Robert Ruchała znów to zrobił! „Będę gotowy na sto procent” [Wywiad]

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Fot. Archiwum R.Ruchała
Rozmawiamy z Robertem Ruchałą, sądeckim zawodnikiem MMA, który ma już na koncie dwa zwycięstwa w KSW. Pod koniec stycznia br. nasz zawodnik, reprezentant krakowskiego Grapplingu, wcześniej nowosądeckiego Fight House, pokonał Daniela Bażanta, poddając swojego rywala w trzeciej rundzie. Z kolei debiut Ruchały w KSW przyszedł w listopadzie ub. roku.

Robert, czym tak właściwie jest dla Ciebie MMA?
Jest dla mnie całym życiem, to dla tego sportu wstaję codziennie rano. Poświęciłem się temu w stu procentach i opłaciło się. Jestem zdania, że jeśli naprawdę czegoś w życiu chcesz i jesteś w stanie się temu oddać, to prędzej czy później osiągniesz w tym sukces.

Od czasu Twojego listopadowego debiutu w KSW sporo się wydarzyło. Masz za sobą dwie zwycięskie walki, drugi raz Twoje poddanie zostało nagrodzone bonusem. Nic tylko się cieszyć!
Dokładnie tak. Nie dość, że ciężką pracą udało mi się wygrać dwa pojedynki to jeszcze dwa w dość spektakularnym stylu. Dodatkowo dwukrotnie zostałem doceniony specjalnym bonusem za poddanie wieczoru. Dostałem takiego okropnego „motoru napędowego” i już zapowiadam wielkie fajerwerki w kolejnej walce.

No właśnie. Przed wakacjami, tak jak mówiłeś w naszej wcześniejszej rozmowie, chcesz stoczyć następny pojedynek. Wiesz już z kim mógłbyś zmierzyć się w klatce?
Dokładnie tak, moim planem jest stoczyć walkę przed wakacjami, ponieważ chciałem zwiedzić trochę świata, odpocząć i potem wrócić na treningi. Jeśli chodzi o rywala to nie mam pojęcia kto może być następny, ale na pewno wiem jedno, będę przygotowany na sto procent! Czekam na konkrety, co do nazwiska.

Gdy ostatnio rozmawialiśmy, po Twoim zwycięstwie nad Bażantem, przyznałeś, że po wejściu do klatki towarzyszą Ci takie emocje, że chciałbyś je przeżywać wciąż i wciąż. Jesteś uzależniony od adrenaliny?
Tak jest! Jestem niesamowicie uzależniony od adrenaliny, uczucie wejścia do tej klatki oraz samej walki jest nawet ciężkie do opisania. Najlepiej po prostu odczuć to na własnej skórze. Na samą myśl przeszywa mnie pozytywny dreszczyk. Mam ogromną chęć aby zrobić to znowu.

Masz dopiero 22 lata. Mówi się, że młody zawodnik musi mieć przede wszystkim dobrze poukładane w głowie. Jak jest z tym u Ciebie?
Myślę, że... mam poukładane w głowie. Codziennie staram się być lepszym, słucham trenerów oraz jestem otwarty na każda radę, która może mi w jakikolwiek sposób pomoc w tym żeby poziom umiejętności był większy.

Opowiedz coś więcej o sobie. Co interesuje Cię poza sportem? Jaki jest ten Robert Ruchała tak bardziej prywatnie?
To zwykły chłopak z marzeniami, który każdego dnia daje z siebie wszystko po to, by kiedyś powiedzieć, że jest spełniony. Prywatnie bardzo lubię jeździć po świecie, zwiedzać kraje i poznawać tamtejsze kultury. Do tego uwielbiam spędzać czas z moimi znajomymi oraz rodziną, jestem z nimi bardzo blisko i każda chwila z nimi jest dla mnie na wagę złota. To nie są tylko słowa.

Masz wielu znajomych, którzy licznie gratulowali Ci choćby po Twoim zwycięskim debiucie. Takie wsparcie daje wielką siłę.
Oczywiście, dużo osób nie zdaje sobie sprawy jak bardzo ważne jest wsparcie w znajomych czy kibicach. Bardzo się cieszę, że mam takie poparcie i jak wspomniałem w wielu wywiadach: „niesie mnie to na skrzydłach”.

A kto jest Twoim wzorem w życiu i w sporcie?
Inspirowałem i nadal inspiruję się Michałem Materlą. To dzięki niemu miałem tyle motywacji do treningów. Dlaczego? Ponieważ zawsze walczył do końca, pomimo potknięć wracał i pokazywał ogromny charakter. Należy mu się szacunek za to jaki jest, co robi oraz co pokazuje w klatce. Zawsze będę mu kibicował.

Sądeckie sporty walki dotychczas kojarzyliśmy głównie z Łukaszem Pławeckim, Rafałem Dudkiem, Tomaszem Gargulą czy Danielem Bociańskim. Teraz do tego grona chyba już można powoli dokooptować Roberta Ruchałę.
Bardzo się cieszę, że mogę znaleźć się obok takich nazwisk. Notorycznie powtarzam, że jestem sądeczaninem i fascynuję się tym, że mogę tworzyć historię tego miasta jakim jest Nowy Sącz.

Co sprawia, że człowiek osiąga sukces? Zapewne prócz talentu, upór, chęć bycia lepszym, ale pewnie jest jeszcze coś?
Jeżeli ktoś chce osiągnąć sukces, musi się temu w zupełności poświęcić. W moim przypadku wygląda to tak, że mam obsesję na tym punkcie. Codziennie rano wstaję i chcę być lepszy. Wierzę w siebie, wyznaczam sobie konkretne cele, często wyobrażam sobie sukces, jestem zdyscyplinowany i skupiony, niezwykle pracowity oraz wytrwały w tym wszystkim. Wielce ważne jest też wyciąganie wniosków, praktycznie z każdej sytuacji, walki czy treningu.

To na koniec. Jest jakieś motto, którym się kierujesz?
Zacytuję: „Może mi zabraknąć siły, kondycji ale nigdy nie zabraknie mi charakteru”. To słowa Michała Materli.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Robert Ruchała znów to zrobił! „Będę gotowy na sto procent” [Wywiad] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie