!