Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Robert Ziółkowski, były obrońca "Pasów": Nie boję się o defensywę Cracovii

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Trener Jacek Zieliński może być zadowolony z Otara Kakabadze (z lewej) i Eneo Bitriego
Trener Jacek Zieliński może być zadowolony z Otara Kakabadze (z lewej) i Eneo Bitriego cracovia.pl
W dwóch ligowych meczach w tym roku Cracovia zdobyła cztery punkty, wygrywając z Radomiakiem 6:0 i remisując z Zagłębiem Lubin 1:1.

Pole manewru w defensywie Cracovii

W tych spotkaniach wystąpiła w dwóch różnych zestawieniach w obronie. W ostatnich meczach ta formacja spisuje się bardzo dobrze, w trzech spotkaniach straciła tylko jednego gola.

- W pierwszym wiosennym meczu obrona nie była poddana próbie, Cracovia odniosła efektowne zwycięstwo – przypomina Robert Ziółkowski, były stoper Cracovii. - Z kolei w drugim spotkaniu zauważyłem, że brakuje jeszcze trochę zrozumienia między nowym zawodnikiem Eneo Bitrim a kolegami, ale to kwestia kilku treningów, meczów. Widać, że umie grać w piłkę. Ma jakość, umiejętności, na pewno nie będzie potrzebował dużo czasu, by się wkomponować w zespół. Gra agresywnie, stanowczo, ale robi to czysto, ponadto umie „czytać grę”, rozegrać piłkę od tyłu. Sądzę, że to będzie duże wzmocnienie Cracovii. Ma dobre warunki fizyczne, będzie niebezpieczny przy stałych fragmentach gry.

Trener Jacek Zieliński ma teraz dość duże pole manewru, na mecz z Zagłębiem wypadło mu dwóch podstawowych obrońców – Virgil Ghita i Andreas Skovgaard, którzy musieli pauzować za żółte kartki, a potrafił dobrze zestawić defensywę. Na obozie kontuzji nabawił się Kamil Glik, ale jego brak to nie jest osłabienie Cracovii.

- Szkoleniowiec ma w kim wybierać – potwierdza Ziółkowski. - Co do Glika, to grał poniżej oczekiwań. Spodziewaliśmy się po nim więcej, że będzie kierował grą obronną. Lata robią swoje, czasu się nie oszuka.

Trójka bardzo dobra

Obrona przysparzała trenerowi sporych problemów – wiosną z powodu kontuzji wypadł David Jablonsky, jesienią Jakub Jugas, obaj byli liderami tej formacji. Do tego doszła kontuzja Glika. Szkoleniowiec musiał poszukać nowego lidera defensywy i stał się nim Arttu Hoskonen.

- To zawodnik z charyzmą, może pokierować grą obronną Cracovii – uważa były środkowy obrońca „Pasów”. - Nie boję się o tę formację, że będzie niedomagać. Łącznie z bramkarzem, który wydaje się pewnym punktem drużyny. Niewiele zabrakło, by był trzeci mecz z rzędu na zero z tyłu. Zabrakło asekuracji.

„Pasy” grają w systemie z trzema środkowymi obrońcami.

- Za moich czasów grało się raczej czwórką, wolę taki układ, ale jak zaczynałem swoje występy w Hutniku Kraków, to też graliśmy trójką – wspomina Ziółkowski. - W Cracovii sprawdza się system gry z trzema obrońcami, to kwestia zgrania, zawodnicy muszą być szybcy, zwrotni. Do tego muszą być sprawni wahadłowi. Obaj – Paweł Jaroszyński i Otar Kakabadze są w bardzo dobrej formie. „Jaro” błysnął szczególnie w meczu z Radomiakiem.

Przydałby się lis

Tamto spotkanie mogło trochę zaciemnić sytuację „Pasów” w ataku. Przecież nie codziennie strzela się sześć goli.

- Nawet trener Zieliński mówił: spokojnie, to tylko jeden mecz – zwraca uwagę Ziółkowski. - Jeszcze o niczym nie przesądza, niczego nie pokazuje, poza fajnym wynikiem.

Benjamin Kallman ostatnio jest w bardzo dobrej formie – dwie bramki zaaplikował Legii Warszawa w ostatnim meczu w ubiegłym roku, w spotkaniu z Radomiakiem strzelił gola, w Lubinie dochodził do sytuacji bramkowych.

- Mecz w Lubinie był do wygrania, Cracovia ma fajnych napastników: Kallmana i Patryka Makucha – dobrych piłkarzy, ale muszą wykorzystywać okazje – zwraca uwagę Ziółkowski. - Jest problem z wykończeniem akcji. Potrzeba trochę szczęścia. Oni do sytuacji dochodzą. Fajnie byłoby, by Cracovia miała w swoich szeregach takiego zawodnika, który postara się o dwucyfrową liczbę bramek na koniec sezonu.

Kallman ma w tej chwili sześć trafień, wyrównał osiągnięcie z poprzedniego sezonu. Makuch ma cztery (w poprzednich rozgrywkach trafiał do siatki rywali sześć razy).

- Powinien być w składzie taki lis, król pola karnego, który nie musi dużo biegać, ale w odpowiednim momencie dołoży głowę czy stopę do piłki i zdobędzie gola – twierdzi Ziółkowski. - Dośrodkowania Pawła Jaroszyńskiego, czy Otara Kakabadze są dobre, ale często brakuje kogoś, kto by z nich skorzystał. Kallman lubi się cofać, Makuch też. Wydaje mi się, ze obaj są bardzo podobni w swojej grze, to są dwie „dziewiątki”. Obydwaj są silni, umieją grać w powietrzu, zastawić się. Bywa tak, że obaj są na szpicy i sobie przeszkadzają, bo patrząc na charakterystykę, to są podobni. Życzę im z całego serca, by osiągnęli dwucyfrowy wynik. Gdy w pełnej dyspozycji będzie nowy nabytek Cracovii – Duńczyk Mikkel Maigaard, być może wtedy trener Zieliński będzie rotował napastnikami. Fajnie, że jest rywalizacja, bo to jest podstawa, sprzyja to rozwojowi drużyny i zawodnikom.

Ziółkowski jest optymistą, gdy patrzy na poczynania „Pasów”.

- Zmierza to wszystko w dobrym kierunku – kończy Ziółkowski. - Z Radomiakiem oraz w Lubinie Cracovia udowodniła, że grała dobre mecze. Teraz czeka ją trudny wyjazd do Gliwic, a tam Cracovii zawsze się ciężko grało, a Piast musi szukać punktów po dwóch porażkach w tym roku.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dni Lawinowo-Skiturowe

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Robert Ziółkowski, były obrońca "Pasów": Nie boję się o defensywę Cracovii - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski