Robert Lewandowski: To nie ulga, to spełnienie marzeń (ROZMOWA)

Piotr Janas
Piotr Janas
Robert Lewandowski
Robert Lewandowski Pawel Relikowski / Polska Press
Robert Lewandowski po meczu z Arabią Saudyjską nie ukrywał zadowolenia z wygranej i zdobycia swojego pierwszego gola na mistrzostwach świata. – Już w trakcie hymnu poczułem szczególne emocje i nawet sam się wtedy zastanowiłem: hej, dlaczego tak się teraz dzieje? Najwyraźniej im jestem starszy, tym bardziej emocjonalny się robię – powiedział nasz kapitan zaraz po zakończeniu spotkania.

Co poczułeś w momencie, w którym piłka w końcu wpadła do bramki? Jest ulga?

Nie powiedziałbym, że to ulga. Po to się wychodzi na boisko i gra, żeby strzelać gole, a ode mnie jako kapitana i napastnika przede wszystkim się tego wymaga. To bardziej spełnienie marzeń. Już wcześniej ucieszyła mnie asysta przy golu Piotrka Zielińskiego, ale jednak to nie to samo. Gol na mistrzostwach świata to jest coś, czego mi brakowało. Dedykuję go swojemu świętej pamięci tacie i całej mojej rodzinie, bo tylko ona wie, jak czasami jest ciężko i jest dla mnie ogromnym wsparciem.

To był pierwszy raz w seniorskiej karierze, kiedy uroniłeś łzę po zdobytej bramce?

Uff, musiałbym sobie przypomnieć, ale to na pewno był dla mnie szczególny moment. Już w trakcie hymnu poczułem szczególne emocje i nawet sam się wtedy zastanowiłem: hej, dlaczego tak się teraz dzieje? Najwyraźniej im jestem starszy, tym bardziej emocjonalny się robię (śmiech). My też jesteśmy ludźmi, czujemy i przeżywamy różne emocje. Najważniejsze, żeby na koniec wyjść na boisko i zrobić swoje.

A grało ci się lepiej w ustawieniu z dwóją napastników? Dzisiaj od początku był na boisku także Arkadiusz Milik i sytuacji mieliśmy więcej.

To na pewno pomaga w myśleniu, że te sytuacje będą się pojawiały i faktycznie są. Głowa też inaczej pracuje, zwłaszcza po ostatnim spotkaniu, gdzie okazji nie było praktycznie wcale. Oczywiście teraz zmierzymy się z Argentyną i w zależności od tego, co wydarzy się w ich meczu z Meksykiem, będziemy musieli nakreślić plan na to spotkanie. Na pewno będziemy musieli dać z siebie wszystko i walczyć o każdą piłkę.

Pojawiają się w waszych głowach już jakieś kalkulacje? Kto z mim musi wygrać i co musi się stać, by ten awans się przybliżył?

Nie, my nie możemy kalkulować. Argentyna bez względu na wynik z Meksykiem będzie faworytem w spotkaniu z nami, a jeśli wygra, to dalej będzie w gronie faworytów do wygrania całego turnieju. Dla nas to będzie wielkie wyzwanie i na razie nie ma co liczyć na punkty zdobywane czy urywane przez innych. Czuję radość i spełnienie, bo od teraz mogę o sobie powiedzieć, że nie tylko zagrałem na mundialu, ale też strzeliłem bramkę. Mocno w to wierzyłem i zdaję sobie sprawę z jej rangi. Zdobywając gola na 2:0, dajesz drużynie spokój, bo jednobramkowe prowadzenie można łatwo stracić. Jedno złe zagranie, jakiś błąd i już tylko remisujesz, zamiast wygrać.

Do tego zwycięstwa mocno przyczynił się Wojciech Szczęsny. Obronił nie tylko karnego, ale też kilka innych trudnych strzałów.

Zgadza się, świetnie poradził sobie także z dobitką, chociaż powiem szczerze, że nie wiem, jak sędzia mógł w tej sytuacji dać karnego. Nawet widząc powtórkę na boisku, nie potrafiliśmy zrozumieć, dlaczego w ogóle VAR zainterweniował. Najwyraźniej tak musiało być. Trzeba też docenić „Zielka”, bo ten pierwszy gol dał nam dużo pozytywnej energii. Okazuje się, że można zagrać trochę bardziej ofensywnie, dać kilka dobrych wrzutek i stworzyć parę naprawdę dobrych okazji.

To jak twoim zdaniem powinniśmy zagrać z Argentyną? Tak jak z Saudyjczykami, odważniej do przodu, czy jak z Meksykiem, czyli skupić się na bronieniu?

Ten pierwszy mecz zawsze jest newralgiczny. Jak zaryzykujesz i głupio przegrasz, to jesteś praktycznie poza turniejem i my doskonale zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Dopóki będziemy walczyli i dawali z siebie wszystko, to nawet z Argentyną będziemy mogli powalczyć jak równy z równym. Musimy zachować balans i ani nie skupić się wyłącznie na defensywie, ani nie przesadzić w drugą stronę. Widzimy, że na tych mistrzostwach wiele teoretycznie słabszych drużyn atakuje i im się to opłaca, bo są niespodzianki. Meczu nie da się wygrać ani samą defensywą, ani samą ofensywą. Mam przekonanie, że tu jeszcze wiele może się wydarzyć, a paradoksalnie to, że gramy z mocnym rywalem może sprawić, że te sytuacje w ofensywie będą.

Pytał i notował — Piotr Janas prosto z Kataru

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Materiał oryginalny: Robert Lewandowski: To nie ulga, to spełnienie marzeń (ROZMOWA) - Gazeta Wrocławska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie