Robert Lewandowski wybrał najlepiej jak tylko mógł. Barcelona to dla niego idealny klub - uważa specjalista od badania wizerunku

Jacek Kmiecik
Jacek Kmiecik
Robert Lewandowski zadebiutował w Barcelonie w przedsezonowym El Clasico przeciwko Realowi Madryt w Las Vegas
Robert Lewandowski zadebiutował w Barcelonie w przedsezonowym El Clasico przeciwko Realowi Madryt w Las Vegas Marcin Cholewiński/PAP
Udostępnij:
- Robert Lewandowski wybrał idealnie. Barcelona to klub, w którym będzie budował swoją wielkość i może osiągnąć obrany cel. Skala wydarzenia dopiero się zaczyna - uważa dyrektor działu badań i rozwoju Pentagon Research, Adam Pawlukiewicz.

Transfer Roberta Lewandowskiego wstrząsnął piłkarskim światem.
To z całą pewnością jeden z najważniejszych transferów Barcelony ostatnich pięciu lat, a może nawet w całej lidze hiszpańskiej. A jeśli chodzi o polską piłkę, to jeszcze czegoś takiego nie było. Wprawdzie Jerzy Dudek trafił do Realu Madryt, ale nastąpiło to w zupełnie innym momencie jego kariery i całkowicie innych okolicznościach – moment przejścia bramkarza z Liverpoolu różnił się diametralnie od transferu Lewandowskiego.

To dobry ruch „Lewego”?
Skala wydarzenia dopiero się zaczyna. Barcelona potrzebowała takiego marketingowego strzału. W ostatnim okresie miała nietrafione zakupy. Siła pieniądza przeszła do innych klubów – PSG czy zespołów z Anglii. To porozumienie prezesa Joana Laporty z socios Barcy. Ciekawy ruch dla każdej strony. Wszyscy na tym transferze są wygrani. Robert, Barcelona, ale też Bayern Monachium. Kibice narzekają, że „Lewy” jest warty tylko 50 mln euro. Ale to imponująca kwota. Fani nie biorą pod uwagę, że Lewandowski obowiązywał z Bayernem zaledwie sezon kontraktu i za rok mógłby odejść za darmo. Gdyby miał jeszcze cztery lata umowy, to co innego. Wtedy wynegocjowana cena byłaby znacznie większa.

Czemu na służyć ten transfer?
„Lewy” chce zdobyć Złotą Piłkę i Barcelona może mu to pragnienie zapewnić. Wiadomo przecież, że o przyznaniu Złotej Piłki decydują nie tylko sportowe kryteria. Z Barceloną osiągnąć cel będzie Robertowi zdecydowanie łatwiej.

Dzięki temu wzrośnie jego marka?
Lewandowski to jeden z najbardziej rozpoznawalnych sportowców w Polsce. Zbliża się już do tego najbardziej rozpoznawalnego – Adama Małysza. 90 procent Polaków rozpozna Małysza na zdjęciu. „Lewego” minimalnie mniej niż 90 procent. Czyli dziewięciu na dziesięciu Polaków rozpoznaje Małysza, a niespełna dziewięciu Lewandowskiego. To są bardzo dobre wyniki, na Zachodzie dla gwiazd sportu w zasadzie nieosiągalne. Także takie osobowości Bayernu jak Thomas Mueller czy Manuel Neuer, mimo że są niezwykle popularni w Niemczech, gdzie piłka nożna jest zdecydowanie sportem numer jeden, nigdy nie znajdą się na pułapie rozpoznawalności Lewandowskiego w swoim kraju. Mniejsza rozpoznawalność sportowców choćby w Niemczech wynika ze znaczenie większej liczby atrakcji pozasportowych. Tam się po prostu więcej dzieje. Polska pod tym względem jest ewenementem. W ogóle w krajach dawnego Bloku Wschodniego sport jest jedną z nielicznych atrakcji i stąd ta jego ogromna popularność, a co za tym idzie rozpoznawalność sportowców.

Ale co mają do tego Niemcy?
W Polsce popularność większości niemieckich miast znana jest ze względu na piłkę nożną. Kto u nas słyszałby o Bochum, Gelsenkirchen, Wolfsburgu czy Bielefeld, gdyby nie tamtejsze kluby piłkarskie i grający w nich polscy piłkarze? Piłka nożna jest więc świetnym narzędziem do promowania regionów, a nawet państw. Dortmund i Monachium, w których grał Lewandowski są wymownym tego przykładem. Polacy kojarzą te miasta właśnie z tego powodu. Kto dzisiaj pamięta, że w Monachium były igrzyska olimpijskie? Prędzej miasto to zapamiętane jest z Oktoberfest, czyli jesiennego festiwalu piwnego, ale przede wszystkim z Bayernu i dlatego, że występował w nim Lewandowski.

Teraz uwaga Polaków skoncentruje się na Barcelonie?
Na pewno. Kibice z Polski zmienią kierunek podróży na mecze „Lewego”, ale znacznie więcej śledzić będzie jego występy w Barcy w transmisjach telewizyjnych.

Ale czemu Barcelona?
Lewandowski to nie jest Neymar czy Luis Suarez. „Lewy” świetnie wpisuje się w filozofię takiego klubu, jak Barcelona, który stara się unikać afer i skandali. Robert to spokojny zawodnik, który buduje swoją wartość jako wyrobnik, pracuje na swoją markę miarowo i wytrwale bez żadnych ekscesów. Charakterologicznie odpowiada takim dawnym sławom Barcelony jak Xavi, Iniesta, Puyol czy Fabregas, czyli cichym, spokojnym, dobrze ułożonym piłkarzom, którzy robią swoje na boisku i nie stwarzają problemów poza nim. W Barcy sport w jego szlachetnych korzeniach jest zawsze na pierwszym miejscu. Barcelona prowadzona jest właśnie w tym duchu, zgodnie z olimpijskim przesłaniem „Citius-Altius-Fortius”, czyli szybciej-wyżej-silniej, co jest ewenementem na skalę światową w tym totalnie obecnie skomercjalizowanym futbolu. Długo przecież Barca nie miała reklam na koszulkach, a propagowała szczytną organizację UNICEF. Gdy na Camp Nou pojawił się Neymar, wokół którego narastały skandale, Barca uznała, że Brazylijczyk nie pasuje do jej wizerunku i sprzedała go do PSG.

A propos PSG - czy w Paryżu Robert nie miałby większej możliwości rozwoju i umacniania swojej marki na świecie?
Barcelona to zdecydowanie lepszy wybór od PSG. W Paryżu „Lewy” byłby jedną z wielu gwiazd. Musiałby wychodzić z cienia Leo Messiego, Kyliana Mbappe czy nawet niesfornego Neymara. W Barcelonie natomiast będzie świecił najjaśniej. Wszystkie oczy skierowane będą na niego. A Barca, mimo chwilowego kryzysu finansowo-sportowego, wciąż jest jednym z dwóch, obok Realu Madryt najpopularniejszych klubów na świecie. El Clasico ogląda cały piłkarski świat, niemal dwa miliardy ludzi na ziemi. I Polak z tym klubem zawsze będzie kojarzony. Mówiąc o Barcelonie już ciągle na język cisnąć się będzie Lewandowski. A do Lewandowskiego na stałe przypięta zostanie łatka Barcelony. To będzie niezaprzeczalnie nierozerwalne. No i te pojedynki z Karimem Benzemą z Realu, o których będzie trąbił cały świat. Tego „Lewemu” już nikt i nic nie odbierze.

„Lewy” więc idealnie pasuje do Barcelony?
Zgadza się. Wokół jego osoby klub może znowu budować swoją wielkość, a Polak może być znakomitym wzorem dla wychowanków La Masii. Nie każdemu w Barcelonie się udaje. Nie poszło choćby Ukraińcowi Dmytro Czyhrynskiemu, który okazał się kompletnym niewypałem, a nawet Antoine Griezmannowi, który przestraszył się magii Barcy i mimo że jest mistrzem świata z Francją, zaliczył w „Blaugranie” spektakularną wpadkę. „Mały Dobosz” okazał się zbyt mały do tego wielkiego klubu. Ta wielkość Barcelony przerosła go i przytłoczyła. Podobnie było z Mario Goetze, zdobywcą złotej bramki, gwarantującej Niemcom mistrzostwo świata 2014 w Brazylii, który przepadł w Bayernie, kompletnie się zagubił. Nie wszyscy wielcy więc się nadają. Ale Robertowi akurat to nie grozi. To absolutnie podręcznikowy wzór piłkarza. Już przeszedł do historii, ale staje przed szansą zostania światową legendą, jak choćby taki Luka Modrić w Realu Madryt, skromny chłopak z Chorwacji, który sięgnął z Realem po największe laury i zdobył nieosiągalne, czyli Złotą Piłkę. „Lewy” właśnie ma coś z Modricia i w Barcelonie może podążyć śladem Luki w Madrycie czy też innego Chorwata „Los Blancos” Davora Šukera.

Katalonia oszalała na punkcie polskiego goleadora.
Nie dziwię się entuzjastycznemu powitaniu Lewandowskiego przez cule. Hiszpanie lubią Polaków i są nam życzliwi. Po Smoleńsku na Camp Nou oddali nam hołd. Łączy nas wspólna religia, tożsamość europejska, ale i pewna niezależność. Myśmy tam nie nabroili, oni u nas również. W latach 90-tych, korzystając z dobrodziejstw Unii Europejskiej zaliczyli podobny hop do tego, który my doświadczamy w ostatnich latach. Lewandowskiemu więc będzie łatwiej niż w Bayernie.

Ale czy na jego nazwisku nie połamią tam sobie języka?
Mieszkałem trzy lata w Brazylii, gdzie jednym z członków Sądu Najwyższego był sędzia o nazwisku Lewandowski. Latynosi nie mieli problemu z wymawianiem jego personaliów. Hiszpanie więc też z tym sobie poradzą. Lewandowski to dziś marka globalna. Jest obecnie najbardziej rozpoznawalnym Polakiem na świecie, symbolem Polski, kojarzącym się z bezwzględnie z Polską. I to wyłącznie w najlepszym tego słowa znaczeniu. Kiedyś był Jan Paweł Drugi i Lech Wałęsa. Obecnie ich miejsce zajął Lewandowski i to bez żadnych pejoratywnych podtekstów. To pozytywny bohater, naparzający jedynie bramki, a nie jak Sergio Ramos - rywali, czy jeszcze gorzej gryzący przeciwników Luis Suarez.

Lewandowski ma już 34 lata i podpisał kontrakt z Barcą na cztery sezony.
Ruud van Nistelrooy też przeszedł z Manchesteru United do Realu mocno wiekowy, gdy miał 30 lat, co w jego czasach uznawane było za datę graniczną z momentem przejścia na piłkarską emeryturę. Ale Holender w pierwszym sezonie na Santiago Bernabeu zaliczył swój najlepszy okres w karierze. Strzelił 25 goli i został królem strzelców, a także sięgnął po mistrzostwo Hiszpanii. W drugim sezonie, mimo kontuzji zdobył 16 bramek i zaliczył swoje drugie mistrzostwo Hiszpanii. Roberta szczęśliwie kontuzje omijają, więc przed nim jeszcze bardzo długa kariera, w stylu Cristiano Ronaldo a może nawet Zlatana Ibrahimovicia. Wiek piłkarza mocno się przesunął się do góry. „Lewy” może więc grać na najwyższym poziomie do czterdziestki. Robert jest tytanem pracy, skupia się wyłącznie na piłce nożnej, ma „poukładaną” rodzinę i spokojną głowę. O nic nie można się do niego przyczepić. Najbardziej szaloną rzeczą, jaką w życiu zrobił, to była zmiana fryzury na mistrzostwa świata 2018 w Rosji. Może więc poświęcić się całkowicie osiąganiu celu. Od piętnastu lat jest właściwie człowiekiem celu. Wybiera sobie zadanie i konsekwentnie do niego dąży i co ważne osiąga je. Uważa, że Złota Piłka mu się należy i przechodząc do Barcelony chce pokazać, że „France Football” nie będzie miał już wyjścia i żadnych wymówek - po prostu będzie musiał mu ją w końcu przyznać.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Fitbit

Fitbit Charge 4 Czarny

964,22 zł399,00 zł-59%
miejsce #2

Fitbit

FITBIT Charge 5 Steel Blue Platinum Stainless Steel

955,00 zł599,00 zł-37%
miejsce #3

Huawei

HUAWEI Band 7 Zielony

299,00 zł210,00 zł-30%
miejsce #4

Huawei

Huawei Band 4 Czarny

137,23 zł108,28 zł-21%
miejsce #5

Huawei

Huawei Band 6 Różowy

293,99 zł249,00 zł-15%
miejsce #6

mPTech

MyBand 4family Czarny

299,00 zł258,00 zł-14%
Materiały promocyjne partnera

Magazyn Gol24 - skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie