Resort funduje szkołom huśtawki

Redakcja
Aż 85 proc. małopolskich szkół nie jest gotowych na przyjęcie sześcioletnich dzieci - wynika z danych, zebranych w całym województwie przez małopolskie kuratorium oświaty.

EDUKACJA. Samorządy muszą same zadbać o warunki nauki dla sześciolatków

Czego brakuje naszym podstawówkom?
- Borykają się głównie z problemami lokalowymi, wiele z nich nie ma odpowiednich mebli, sanitariatów, dywaników, zabawek i pomocy dydaktycznych oraz nauczycieli do opieki świetlicowej - wylicza Magdalena Dobrzyniak, rzeczniczka małopolskiego kuratora oświaty.
Jeszcze kilka miesięcy temu Ministerstwo Edukacji przekonywało, że podstawówka, do której pójdą sześciolatki, powinna przede wszystkim mieć: sale lekcyjne z kącikami do wypoczynku i zabawy, sprzęt audiowizualny, komputer z dostępem do internetu, projektor, mapy, gry i zabawki dydaktyczne oraz biblioteczkę. Do tego szafki na podręczniki, przyjazne korytarze, na których maluchy nie mogą spotykać się ze starszymi uczniami, i opiekę świetlicową do późnych godzin popołudniowych.
Pieniądze na to wszystko miały pochodzić z rezerwy budżetowej. Kilka miesięcy temu wynosiła ona 347 mln zł, ale z powodu kryzysu stopniała do 40 mln zł.
Ministerstwo Edukacji właśnie ogłosiło, na co przeznaczy okrojoną dotację. Wymyśliło projekt "Radosna szkoła - kraina sprawności i zdrowia", w ramach którego będzie tworzyć place zabaw dla uczniów. W sumie w ciągu trzech lat MEN chce przeznaczyć na to 620 mln zł.
Za te pieniądze podstawówki będą mogły wyposażyć szkolne ogródki w drabinki, ścianki wspinaczkowe, równoważnie oraz huśtawki. Na zakup tych sprzętów w tym roku szkoły mogą otrzymać od 30 do 60 tys. zł - w zależności od liczby uczniów.
Do tego każda szkoła będzie mogła dostać od 4 do 12 tys. zł na wyposażenie "miejsc zabaw w budynkach szkoły".
O tym, która szkoła dostanie najwcześniej pieniądze, zdecyduje wojewoda. W pierwszej kolejności środki mają być rozdzielone pomiędzy te szkoły, w których od września będą uczyć się sześcioletnie dzieci. Ważny jest też wkład własny, ale nie muszą to być pieniądze - wystarczy przygotować salę lub miejsce pod plac zabaw.
Na napisanie wniosku dyrektorzy szkół mają czas do 24 czerwca. Ministerstwo przewiduje, że pierwsze ogródki będą gotowe już we wrześniu.
- Pytanie tylko po co? - mówi Jan Żądło, dyrektor krakowskiego Wydziału Edukacji. - Wolałbym, żeby te pieniądze były przeznaczone na wyposażenie sal lekcyjnych, sanitariaty czy pomoce dydaktyczne.
Jak zauważa Jan Żądło, w wielu szkołach nie ma nawet możliwości zorganizowania placu zabaw, bo nie mają one odpowiedniego terenu.
- Sporo szkół położonych jest w pobliżu przedszkoli, gdzie są place zabaw i nie widzę przeszkód, żeby nie mogli z nich korzystać również uczniowie. Także na osiedlach są bardzo ładne place zabaw - dodaje dyrektor Żądło.
Co więcej, zgodnie z planami resortu ogródki wyposażone w ramach programu "Radosna szkoła" mają być też dostępne dla dzieci oraz ich rodziców popołudniami i w weekendy.
- To nie wchodzi w grę - mówi Wanda Muszyńska- -Franczyk, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 4 w Krakowie. - Żeby dojść na nasze podwórko, trzeba przejść przez budynek szkoły.
Grzegorz Żurawski, rzecznik resortu edukacji, broni ministerialnego pomysłu.
- W tworzeniu tego programu uczestniczyli pedagodzy, twórcy nowej podstawy programowej i sami samorządowy. Wszyscy oni podkreślali, że właśnie to jest potrzebne dzieciom - zapewnia Grzegorz Żurawski.
Co z innymi potrzebami szkół?
- Potrzeb rzeczywiście jest bardzo dużo, ale to gminy są organami prowadzącymi szkoły i to one powinny zapewniać środki na ich funkcjonowanie - mówi Grzegorz Żurawski.
Kraków już zarezerwował na ten cel blisko milion złotych. Pieniądze zostaną wydane jeszcze w tym roku. Do 2012 r. miasto chce na to wydać 6 milionów złotych.
Anna Kolet-Iciek
anna.kolet@dziennik.krakow.pl

Kiedy sześciolatki mają iść do szkoły

Już wiadomo, że w tym roku rodzice małopolskich sześciolatków raczej nie poślą masowo swoich dzieci do szkoły. Z danych, jakie w kwietniu zebrało małopolskie kuratorium oświaty, wynika, że na razie zdecydowało się na to 474 rodziców, czyli niespełna 1,5 proc.
Zgodnie z ustawą oświatową jeszcze przez trzy najbliższe lata to rodzice będą decydować, czy posłać dziecko do szkoły w wieku sześciu lat. Maluch będzie mógł zostać przyjęty do pierwszej klasy, ale pod warunkiem, że wcześniej przynajmniej przez rok chodził do przedszkola. Pozostałe sześciolatki będą musiały, tak jak obecnie, uzyskać pozytywną opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej, która określi, czy dziecko jest gotowe do nauki. Dyrektor szkoły będzie mógł jednak odmówić przyjęcia sześciolatka, jeśli uzna, że jego szkoła nie jest na to gotowa.
Tak będzie do września 2012 r., kiedy do szkoły pójdą obowiązkowo wszystkie sześcioletnie dzieci, czyli z rocznika 2006. Rok wcześniej będą one musiały obowiązkowo pójść do zerówki. Początkowo rząd planował, by połowa rocznika 2003 poszła do szkoły już od września br. Kryzys zweryfikował jednak te plany.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie