Reprezentacyjny piłkarz ręczny Arkadiusz Moryto: Zmiana pokoleniowa była gwałtowna, nie było czasu na naukę od starej gwardii [ZDJĘCIA]

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
29.04.2021, Opole: Arkadiusz Moryto w meczu Polska - Słowenia
29.04.2021, Opole: Arkadiusz Moryto w meczu Polska - Słowenia Wiktor Gumiński
Udostępnij:
- Moim marzeniem jest zagranie w Krakowie z orzełkiem na piersi – mówi 24-letni prawoskrzydłowy Łomży Vive Kielce i reprezentacji Polski w piłce ręcznej. Wychowanek SKS Kusy Kraków może je spełnić za niespełna trzynaście miesięcy podczas mistrzostw świata, których gospodarzem w styczniu 2023 roku będą Polska i Szwecja.

Zanim najlepsze drużyn globu spotkają się na mundialu, w styczniu 2022 roku na Słowacji i na Węgrzech odbędą się mistrzostwa Europy. Pan i jego koledzy z reprezentacji już czekają na tę imprezę?

Tak. Mamy przed sobą turniej Euro, dzięki któremu będziemy mogli zachęcić kibiców do następnych mistrzostw, już w Polsce, żeby się licznie gromadzili w halach. Naszą grupę już znamy, wiemy, z jakimi zespołami się będziemy mierzyć, przygotowujemy się więc do do występu także pod względem taktycznym. Otrzymaliśmy od sztabu szkoleniowego dużo analiz, dużo materiałów wideo. Na razie skupiamy się na mistrzostwach Europ, ale wiadomo, że jest to jeden z etapów przygotowań do mundialu.

W turnieju Euro nasza drużyna zagra z Niemcami, Austrią i Białorusią. Mogła trafić dużo gorzej, ale... Podczas poprzednich mistrzostw Europy, które w 2020 roku obyły się w Austrii, Szwecji i Norwegii, Niemcy zajęli piąte, Austriacy ósme, Białorusini dziesiąte, a Polacy dopiero 21. miejsce. Jak pan ocenia rywali?

To mocne drużyny, ale po Euro były mistrzostwa świata w Egipcie, na których zajęliśmy trochę lepszą lokatę. Też nie ma się nią co chwalić, bo to nie było jakieś niesamowite miejsce – trzynaste - ale Białorusi i Austria były za nami (uplasowały się odpowiednio na 17. i 26. pozycji – przyp.), a Niemcy tylko jedno „oczko” przed nami i ostatni mecz z nimi zremisowaliśmy. Powoli doganiamy światową czołówkę. Mam nadzieją, że będziemy się do niej coraz bardziej zbliżać i będziemy z nią mocno rywalizować. Uważam, że w fazie grupowej turnieju Euro nie będziemy stać na straconej pozycji. Pierwsze co nas interesuje, to jest oczywiście wyjście z grupy, a potem będziemy ewentualnie myśleć, co dalej.

Po wielkich sukcesach w latach 2007 (wicemistrzostwo świata), 2009 i 2015 (brązowe medale mistrzostw globu) nasza drużyna, z której odeszli niemal wszyscy autorzy wspomnianych osiągnięć, znalazła się w gronie średniaków. Nadal trwa jej przebudowa?

Nie do końca, gdyż nazwiska zawodników na liście powoływanych do kadry raczej się powtarzają, więc trzon reprezentacji jest zachowany. Na pewno od dłuższego czasu nabieramy doświadczenia, bo zmiana pokoleniowa była bardzo gwałtowna i tak naprawdę nie mieliśmy czasu, żeby się uczyć od starszych kolegów. Od razu bowiem zostaliśmy – że tak powiem – wymienieni i sami musieliśmy się wszystkiego uczyć. I nada to trwa. Uważam jednak, że z każdym zgrupowaniem, z każdym meczem gramy coraz lepiej.

Z tamtej, wspaniałej ekipy sprzed kilkunastu i kilku lat odeszło wielu asów, ale młodzież ma od kogo czerpać wzory, bowiem w superlidze występuje dużo świetnych zagranicznych piłkarzy ręcznych...

Uczymy się od kolegów z zagranicy, ale mamy też takich zawodników, że nie mamy się czego wstydzić. Jeśli popatrzymy na nasz najmocniejszy, najbardziej optymalny skład, to naprawdę mamy bardzo mocną drużynę, składającą się z zawodników, którzy grają i w Lidze Mistrzów, i w Lidze Europejskiej, w Bundeslidze i lidze francuskiej. Dlatego mamy naprawdę bardzo solidny skład, tylko potrzebujemy zgrania i meczów, które nas mentalnie popchną do przodu. Tworzymy teraz coś nowego i staramy się zachęcić kibiców do piłki ręcznej.

Urodził się pan i zaczynał sportową karierę w Krakowie, więc chyba z utęsknieniem będzie czekał na mistrzostwa świata w styczniu 2023 roku.

Mnie cieszy szczególnie to, że jednym z miast-gospodarzy turnieju będzie Kraków, bo w przypadku awansu z pierwszej grupy będziemy grać w Tauron Arenie. Pochodzę z tego miasta, jestem więc dumny i mam nadzieję, że Kraków będzie mógł nas gościć. Moim marzeniem jest zagranie w Krakowie z orzełkiem na piersi.

Co pan robił, gdy w styczniu 2016 roku nasza reprezentacja grała w mistrzostwach Europy w Krakowie, zajmując siódme miejsce?

Nie dane mi było grać z tą starą gwardią. Byłem wtedy jeszcze młody i nie zasługiwałem na miejsce w kadrze. Chodziłem do liceum w Gdańsku, grałem w Szkole Mistrzostwa Sportowego, oglądałem chłopaków w telewizji. Szkoda, że mistrzostwa Europy nie były rok później, bo – jak historia pokazała – wtedy trafiłem do kadry.

Cofnijmy się wspomnieniami do jeszcze wcześniejszych lat, gdy mieszkał pan jeszcze w Krakowie.

Zacząłem grać w piłkę ręczną w SKS Kusy w Szkole Podstawowej numer 91 na osiedlu Handlowym. Najpierw trzy lata „podstawówki”, potem trzy lata gimnazjum i wyjazd do Gdańska. Moim pierwszym trenerem w Krakowie był Marek Ćmil, drugim Łukasz Wróbel.

Z Kusym w maju 2014 roku – a więc na trzy lata przed debiutem w pierwszej reprezentacji - zdobył Pan wicemistrzostwo Polski juniorów młodszych i został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju w Płocku.

Pamiętam to. Grałem wtedy na innej pozycji - na rozegraniu. Niestety, nie podrosłem i teraz występuję na skrzydle.

I to z wielkim powodzeniem. Jako jedyny w XXI wieku został pan królem strzelców superligi w trzech kolejnych sezonach – w latach 2018-2020. W XX wieku dokonali tego tylko Jerzy Klempel i Lesław Dziuba, którzy w klasyfikację najskuteczniejszych snajperów ligi wygrywali nawet w czterech kolejnych latach.

Szkoda, że nie wiedziałem wcześniej o takich rekordach. Może bardziej bym się przyłożył do ich wyrównania. Cieszę się jednak, że mogę znaleźć się w takim towarzystwie. Spróbuję zostać królem strzelców po raz czwarty.

W lipcu 2021 roku w Krakowie zmienił pan stan cywilny. Po ślubie kościelnym wesele odbyło się w Wieliczce. Jak pan poznał swą przyszłą żonę?

Magdalena też grała w piłkę ręczną, również w Kusym Kraków i krótko w Cracovii 1906, a ostatnio w Koronie Handball Kielce. To nie była więc przypadkowa znajomość, ale też nie będę mówił, że piłka ręczna nas nie wiadomo jak połączyła, bo poznaliśmy się bardzo dawno, jednak zaczęliśmy się spotykać dopiero pod koniec nauki w Krakowie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie