Rocznica Bitwy na Jamnej

Redakcja
W sobotę i niedzielę minęła kolejna rocznica Bitwy na Jamnej, którą partyzanci Armii Krajowej stoczyli tu z Niemcami. Bitwa w 1944 r. trwała dwa dni, a przeważającym siłom niemieckim nie udało się rozbić partyzantów.

TARNÓW. Bitwa w 1944 r. trwała dwa dni, a siłom niemieckim nie udało się rozbić partyzantów

Co roku w rocznicę wrześniowej bitwy partyzanckiej na Jamnej, odbywają się liczne złazy turystyczne na położone w okolicach Tarnowa wzgórze. Nie inaczej było w ten weekend. Na szczęście w sobotę dopisała pogoda.

Na Jamnej zjawili się m.in. uczniowie Gimnazjum nr 11 w Tarnowie, którzy co roku docierają tu całą szkołą. W rajdzie biorą udział wszystkie klasy. Ich gościem był druh Jerzy Pertkiewicz, który w 1944r. uczestniczył w walkach Batalionu Barbara jako żołnierz AK. Pertkiewicz wspominał Bitwę.

Rolą działających w 1944r. żołnierzy Armii Krajowej była dywersja prowadzona na tyłach wroga. Stacjonowali właśnie na Jamnej, skąd prowadzili działalność dywersyjną.

Zaczajali się na Niemców przy drodze do Nowego Sącza prowadzącej przez Gródek nad Dunajcem (była to zresztą w tamtych latach jedyna droga w stronę Nowego Sącza). Tam - jak wspomina Pertkiewicz - likwidowali niemieckie samochody.

Po jednej z takich akcji Niemcy postanowili jednak uporać się z partyzantami, którzy stanowili dla nich nie lada problem. Tak doszło do Bitwy pod Jamną, która rozpoczęła się 25 września 1944r. i trwała dwa dni.

Żołnierzom AK na szczęście dopisała pogoda. Było pochmurno, padał deszcz, przez co partyzanckie samoloty nie były w stanie ich wytropić, a artyleria nieprzyjaciela ostrzelać celnie.

Niemieckie wojsko nacierało od strony Bukowca. Miało dziesięciokrotną przewagę liczebną. Niemieckich żołnierzy było prawie pięć tysięcy. Mieli miażdżącą przewagę w uzbrojeniu.

Niemcy ponieśli jednak spore straty w Bitwie pod Jamną. Według niektórych źródeł, zginęło ich nawet około stu, podczas gdy tarnowskich żołnierzy AK jedynie kilku. Żołnierze AK wycofali się szczęśliwie w kierunku Jastrzębi i Policht.

Podczas sobotniego apelu, z uczniami Gimnazjum nr 11 spotkali się także przedstawiciele Stowarzyszenia im. Romana Brandstaettera z Poznania. Tarnowska szkoła nosi imię Brandstaettera, a w Domu Św. Jacka na Jamnej znajdują się pamiątki po pisarzu, który wychował się w Tarnowie, ale jako dorosły człowiek mieszkał w Poznaniu.

- Brandstaetter jako dziecko śpiewał przed wojną w tarnowskiej synagodze psalmy, które potem tak pięknie przetłumaczył - mówił o pisarzu ksiądz profesor Jan Kanty Pytel, prezes Stowarzyszenia im. Romana Brandstaettera.

Ksiądz profesor wspominał jak kilka lat temu przyjechał do Tarnowa i zobaczył ławeczkę poetów na ul. Wałowej i siedzących na niej: Herberta, Osiecką i Brzechwę, z których żaden swoim życiorysem nie był związany z naszym miastem.

- Pomyślałem sobie wtedy, że Brandstaetter na pewno tam jest z nimi, tylko na chwilę wyszedł i zaraz wróci - żartował ksiądz profesor. - Tym bardziej, że na ławeczce jest jeszcze jedno wolne miejsce. Dziś już nie musi wracać, bo ma przecież swój wspaniały pomnik na rogu ulic Wałowej i Rybnej.

Jutro, 28 września, mija kolejna rocznica śmierci Romana Brandstaettera.

Janusz Smoliński

janusz.smolinski@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie