Rekordowo dobre nastroje na rynku budowlanym. Sprzedaż mieszkań nadal rośnie. Ceny generalnie też, choć w Poznaniu i Gdańsku właśnie spadły

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Wojciech Matusik
Udostępnij:
Polacy nie przestali w tym roku szturmować biur deweloperów. W pierwszym kwartale znakomita passa z dwóch poprzednich lat jeszcze się umocniła. Ludzie kupują mieszkania zarówno za gotówkę, jak i na kredyt. Odsetek tych ostatnich dynamicznie rośnie: wartość kredytów mieszkaniowych zbliżyła się pierwszym kwartale do rekordowego poziomu z 2008 r. Jedyne, co martwi deweloperów, to wzrost cen robocizny i materiałów budowlanych.

- Właśnie drożejące materiały oraz coraz większe problemy ze znalezieniem odpowiednio fachowej kadry pracowników budowlanych są głównym powodem wzrostu cen – mówi nam Mariusz Bryksy, znany krakowski deweloper. Dodaje, że w miastach takich, jak Kraków, czynnikiem wpływającym mocno na ceny są także rosnące koszty gruntów, a to dlatego, że tych naprawdę atrakcyjnych zostało bardzo mało.

Inwestycje deweloperskie nadal sprzedają się bardzo dobrze

Pierwszy kwartał bieżącego roku na rynku deweloperskim upłynął pod znakiem dobrej sprzedaży i definitywnego końca programu Mieszkanie dla Młodych. W pierwszym kwartale mieliśmy do czynienia z umiarkowanymi wzrostami średniej ofertowej ceny metr kwadratowy wynoszącymi od 1,5 do 1,8 proc. (Warszawa, Kraków, Wrocław) lub brakiem zmian (Łódź). W niektórych miastach (Poznań i Gdańsk) ceny nieco spadły.

- Zmiany dotyczące Gdańska oraz Poznania, mogą cieszyć potencjalnych klientów firm deweloperskich z tych miast. Wymienione metropolie stały się bardziej dostępne cenowo dla nabywców nowych mieszkań. Opisywana kwestia ma szczególne znaczenie w przypadku Gdańska, który z kwartału na kwartał notował kolejne wzrosty przeciętnej ceny 1 mkw. mieszkań deweloperskich, komentuje Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Lawinowy wzrost zainteresowania kredytami hipotecznymi

Mocno nasila się zainteresowanie kredytami hipotecznymi. W pierwszym kwartale ich wartość dobiła do 12 mld zł. Będzie to więc jeden z najlepszych pierwszych kwartałów w historii. Podobny wynik dotychczas udało się osiągnąć tylko trzy razy – w 2007 r., 2008 r. i 2011 r. Co zatem skłania Polaków do takiego zainteresowania kredytami hipotecznymi?

– Z jednej strony mamy rekordowo niskie stopy procentowe, które zgodnie z zapowiedziami prezesa NBP nie wzrosną w najbliższych latach. Kredyty są więc tanie i dość łatwo dostępne. Jednocześnie Polacy nie boją się zadłużać. Dobra sytuacja gospodarcza bezpośrednio przekłada się bowiem na wyższe wynagrodzenia i niskie bezrobocie, co daje poczucie bezpieczeństwa, komentuje Jarosław Sadowski, ekspert Expandera.

- Coraz więcej osób inwestuje w mieszkania nie po to, by w nich zamieszkać, tylko by ulokować w nich oszczędności, bo to jest dziś o wiele bardziej opłacalne niż trzymanie środków na lokacie, a zarazem bardzo bezpieczne. Powstają w ten sposób nowe mieszkania na wynajem, których bardzo w Polsce brakuje – dopowiada Mariusz Bryksy

- Coraz więcej osób inwestuje w mieszkania nie po to, by w nich zamieszkać, tylko by ulokować w nich oszczędności, bo to jest dziś o wiele bardziej opłacalne niż trzymanie środków na lokacie, a zarazem bardzo bezpieczne. Powstają w ten sposób nowe mieszkania na wynajem, których bardzo w Polsce brakuje – dopowiada Mariusz Bryksy

Taniejący frank szwajcarski budzi optymizm

Bardzo dobrą informacją dla osób spłacających kredyty frankowe jest spadek kursu tej waluty poniżej poziomu 3,50 zł. – Przy obecnym kursie (3,48 zł) poziom raty zbliża się do tego, ile wynosiła ona w momencie wypłaty kredytu. Dla przykładu przy długu ze stycznia 2008 r. na kwotę 300 000 zł na 30 lat, rata wynosi obecnie 1580 zł, czyli jest o zaledwie 46 zł wyższa niż na początku. Jest tak, mimo że kurs jest o 60% wyższy niż w dniu wypłaty takiego kredytu - komentuje Jarosław Sadowski.

Drożeją mieszkania z drugiej ręki

Na rynku wtórnym w każdym z analizowanych przez Metrohouse największych miast średnie kwoty po jakich nabywamy lokale były wyższe niż przed rokiem. Taka sytuacja nie jest zaskakująca, biorąc pod uwagę utrzymujący się na wysokim poziomie popyt na mieszkania generowany przez inwestorów. Przyspieszenie decyzji o zakupie nieruchomości może być także pochodną perturbacji związanych z wdrażaniem programu Mieszkanie Plus. Wprawdzie obietnica budowy 100 tysięcy mieszkań jest imponująca, ale mając na uwadze rozgrzany rynek mieszkaniowy, a w następstwie wzrastające koszty robocizny i materiałów budowlanych, może to być naprawdę duże wyzwanie.

- Największe wzrosty cen nabywanych lokali w odniesieniu do zeszłego miesiąca odnotowaliśmy w Łodzi, gdzie nabywcy płacili średnio 3883 zł za m kw., czyli 3,7 proc. więcej niż w lutym. Wzrosty widoczne są w Poznaniu, gdzie za m kw. płaciliśmy w I kw. 5492 zł, czyli o 3 proc. więcej niż przed miesiącem i aż o 9 proc. więcej niż przed rokiem, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

ZOBACZ KONIECZNIE:

WIDEO: Poważny program

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polacy posiadają coraz droższe smartfony

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Kraków jest przeludniony, przerośnięty, nadmiernie zabudowany, więc deweloperom trzeba wręczyć tzw. wilczy bilet (powinni być w Krakowie uznani za persona non grata). Miasto nie może rosnąć bez końca, gdyż taki przerost powoduje dyskomfort życia (a jednocześnie inne miasta się wyludniają). Ludność napływową i wielodzietnych wyrzucić z Krakowa i przesiedlić do wyludniającej się Łodzi czy wyludniających się Katowic, czyli miast przemysłowych, w których się wytwarza dochód narodowy (Kraków to miasto-pasożyt, gdyż nie ma fabryk, a więc nie wytwarza dochodu narodowego, lecz go konsumuje - biurowce pożerają dochód narodowy). Pracujący w biurach są ciężarem dla gospodarki narodowej i liczba siedzących za biurkami powinna być zredukowana do minimum.
.
Przy takim natężeniu rynku mieszkaniowego, każdy kumaty wie, że to wszystko pierdol..ie jak bańka mydlana.. W Stanach też zadłużali się na potęgę..i to lata przed nami. Takie jest prawo ekonomii i rynku. Deweloperzy i producenci zarobią, klienci będą w przyszłości mieli problem.. !
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie