Robert Kubica: Po spaleniu 10 tysięcy kalorii podczas wyścigu musisz zadowolić swoją... głowę!

Adam Godlewski
Adam Godlewski
- Podczas wyścigu potrzebujesz nie tylko uzupełnić pusty bak, ale i… zadowolić głowę! Zwłaszcza w sytuacji, gdy spalasz nawet 10 tysięcy kalorii - wyjaśnia Robert Kubica.
- Podczas wyścigu potrzebujesz nie tylko uzupełnić pusty bak, ale i… zadowolić głowę! Zwłaszcza w sytuacji, gdy spalasz nawet 10 tysięcy kalorii - wyjaśnia Robert Kubica. fot. adam jastrzebowski/polska press
Udostępnij:
Rozmowę z Robertem Kubicą rozpoczęliśmy od niedzielnego wyścigu 6h Monza, zaliczanego do World Endurance Championship. Był pechowy dla naszego kierowcy, ale reprezentant Orlen Teamu nie rozpamiętuje niekorzystnej decyzji arbitrów. Ujawnia natomiast wiele szczegółów wyścigowej - również tej dotyczącej Formuły 1 - kuchni.

Robert, czy masz pretensję do niedzielnej decyzji sędziów, o nałożeniu kary na team po twoim manewrze? Czy w ogóle termin: pretensja w twoim fachu jest na miejscu?
Wyścigi są wyścigami, więc nie mam żadnych pretensji. To był niefortunny moment, coś takiego zawsze może się zdarzyć na torze. Niefortunny dla mnie, ale niefortunny też dla auta, które jechało przede mną. Tym bardziej, że kilkanaście minut później wycofało się z wyścigu, ponieważ miało inną awarię. Szkoda oczywiście, że doszło do incydentu, ponieważ były to ułamki sekund, i nie miałem gdzie ucieka uciekać; nie było miejsca. Niefortunnie też uderzyłem w to auto - w momencie, kiedy skręcało. Gdyby się nie obróciło - na pewno kara byłaby dużo mniejsza lub w ogóle by jej nie było. Cóż, taka po prostu jest Monza.

Szóste miejsce, głównie na skutek wspomnianej kary polegającej na przejeździe przez boksy, w niedzielnym wyścigu w istotny sposób zmienia wasze, czyli Prema Orlen Team-u, cele na sezon w World Endurance Championship?
Nadal realizujemy nakreślony plan, zresztą tak naprawdę celem zawsze jest kolejny wyścig. Tym razem nie mieliśmy szczęścia, neutralizacja wyścigu nigdy nie pomaga, a już szczególnie wówczas, kiedy już wyrobiłeś sobie przewagę. Wydawało się, że powalczymy o wygraną z jednym tylko rywalem, ale po czerwonej fladze do gry wróciły auta, które miały już ponad minutową stratę. Na dodatek stało się to, ze względy na opony, w najgorszym dla nas momencie... Zapowiadało się w pewnym momencie, że będziemy liderem w mistrzostwach świata, a skończyło się tak, że straciliśmy sporo cennych punktów do auta, które teraz przewodzi stawce. Mimo że było już półtorej minuty za nami, na 10. czy 11. miejscu, a takiej straty nigdy nie jesteś w stanie zniwelować. Cóż, takie są jednak wyścigi. Taki jest ten sport, dopóki piłka w grze trzeba po prostu grać. Trzeba robić swoje i na następne wyścigi cel będzie dokładnie taki sam - czyli spróbować dowieźć jak największą liczbę punktów do mety. Po prostu.

Wyścigi długodystansowe to zupełnie inna dyscyplina niż Formuła 1. Czy to determinuje, że twoje przygotowania do nich są też zupełnie inne?
Szczerze - to nie. Oczywiście, wyścigi długodystansowe mają inną charakterystykę, różnią się istotnie od rywalizacji w Formule 1, ale ostatecznie - jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne - trzeba być perfekcyjnie wytrenowanym i tu i tu. Formuła 1 jest dużo bardziej wymagająca, ponieważ jest w niej dużo więcej przeciążeń. Ciało kierowcy jest poddawane może nie torturom, ale… trudno inaczej opisać to, co się dzieje z organizmem podczas ścigania się. Z drugiej strony wyścigi długodystansowe, jak sama nazwa wskazuje, są dużo bardziej rozciągnięte w czasie. OK., sześciogodzinny wyścig na Monzy nie jest dłuższy niż w F1, jeździmy przecież we trzech w teamie, ale już 24-godzinny wyścig na Le Mans to zupełnie inne wyzwanie. Jest jazda w nocy, trzeba więc znaleźć odpowiedni styl funkcjonowania. Zarówno na torze, jak i poza autem. Tak, aby nie marnować energii. I odciąć się - co nie jest łatwe, ja na przykład mam z tym największy problem - od tego co się dzieje na torze. Jedzie przecież twoje auto, i choć już z niego wyszedłeś i tak naprawdę powinieneś o tym zapomnieć, trudno jest regenerować się i odpoczywać w oderwaniu od rywalizacji. Za kilka godzin znowu będziesz jednak ponownie siadał za kierownicą, więc… Cóż, nieustannie pracuję nad tym, żeby być w stanie regenerować się lepiej. To na pewno przyjdzie z doświadczeniem. Miałem już powiedzieć: z wiekiem, ale swój wiek – i jego świadomość – już oczywiście mam.

Co robisz, aby się szybko zregenerować? Masz jakąś ulubioną muzykę, która cię wycisza? Albo technikę relaksacyjną?
Po pierwsze, na torze jest duży hałas, więc w pierwszej kolejności staram się od niego odciąć, używając różnych rodzajów słuchawek. Jestem kierowcą, który żyje wyścigiem, mam pasję do motorsportu i największym problemem jest to, że ciekawość wyścigu przerasta moją umiejętność skupienia się na odpoczynku. Choć w tym roku i tak było już pod tym względem dużo lepiej niż poprzednio. W ubiegłym - nie spałem praktycznie na Le Mans przez 40 godzin; od soboty rano, od godziny 8.00 do późnego niedzielnego wieczora. Naprawdę nie zamknąłem oczu, ale potrafiłem się regenerować, mimo że spaliłem naprawdę potężną porcję kalorii.

No właśnie – jaki to konkretnie wysiłek?
Pewnie niewiele osób wyobraża sobie jak to wszystko wygląda. I że jedzenie jest bardzo ważne. Trzeba wiedzieć, co jeść i kiedy zjeść. A nie jest to łatwe, ponieważ twój organizm jest przyzwyczajony do czegoś zupełnie innego. Na co dzień staram się odżywiać zdrowo i sztywno trzymać się pewnych zasad, których nauczyłem się już kilkanaście lat temu. Potrafię też słuchać swojego ciała, ale podczas wyścigu potrzebujesz nie tylko uzupełnić pusty bak, ale i… zadowolić głowę! W trakcie wyścigu na Le Mans spalasz ponad dziesięć tysięcy kalorii w trakcie 24 godzin. Tak naprawdę więc możesz zjeść wszystko, coś słodkiego także wchodzi w grę. Cukry są przecież bardzo ważne. U nas w motorsporcie umysł, mózg są bardzo ważne, więc trzeba też usatysfakcjonować głowę. Bo to ona na koniec dnia może zadecydować o wyniku. I często tak właśnie się dzieje.

To czym konkretnie zadowalasz swoją głowę? W sensie kulinarnym?
Na Le Mans było dosyć ciepło i jadłem dużo arbuza. Kiedy się wychodzi z auta, w którym temperatura dochodzi nawet do 50 stopniu Celsjusza, coś słodkiego, coś orzeźwiającego jest absolutnie wskazane. Zatem arbuz - niby mała rzecz a cieszyła. Trzeba oczywiście pamiętać o płynach, zbiornik nieustannie się opróżnia, więc należy się nawadniać. Do tego oczywiście węglowodany i troszkę protein. Najważniejszy jest jednak czas przyjmowania posiłków, bo naprawdę nie jest łatwo jeść od razu po wyjściu z auta, kiedy jest duża adrenalina. A trzeba zjeść o 2 w nocy, potem o 5 czy 6 nad ranem. To wszystko wymaga przystosowania się.

Wróćmy jeszcze do muzyki w aspekcie technik relaksacyjnych. Masz ulubione melodie?
Bardzo rzadko słucham muzyki, ogólnie na co dzień słucham po prostu radia. Choć w Le Mans bywały momenty, w których szukałem jakichś rozluźniających kawałków, chilloutu. W takich chwilach wchodzę po prostu w internet i wyszukuję czegoś spokojnego.

A jak w ogóle trenujesz kondycję? To są przygotowania przede wszystkim biegowe czy raczej na rowerze?
Kolarstwo jest moją pasją, ale… charakterystyka motorsportu jest specyficzna. Nasza dyscyplina wymaga przygotowania fizycznego, ale tak naprawdę nie możemy odwzorować czy też zasymulować przeciążeń, czyli tego jak nasz organizm zachowa się w trakcie jazdy. Ponieważ na siłowni czy też na rowerze możesz zrobić cardio, możesz zrobić wytrzymałość, ale jednak brakuje przeciążeń i kombinacji wysiłku fizycznego z wysiłkiem umysłowym. Dawniej bardzo często robiłem ćwiczenia, na przykład na rowerze stacjonarnym, dodając do tego jakieś zadania umysłowe. Na koncentrację i na refleks, ponieważ twój umysł musi być przygotowany i przyzwyczajony do pracy przy dużych obrotach, na dużym tętnie. Zatem nie jest to jazda rowerem w przełożeniu jeden do jednego. Kolarstwo jest moją pasją, ale tak naprawdę 95 procent przy tej formie ruchu to wysiłek fizyczny. A na przykład na Le Mas mój stream dwugodzinny wygląda tak, jakbym jechał pod górę non stop i to naprawdę na maksa. A przy tym jeszcze umysł zabiera najwięcej energii, zatem to o mózg trzeba zadbać w pierwszej kolejności. O jego przygotowanie. Są temu poświęcone specjalistyczne treningi, ale tak naprawdę najlepszym treningiem jest sama jazda autem. Tyle że jest ona ograniczona czasowo. Oczywiście, są symulatory, ludzie pracują nad różnymi nowymi ćwiczeniami, ale nadal najlepszą siłownią na kierowcy wyścigowego jest jazda za kółkiem. I żadnej trening w 100 procentach jej nie zastąpi.

Nie mogę nie zapytać o twoją ocenę tego sezon Formuły 1. Jest bardzo ciekawy, chyba nawet ciekawszy niż poprzedni, w którym przecież wiele się działo.
W poprzednim sporo się rzeczywiście działo, walka do końca szła naprawdę na noże, ale w tym roku ogromna zmiana techniczna, regulaminowa spowodowała, że sporo się zmieniło. Nie tylko bolidy się zmieniły, ale ich niezawodność, i rozkład sił też. Bolidy mają może jeden, dwa elementy z poprzednich lat, wszystko inne jest nowe. Oczywiście niezawodność jest ważna i dzięki temu sporo się dzieje. Widzimy dużo przejawów rozwoju technicznego, ale chyba jeszcze więcej… nie widzimy, a nowy regulamin daje dużo możliwości. Tak naprawdę główny wyścig trwa w siedzibach fabryk. To tam tak naprawdę rozgrywa się rywalizacja w tygodniach poprzedzających Grand Prix, a w niedzielę na ekranach widzów ma miejsce tylko dokończenie pracy inżynierów oraz projektantów, którzy pracują dzień w dzień, żeby te bolidy stawały się coraz szybsze. Wyścig trechnologiczny powoduje, że nie tylko w mojej ocenie sezon będzie do końca ciekawy. Rotacja w klasyfikacji generalnej i mieszanie w czołówce powinno trwać do ostatniej Grand Prix. Choć oceniam, że Max Verstappen ma największe szanse, żeby wygrać tytuł.

Jesteś zadowolony ze swojego teamu i bolidu Alfa Romeo F1 Team Orlen? Z tego, co osiąga Valtteri Bottas?
Po pierwsze, miłym zaskoczeniem była nasza wydajność w początkowej fazie. Niestety, straciliśmy sporo punktów, gdyż problem stanowiła niezawodność. Będę się jednak trzymał tego, że prędkość jest naprawdę satysfakcjonująca, bo to jest budujące. Mam nadzieję, że jesteśmy na dobrej drodze. I będziemy mieć pozytywną passę w dalszej części sezonu.

Rozmawiał Adam Godlewski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Fitbit

Fitbit Charge 4 Czarny

959,21 zł499,00 zł-48%
miejsce #2

Amazfit

Amazfit Band 5 Czarny

199,00 zł105,38 zł-47%
miejsce #3

Forever

Forever Fitband SB-50 różowa

79,00 zł48,90 zł-38%
miejsce #4

Samsung

Samsung Galaxy Fit2 SM-R220 Czarny

249,00 zł207,94 zł-16%
miejsce #5

Xiaomi

Xiaomi Smart Band 7 Pro Czarny

501,00 zł493,50 zł
miejsce #6

Huawei

Huawei Watch GT 2 Pro Czarny

829,99 zł
Materiały promocyjne partnera

Marek Saganowski o Waldemarze Fornaliku

Materiał oryginalny: Robert Kubica: Po spaleniu 10 tysięcy kalorii podczas wyścigu musisz zadowolić swoją... głowę! - Portal i.pl

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie