Remont po krakowsku, czyli źle sprawdzili granicę miasta

  • Dziennik Polski

Arkadiusz Maciejowski

Kontrowersje. Krakowscy urzędnicy, zamiast zaglądnąć do map, uznali, że miasto kończy się tam, gdzie stoi znak. I pomylili się o 30 metrów. W efekcie fragment ważnej drogi wjazdowej do stolicy Małopolski nie został odnowiony.
Remont al. 29 Listopada zakończył się 30 metrów przed faktyczną granicą miasta
 fot. Michał Gąciarz

Za remont wzięły się dwie instytucje. Ta samorządowa miała naprawić drogę od strony Krakowa, zaś państwowa - od Warszawy. Ale, niestety, nie udało im się spotkać w jednym punkcie. Między dwoma odnowionymi fragmentami trasy pozostał 30-metrowy odcinek z popękanym asfaltem. - Pachnie to Bareją - złośliwie komentują kierowcy.

Winę za absurdalną sytuację ponoszą pracownicy krakowskiego Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. To oni zdecydowali o remoncie części al. 29 Listopada. Prace miały obejmować odcinek od skrzyżowania z ul. Banacha do granicy miasta. Urzędnicy nie sprawdzili jednak dokładnie, gdzie ona przebiega. - Zleciliśmy prace, które zostały wykonane do znaku wskazującego „koniec Krakowa” - przyznaje Michał Pyclik z ZIKiT. Problem w tym, że granica formalnie znajduje się kilkadziesiąt metrów dalej.

Tuż przed Światowymi Dniami Młodzieży Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zdecydowała, że odnowi kolejny fragment tej trasy wjazdowej do Krakowa. Ta instytucja odpowiada z kolei za jezdnie będące już poza miastem. - Dlatego wyremontowaliśmy nawierzchnię od strony Węgrzc do granicy Krakowa, ustalonej w dokumentach. A nie do miejsca, gdzie stoi znak - mówi Iwona Mikrut, rzeczniczka GDDKiA.

I tak między dwoma odnowionymi odcinkami został zniszczony, popękany fragment. - To fatalna wizytówka miasta, ale także niebezpieczne miejsce. Auto jadące po nowym asfalcie nagle i bez ostrzeżenia wpada w koleiny - mówi pan Wojciech, mieszkaniec pobliskiego osiedla Górka Narodowa.

Jak udało nam się ustalić, pracownicy GDDKiA jeszcze przed rozpoczęciem swoich prac informowali krakowskich urzędników z ZIKiT, że popełnili oni błąd. - Urzędnicy mogli więc wyjść z inicjatywą i dogadać się z GDDKiA , że roboty zostaną rozszerzone o te nieszczęsne 30 metrów, ale z zastrzeżeniem, że zapłaci za nie miasto - mówi radny Edward Porębski, przewodniczący Komisji Infrastruktury Rady Miasta Krakowa.

W ZIKiT tłumaczą, że nie zrobili tego, bo uznali, że... poczekają do czasu, aż rozpocznie się kompleksowa przebudowa al. 29 Listopada. Ta może jednak ruszyć dopiero za rok.

Urzędnicy z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, decydując się na remont al. 29 Listopada, nie sprawdzili na oficjalnych mapach, jak dokładnie przebiega granica miasta. Uznali, że jest ona tam... gdzie znajduje się znak „koniec Krakowa”. I zakończyli wymianę nawierzchni o 30 metrów za wcześnie, niż powinni, zostawiając w ten sposób nieodnowiony odcinek trasy, którą codziennie do stolicy Małopolski wjeżdżają tysiące kierowców od strony Warszawy.

- Wychodzi na to, że błędnie sugerowaliśmy się znakiem, bo granica jest te kilkadziesiąt metrów dalej - przyznaje Michał Pyclik z biura prasowego ZIKiT.

Najbardziej bulwersujące jest jednak to, że urzędnicy, już po zakończeniu remontu, gdy dowiedzieli się o swoim błędzie, nie zrobili nic, aby go naprawić. A mieli do tego okazję. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad tuż przed Światowymi Dniami Młodzieży remontowała kolejną część tej ważnej trasy, tylko że tę znajdującą się tuż poza granicami miasta.

Urzędnicy nie wystąpili jednak do GDDKiA z żadną prośbą, by rozszerzyli swoją inwestycję i przy okazji wyremontowali także te 30 metrów jezdni, będących jeszcze na terenie Krakowa (za które formalnie odpowiada ZIKiT). Swoją bezczynność tłumaczą m.in. tym, że... na dodatkowe prace nie mieli już zabezpieczonych pieniędzy. A musieliby dołożyć się GDDKiA do inwestycji, bo ta instytucja nie może finansować remontów nie swoich dróg.

Teoretycznie urzędnicy mogliby wystąpić do radnych miejskich o korektę w budżecie Krakowa i przesunięcie dodatkowych pieniędzy na dokończenie al. 29 Listopada.

- Nie przypominam sobie takiego wniosku, a zapewne radni by się do niego przychylili - mówi Edward Porębski, przewodniczący Komisji Infrastruktury Rady Miasta Krakowa.

W ZIKiT ewidentnie uznali jednak, że kierowcy powinny zadowolić się na razie... planami kompleksowej przebudowy tej ulicy. Ta faktycznie ma nastąpić, ale nie wiadomo, kiedy się rozpocznie. W najbliższych dniach ogłoszony ma być dopiero przetarg, w którym zostanie wybrana firma odpowiedzialna za opracowanie projektu, a następnie remont tej ważnej drogi. Aleja zostanie poszerzona do dwóch pasów w każdym kierunku na odcinku od ul. Opolskiej do... granic miasta - kierowcy oczywiście mają nadzieję, że przy okazji tej inwestycji urzędnicy określą ją już prawidłowo.

Firma, która wygra przetarg, na stworzenie samego projektu będzie jednak potrzebowała nawet rok. O czym już wcześniej otwarcie mówili w ZIKiT. - Jeśli okaże się, że nie rozpocznie ona szybko prac budowlanych, tylko np. pod koniec 2017 roku, a stan tego małego, nieodnowionego fragmentu al. 29 Listopada będzie po zimie bardzo zły, wtedy pewnie zrobimy jakiś doraźny remont - podkreśla Michał Pyclik.

Z kolei kierowcy uważają, że już teraz jest on w fatalnym stanie. - Może na tych 30 metrach nie ma ogromnych dziur, ale są koleiny, co jest jeszcze bardziej niebezpieczne, bo jadąc od strony Warszawy, wjeżdża się nagle z równego asfaltu, ułożonego przez GDDKiA, na pofałdowaną nawierzchnię, którą pominął ZIKiT. Po chwili dopiero znów wjeżdża się na prostą nawierzchnię - podkreśla pan Wojciech, mieszkaniec ul. Bociana.

W ZIKiT jakiekolwiek prace na al. 29 Listopada w tym roku wykluczają. Ponieważ... idzie zima.

Krakowscy radni nie ukrywają oburzenia błędami i brakiem zaangażowania urzędników w ich naprawienie. - Będę na ten temat rozmawiał z wiceprezydentem Tadeuszem Trzmielem, odpowiedzialnym w mieście za transport. Nie może dochodzić do absurdów, że ZIKiT ma problem z określeniem, gdzie jest granica miasta, przez co cierpią kierowcy - mówi radny Edward Porębski.

Wideo

polecane: Flesz: Więzienie za przekręcanie liczników

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

14.10.2016, 10:01

To jakiś dziwny przypadek, że w Krakowie są lepsze drogi niż w okolicy. Wjeżdżając z drogi gminy Wielka Wieś od Toń, można zobaczyć co to jest samorząd a samorząd. W Wielkiej Wsi super asfalt i chodniki, mijając tablicę Kraków wjeżdża się na poziom ukraiński... Dodam do artykułu, że jakoś nikt nie wpadł na to, że celowo nie zrobiono do końca asfaltu. Można domniemywać, że dobrych kilka tys. zł zostało komuś w kieszeni... przecież dużo "urzędników" to zwykli.....

14.10.2016, 09:36

Facet zamiast pracować na rzecz miasta to dorabia na boku. Czy to jest godne Prezydenta Miasta Krakowa. Za mało ma pieniędzy i biedak musi dorobić? (Majchrowski zarobił na boku 280 tys.). Kiedy on ma czas myśleć nad koncepcją rozwoju miasta? Cztery kadencje - 16 lat!! - a osiągnięć tyle co na jedną. W Nowej Hucie nic nie zrobił (200tys ludzi).
ZIKiT, MPK, MPO, MPWiK , Urzędy, Uczelnie, przetargi, komuchy i starcy to wszystko z rodzinami głosuje na Majchrowskiego.
Mieszkańcy Krakowa muszą dobrze być zorganizowani w starcu z kliką Majchrowskiego -oj nie będzie łatwo.

13.10.2016, 22:06

Przed wyborami pewnie znajda.

13.10.2016, 15:59

Urzędnicy ZIKIT-u nie są już w stanie zaskoczyć nas czymkolwiek. Mogli się przecież minąć (mielibyśmy trasę dwujezdniową). Mam nadzieję, że nowy Prezydent miasta wyrzuci chłopców z posad na zbity pysk.

13.10.2016, 14:48

przecież ten matoł jest z Sosnowca

13.10.2016, 10:34

jak to nie krakowianie tylko koledzy przybysze ?

13.10.2016, 10:21

bzikit

13.10.2016, 10:20

w nagrode a nie nagradzac nierobow, za nic nie sa odpowiedzialni kolesie.

13.10.2016, 10:08

Powinno się wreszcie przestać stawiać tabliczki oznaczające "obszar zabudowany" na granicach administracyjnych miasta, lecz bliżej centrum, tam, gdize obszar jest rzeczywiście zabudowany i ograniczenie szybkości jest zasadne. Nadmiar restrykcyjnych ograniczeń szybkości prowadzi do dewaluacji prawa oraz- przy przestrzeganiu przepisów - do większego zatrucia powietrza, gdyż jazda 50-ką to nie "noga z gazu", lecz KONIECZNOŚĆ OBNIŻENIA BIEGU, a to prowadzi do wyższego zużycia paliwa i wzrostu emisji spalin. Zmniejszyć obszary zabudowane (napewno tam, gdzie nie ma budynków, nie powinien być obszar zabudowany).

13.10.2016, 10:00

Najlepiej by było, gdyby jakiś kierowca, który rozwalił podwozie wjeżdżając w koleiny (mi raz policja po zniszczeniu opony na wielkiej dziurze pełnej wody wypisała dokument, że winny zdarzeniu jest zarząd dróg - na wypadek, gdyby okazało się, że poza oponą jest poważniejsza naprawa - sami policjanci mnie do tego namawiali!) zatrudnił wyszczekanego prawnika i zmusił tę bandę nierobów grzejących stołki do odpowiedzialnego potraktowania sprawy. A nasz nowy rząd zamiast psuć różne dziedziny życia powinien się zająć zmianą prawa tak, by urzędnicy odpowiadali za bezmyślność - nawet majątkiem.

13.10.2016, 09:38

Smutne, ale prawdziwe...

13.10.2016, 09:32

...

13.10.2016, 09:21

pójdziemy do głosowania, oddamy głos na Majchrowskiego i poprzemy jego bandę, nieprawdaż?
O czym tu pisać, jak przy urnach zachowujemy się jak stado baranów.
Na temat ZIKiTu zdarliśmy tu niejedną klawiaturę.
Piszemy i piszemy, a oni śmieją się nam w twarz
i słusznie mają obywateli za pospolitych durniów.
A my wybierajmy Majchrowskiego na kolejne kadencje.

13.10.2016, 08:14

Żenujące!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

13.10.2016, 08:09

Teraz Machlojski wespół z Kośmiderem przeprowadzą "konsultacje społeczne" przy okazji których kupią kolejnych wantuchów, aktywistów i działaczy. Za rok zaproszą eksperta z Warszawy, który obwieści że należy wyremontowac brakujący odcinek drogi. Potem znów wygraja wybory, bo przecie prowadzą ożywiony dialog społeczny z mieskzańcami Krakowa.

13.10.2016, 08:07

Ten północny wjazd i wyjazd z miasta jest źródłem nieustannej udręki dla kierowców, jest niebezpieczny, obrzydliwy, absurdalny. DOSYĆ TEGO!

13.10.2016, 07:55

To jakiś absurd!!! Mieszkańcy tysiące razy zwracali uwagę na ten odcinek drogi : " zapomniany ", zaśmiecony, nieoświetlony, dziurawy, bez chodnika. A teraz chcecie czekać? Na co ? Tyle lat czekania wystarczy! Teraz weźcie się wreszcie do roboty i to jak najszybciej bo wszyscy się śmieją z waszego bzdurnego tłumaczenia. Jak zwykle Kraków jest pośmiewiskiem nie tylko warszawiaków.

13.10.2016, 07:52

To po prostu nie do uwierzenia!! A jednak realne!!!

13.10.2016, 07:38

Bo jeżeli nie postawiła, to .... resztę na temat sytuacji w mieście oraz związków majchrowszczyzny z lokalnym "wymiarem sprawiedliwości" proszę sobie dopowiedzieć...

13.10.2016, 06:20

Tylko dlaczego wszyscy pracują w jednej firmie ?

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3